7 października 2017

Jak przestać odkładać coś na później?

Nie lubię odkładać czegoś na później. Kiedy przychodzą do mnie rachunki, wolę je zapłacić od razu i mieć to z głowy, aniżeli zwlekać do ostatniego terminu zapłaty. Nie lubię, kiedy lista zadań do wykonania wciąż narasta, a ja zamiast zajmować się tym co trzeba, bujam w obłokach (...)
Myślę, że każdy z nas ma takie dni, w których nic się nie chce. Sama wiem, jak czasami ciężko jest wrócić po pracy, ugotować obiad a potem zajmować się dodatkowo stertą innych obowiązków.
Bywały dni, kiedy wiedziałam, że mogę sobie pozwolić na małe lenistwo, jednak w pewnym momencie zorientowałam się, że kolejnych zadań przybywa. I to wcale nie jest przyjemne uczucie, kiedy otwieram rano oczy i wiem, że muszę zrobić więcej niż bym chciała.
Banalnym przykładem jest umycie okien. Nie znoszę tego robić i biorę się za to naprawdę tylko wtedy, kiedy jest to konieczne, jednak tym razem naprawdę przegięłam.
Najpierw powtarzałam sobie, że zabiorę się za to podczas mojego urlopu, kiedy właściwie miałam parę dni na załatwienie tego, jednak zawsze znalazło się coś ważniejszego. Później tłumaczyłam sobie, że zrobię to przy następnej okazji, we wrześniu. Wrzesień minął, a ja nadal tego nie zrobiłam. Zaczął się październik. I wtedy obiecałam sobie, że wcale nie będę czekać na "właściwy" moment czy też cały wolny dzień, w którym nie będę miała co robić (bo zawsze mam), tylko postanowiłam zabrać się za zrobienie tego najszybciej jak to możliwe.
Korzystając z tego, że w Niemczech 3.10 był dniem wolnym, czym prędzej wzięłam do ręki szmatkę, wiaderko i resztę potrzebnych rzeczy i udało się. Załatwione. I niby to błahostka, bo przecież w życiu są ważniejsze kwestie niż brudne okna, jednak powiedzmy, że totalnie mi ulżyło, a przy okazji to był tylko przykład odkładania czegoś na później.

Jestem przekonana o tym, że każdy z nas ma coś do zrobienia, ale zawsze spychamy to na drugi plan. Czy to zabranie się i pisanie pracy licencjackiej, czy posortowanie ubrań w szafie, zrobienie generalnego porządku w domu, wybranie się tu i ówdzie, spotkanie się ze znajomymi, z którymi umawiamy się od długiego czasu (...) To jest normalne, aczkolwiek w pewnej chwili, kiedy zaczęłam spisywać listę pilnych zadań, które powinnam zrobić, to się przeraziłam.

Kiedy kupiłam nowy komputer, obiecałam sobie, że od razu zbiorę się za porządek w zdjęciach i plikach, które zajmują miejsce na dyskach. Będąc fotografem mam ich setki tysięcy. Minął prawie rok, a ja w tej sprawie nie kiwnęłam palcem. Każdego kolejnego dnia zaczęło się zbierać tego coraz więcej i więcej.

Nie wiem czy Wy tak macie, ale ja mając głowę zajętą listą rzeczy do wykonania, nie czuję się wcale spokojnie. Wewnętrznie wiem, że wciąż coś ciąży nade mną i byłoby świetnie, gdybym w końcu mogła odhaczyć wszystko, co zakrząta mi myśli.

W tym miesiącu postanowiłam zrobić konkretną listę rzeczy do zrobienia i konsekwentnie zaplanować co i jak zrobię. Dzień po dniu wyszczególniłam sobie małe zadania, które będę realizować aż do momentu, kiedy uda mi się osiągnąć cel i będę z niego naprawdę zadowolona.
Jesień, to pora roku, kiedy częściej przebywam w domu niż wychodzę ze znajomymi. Jestem totalnym zmarzluchem i niechętnie wychodzę na zewnątrz.
I to jest właśnie wg mnie najlepszy czas, żeby wyjść znowu na prostą.

Obiecałam sobie, że będę się brała za wszystko od razu. Bo często wiele czynności nie wymaga więcej niż godzinki czy dwóch, a nawet mniej. I tak jak wspominałam, lepiej mieć to od razu z głowy.
Tak więc październik będzie dla mnie miesiącem nieodkładania niczego na później. I chciałabym też wyćwiczyć w sobie właśnie taki nawyk realizowania zadań tu i teraz, a nie za pół roku.

