31 października 2017

Podsumowanie miesiąca - październik #10

Październik, to jeden z miesięcy, które będę wspominała do końca życia. Ostatnim razem pisałam Wam, że wkrótce pojawią się nowi członkowie rodziny i oto one. Przedstawiam Wam Diego i Bellie.
Przyznaję, że za kotami nigdy nie przepadałam, a tym bardziej nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek po moim domu będzie biegało takie stworzonko, ba!, nawet dwa. Jak to się wszystko stało i jak zostałam kocią mamą?

Ponad rok temu moja znajoma z pracy wspominała o tym, że ma małe kociaki. Kiedy je zobaczyłam, tak się w nich zakochałam, że od razu zapytałam, czy ta w przyszłości planuje powiększyć kocią rodzinę, bo sama chciałabym takowe mieć.
Na początku wszyscy pół żartem pół serio śmiali się z kolejnego pomysłu, mówili, że jak mam tak mało czasu, to jak chcę się jeszcze zajmować kotami i że ten pomysł przejdzie mi prędzej czy później.
Znam siebie i wiem, że czasami faktycznie mam zachcianki, które mijają mi bardzo szybko, więc postanowiłam odczekać. Wiedziałam, że jeszcze dużo czasu upłynie, zanim jej małe kotki dorosną, zanim urodzą się nowe itd. W międzyczasie bardzo często pytałam o koty, jak to wszystko wygląda, na co trzeba się przygotować etc. Wiedziałam, że koty perskie wymagają dużo więcej czasu, uwagi i czasu na pielęgnację niż dachowce, jednak jakoś mi to nie przeszkadzało.
22.07.2017 urodziły się 4 kotki. Po rozmowach z osobami, które mają te zwierzaki, dowiedziałam się, że najlepiej będzie, jeśli kot sam do mnie przyjdzie.
Wiele razy słyszałam, że jeśli kotu nie odpowiada zapach człowieka i ten go nie polubi, będą marne szanse na to, że w przyszłości się dogadamy.
Miesiąc później postanowiłam odwiedzić moją znajomą. I długo czekać nie musiałam, bo czym prędzej podszedł, a raczej podeszła Bellie (moja znajoma nadała kotom imiona kolejno na A,B,C,D. Teoretycznie mogłabym je zmienić, ale jakoś już do nich przywykłam. Kolejną sprawą jest, że najpierw M. sądziła, że wszystkie kociaki to płeć męska, a później okazało się, że mój mały okruszek, to dziewczynka.)


Od 22 sierpnia byłam stałą bywalczynią w domu mojej znajomej. Uwielbiałam ją odwiedzać i dowiadywać się wszystkiego na temat tych maleństw. Pytałam o pielęgnację, o to jak dokładnie trzeba się tymi kotami zajmować, bawiłam się z nimi i korzystałam z każdej chwili spędzonej z nimi.


W międzyczasie mój współlokator i najlepszy przyjaciel dostrzegł Diego. I wtedy powiedział, że on chce tego szarego. Oczywiście M. powiedziała, że to jest jedyny kotek o tej barwie i on nie jest na sprzedaż.
Wtedy doszłam do wniosku, że dwa koty w domu, to nawet lepiej niż jeden (bo w ciągu dnia zawsze oboje pracujemy i szkoda, żeby kot był sam jak palec). Zaczęłam codziennie prosić M. o to, żeby się zastanowiła nad tym. Prosiłam, prosiłam, wierciłam dziurę w brzuchu i się udało! Powiedziała tak.


20 października był dniem zabrania maleństw do domu. Uprzednio wcześniej wszystko już dla nich przygotowałam i nie mogłam się doczekać chwili, kiedy będę je miała już u siebie.


Już od pierwszego dnia Bellie i Diego czuli się u mnie w domu jak u siebie. Od razu znalazły sobie swoje ulubione miejsce do spania (mój fotel lub kanapę), od początku korzystały z toalety (nie pokazywałam im nawet gdzie ona jest), jadły i były (nadal są) zdumiewająco grzeczne.


Kotki są u mnie już ponad tydzień i muszę przyznać, że za każdym razem zaskakują mnie coraz bardziej. Dbają o siebie wzajemnie, bawią się, kiedy jesteśmy w domu przychodzą do nas i uwielbiają się przytulać. No Diego może trochę mniej, ale to w końcu facet.
Są bardzo wdzięczne i szczęśliwe.


Poszperałam w Internecie trochę na temat kociego języka, dowiedziałam się co oznacza dana postawa ciała, jak interpretować ich odgłosy itd. I śmiało mogę się pochwalić, że do dnia dzisiejszego moje kociaki zawsze były szczęśliwe. Czasem muszę je umyć wodą, której nie znoszą albo poczesać i nigdy się nie zdarzyło, żeby mnie podrapały albo ugryzły.
Teraz, gdy to wszystko piszę, oba leżą przytuleni do siebie i mają drzemkę. A moje serducho raduje się każdego dnia kiedy na nie patrzę.