Mam też pewien plan zmienienia mojego trybu życia, ale za to wezmę się dopiero wtedy, gdy zrealizuję listę, która w ciągu 2 lat urosła do sporych rozmiarów.

19 komentarzy

  1. Nie mam "list do zrobienia"..wolę robić wszystko na bierząco. Jakoś mi tak wtedy lżej na duszy. 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię robić na bieżąco. Niestety, nadmiar obowiązków sprawia, że z wieloma sprawami jestem do tyłu. Jedynie zdjęcia, a mam ich też ogrom, zgrywam i zapisuję...w dwóch miejscach! na bieżąco! Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Robię listę, ale takich rzeczy, które trzeba zrobić w konkretne dni, bo w inne z różnych przyczyn nie można :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że trzeba mieć w sobie to samozaparcie i jak jest coś pilnego, to robić to na bieżąco :) Jak widzę, że mam konkretne terminy, to nie mogę sobie odłożyć czegoś na później :)

    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja prowadzę od jakiegoś czasu BuJo, które pomaga mi w organizacji czasu i wprowadzeniu nowych nawyków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby wolę zrobić coś od razu i mieć to z głowy, no ale... nie zawsze się chce :/

    OdpowiedzUsuń
  7. no ja chyba też będę musiała się spiać, jakaś lista czy coś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Planowanie i organizacja to dobra rzecz, jest kilka fajnych zasad do których się stosuję i które ułatwiają mi życie, np. rzeczy które zajmują mniej niż 10 minut wykonuję od ręki, nigdy nie odkładam na później, zawsze nosze kartkę i długopis przy sobie i notuję różne pomysły i pilne rzeczy do zrobienia, a na moim biurku stoi kalendarz z miejscem na notatki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie lubię niczego odkładać na ostatnią chwilę 😒
    Mycia okien też nie lubię 😭
    Pozdrawiam
    Lili-93.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Też nie lubię odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę. Zawsze wtedy się boję, że z czymś nie zdążę. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, u mnie to różnie z tym bywa. Bardzo często odkładam coś na później, potem o tym zapominam i często robię rzeczy na ''ostatnią chwilę''.
    Pozdrawiam
    zmienicswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. tez powinnam tak robic...bp czesto odkladam....

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja niestety jestem mistrzem w odkładaniu wszystkiego na później. Kompletnie nie potrafię się zorganizować co nie jest pomocne w natłoku obowiązków, bo kiedy już się tego naprawdę sporo nazbiera to się nie wyrabiam ze wszystkim na czas.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja potrafię załatwić wszystko na bieżąco jeśli mam dużo na głowie. Jak już mam mało obowiązków to odkładam je na później, nie wiem od tego to zależy naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nienawidzę myć okien.. Ale odkryłam ostatnio coś, czego nienawidzę jeszcze bardziej... Wieszać firanki.. Niska ja, na niskim krześle.. stojąca na tym krześle na palcach i próbująca to wieszać.. Istny cyrk. Dobrze, że się nie zabiłam. No i mam lęk wysokości :D
    Powodzenia! Ta procedura nie odkładaj na później jest mega przydatna w sprzątaniu..

    OdpowiedzUsuń
  16. te listy wydają się może strasznie banalne,ale dla osób,które mają tendencję do przekładania i odkładania na potem, to jedyny i często całkiem dobry ratunek. No i oczywiście trzeba dodać do tego dużo chęci i samozaparcia,żeby z listy korzystać. Mi wystarczy lista w głowie,jeśli już takowej potrzebuję. Ustalam co trzeba zrobić i realizuję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj, ja też mam z tym problem.... A właśnie porządkowanie zdjęć czy sprzątanie na komputerze niepotrzebnych plików to już w ogóle number 1 na mojej liście odkładania na później... Ale masz rację, trzeba coś z tym zrobić. I chyba jak Ty wyznaczę sobie konkretne terminy na różne zadania. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie zazwyczaj sprawdza się zasada, że im szybciej tym lepiej. Bo jak zaczynam coś odkładać, tooo.... Zdarza mi się zapomnieć na długie miesiące. A listy to super sprawa, pomagają w wielu tematach :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

TOP