Na początku bałam się trochę o moje kwiatki i inne rzeczy, które dla kotów mogłyby być interesujące, ale na szczęście tylko na obawach się skończyło. W domu też nie ma nieprzyjemnego zapachu. Normalnie nikt by się nie zorientował, że mamy zwierzaki.


Bellie i Diego pokazali mi, że mają do mnie zaufanie i czują się jak u mamy (przeczytane w Internecie). Każdego dnia wydają odgłosy zadowolenia (coś pomiędzy mruczeniem a burczeniem), swoimi małymi łapkami deptają po mnie w miejscu i rosną jak na drożdżach.


To, że je mam, to najpiękniejsza przygoda w moim życiu. Jestem przygotowana na wszystkie konsekwencje związane z posiadaniem kotów i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Na moim Instagramie możecie zobaczyć kilka filmów, które dodałam z nimi w roli głównej i na bieżąco śledzić ich koci los.

A wracając do podsumowania miesiąca, to oprócz tego nie wydarzyło się nic szczególnego poza B&D. To one pochłonęły mój cały czas i sprawiły, że straciłam dla nich głowę.
A jak u Was?


*Wszystkie zdjęcia były robione telefonem, przeważnie w kiepskich warunkach oświetleniowych, więc wybaczcie jakość fotografii.

22 komentarze

  1. Przeurocze maleństwa! <3 ja z reguły wolę psy i sama o jakiegoś czasu myślę nad adopcją psa.

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, najpiękniejsze koty na świecie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecudne! Ja osobiście za kotami nie przepadam.. w sensie, że nie mogłabym mieć kota na stałe. No psiarą jestem i to zdeklarowaną na zawsze! Ale ale... u mnie też pojawiło się maleństwo! Ale psie! Mała sunia... owczarek niemiecki! Mała Bella.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie mały kotek w ciągu roku załatwił wszystkie firanki i wszystkie kwiaty :D Obecnie mam mieszkanie bez roślin (i z wiecznie podartymi firankami). Z niecierpliwością czekam, aż "dorośnie" i nie będzie tak harcował :D Oczywiście otwiera też szafy i szafki - myszkuje tratując wszystko co napotka na swej drodze :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne kociaki. Wbrew pozorom te zwierzęta, to bardzo rodzinne i ciepłe stworki. W moim domu zawsze było dużo kotów i cudownie patrzy się, jak jeden dba o drugiego, jak uczą się świata :)
    Miałam kota z długi futrem, ani ona, ani jej potomstwo nie potrafiły ogarnąć swoich fryzów ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki kochany słodziak :) ja w tym miesiącu straciłam swojego yorka :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś bardzo podobały mi się koty perskie, później zachwyt nimi jakoś mi minął, choć fajnie czasem pogapić się na takie puchate piękności :D Może twoje kociaki są jeszcze zbyt małe na zajmowanie się kwiatkami i eksplorowanie mieszkania, heh? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają uroczo! Ja raczej na koty bym się nie zdecydowała, jestem zagorzałą miłośniczką psów, miałam ich już kilka w swoim życiu ;) pozdrawiam i życzę wielu radosnych chwil z kotkami ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie one są cudne 😘💞😍
    Ja jednak nie przepadam za kotami.
    Pozdrawiam
    Lili-93.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Słodziutkie te kotecki. Już prawie zapomniałam, jak moja kotka taka była. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale super! Twoi nowi członkowie rodziny wprowadzą sporo radości i spontaniczności - uwierz mi na słowo. Mam w domu 3 koty i nie zamieniłabym tego na nic innego :)
    Jak byś potrzebowała jakiś rad etc to pisz :) Bardzo ważne jest zdrowe odżywianie kotów, mogę Ci polecić dobrej jakości karmy bytowe jeśli chcesz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie śliczne kociaki :) Dobrze, że znalazły dom.

    OdpowiedzUsuń
  13. Normalnie słodkości do wyściskania.

    OdpowiedzUsuń
  14. omg I love cats so much! Amazing photos, so nice and cute.
    You have amazing blog and I follow you!
    Hope you will visit my blog and maybe follow me.
    Have a nice day, all the best.
    Maleficent

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudne! Ja też nigdy nie przepadałam za kotami a teraz mam w domu dwa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze, one są przepiękne. Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. WOW ! słodziaki ! a jakie oczka ! Kocham ! :D


    Obserwuję :) I zapraszam w wolnej chwili do siebie ;-) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super, że tak rozsądnie i odpowiedzialnie podeszłaś do tematu. Wiadomo, że zwierzę to nie zabawka, a niestety nie każdy właściciel zdaje sobie z tego sprawę. A kociaki są przecudne!

    OdpowiedzUsuń

TOP