30 czerwca 2017

Podsumowanie czerwca #6

Witam Was wszystkich po długiej przerwie. Dość długo nie pisałam, niemalże w ogóle nie było mnie w mediach społecznościowych (...) Co się stało?
Właściwie, to nic. Czerwiec był jednym z miesięcy, w którym nie miałam ochoty odpalać komputera czy laptopa. Czerwiec był miesiącem...pełnym wrażeń.

1. Pierwszym z wydarzeń, które przychodzą mi na myśl, kiedy myślę o mijającym miesiącu, to jedno z wyzwań fotograficznych, któremu udało mi się podołać. Po raz kolejny, w ramach współpracy z jedną z niemieckich firm, miałam przyjemność wykonywać reportaż (którego niestety nie mogę Wam pokazać) z okazji otwarcia nowej hali.
Muszę przyznać, że jestem z siebie bardziej, aż zadowolona i strasznie żałuję, że nie mogę się z Wami tym podzielić.

2. Jeśli chodzi o picie wody, to mogło być lepiej, aczkolwiek nie było też najgorzej. Wprawdzie nie udało mi się każdego dnia wypić zalecanej "dawki", jednak tym razem wody wypiłam więcej, niż ostatnim razem.

3. W czerwcu przeczytałam tylko jedną książkę w całości. Znacie Marię Czubaszek? Kojarzycie? Bo to właśnie jej publikacji będzie poświęcona recenzja, którą mam w planach dla Was napisać.

4. W tym miesiącu miałam też przyjemność fotografować jedno z ważniejszych wydarzeń dla Polaków w Niemczech <<klik>>, ba, nawet wystąpiłam na scenie ze swoim krótkim przemówieniem, co było dla mnie nie lada wyzwaniem. Muszę przyznać, że o wiele lepiej czuję się  roli fotografa, aniżeli kogoś, kto zajmuje się widownią.

5. Pamiętacie, jak w poprzednim podsumowaniu miesiąca wspominałam o tym, że robiłam kurs pierwszej pomocy?
Kilkanaście dni temu byłam na miejscu wypadku. Całego zdarzenia nie widziałam, ale kiedy tylko dotarło do mnie, że coś się stało, czym prędzej wybiegłam z auta sprawdzić co się stało.
Tamtego, okropnie gorącego dnia, doszło do potrącenia rowerzysty przez samochód osobowy. Z tego co wiem, mężczyzna odbił się od samochodu i przekoziołkował przez niego, lądując na ziemi.
Na szczęście stan poszkodowanego był stabilny. Mimo wszystko musiałam się upewnić, czy ta osoba oddycha, czy ma jakieś trudności w oddychaniu i ogólnie skontrolować jej stan.
Postanowiłam też tego dnia ściągnąć mój t-shirt (pod spodem miałam jeszcze drugi) i polać go wodą, aby schłodzić choć trochę głowę osoby, która uległa wypadkowi.
Ludzie, którzy zebrali się wokół nie mieli zielonego pojęcia, co robić. Wszyscy tylko stali i patrzyli, czekając na moje polecenia.
I wtedy naszła mnie pewna myśl - ale o tym wkrótce.
Mimo wszystko jestem z siebie dumna. Dumna, bo nie spanikowałam, dumna, bo byłam gotowa na wszystko, i dumna, bo nie było mi to wszystko obojętne.

6. Czerwiec zapamiętam jako miesiąc nadmiaru pracy. W mojej firmie pracujemy w okresie letnim od poniedziałku do soboty. Jest bardzo dużo do zrobienia, a wielu ludzi na urlopie. Dlatego też nie mam sił na nic innego. Jedynym dniem dla mnie jest niedziela, ale wtedy jestem zajęta obowiązkami domowymi. I ten czas mija. Bardzo, bardzo szybko.
W lipcu będzie podobnie, jednak mam nadzieję, że uda mi się znaleźć choć kilka chwil dla Was.
Mam tyle pomysłów i tyloma informacjami chciałabym się z Wami podzielić (...)

A jak było u Was? 

31 komentarzy

  1. Brawa, za udzielnie pierwszej pomocy. Podejrzewam, że większość z nas zapewne nie wiedziałoby co robić w takiej sytuacji. Znam podstawowe zasady zachowania itd. ale jednak w praktyce trzeba zachować zimną krew. Brawa! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy potrafiłabym się zachować gdyby było trzeba udzielić pierwszej pomocy. Byłabym przerażona... więc tym bardziej podziwiam.
    I gratuluję reportażu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne podsumowanie ! Ja kocham występować publicznie, aczkolwiek chyba w tym wypadku miałabym tremę ! :) Cudownie że udzieliłaś pierwszej pomocy !! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie czerwiec tez był bardzo pracowity, ale cóż...czasami trzeba. Z wodą również mam problemy - jak jeden dzień przypilnuję bardzo to kolejnego jest mniej niz przeciętnie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo intensywny i pracowity miesiąc :) U mnie tak samo- sesja zdana, praktyki zrobione, a przede mną praca przez najbliższe 2 miesiące i potem zasłużone wakacje :) Gratuluję reportażu i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję projektu!
    Sporo zdziałałaś- pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcale się nie dziwię, że jesteś z siebie duma :) Nie wiem, czy jeszcze coś pamiętam z kursu udzielania pierwszej pomocy.... Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałaś bardzo pracowity miesiąc;)
    Gratuluje projektu:)
    pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Czerwiec dla mnie był jak zwykle miesiącem pełnym wrażeń :)

    Pozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja, mimo, że przeszłam taki kurs, bałabym się, że spanikuję i nie będę wiedziała co robić - także gratulacje, że zachowałaś zimną krew i dałaś radę pomóc. Gratuluję, też rozwijania firmy i pracy :)

    U mnie pracowicie, naukowo

    OdpowiedzUsuń
  11. Brawo za sprawną pomoc poszkodowanemu <3 Doskonale rozumiem też brak czasu- sama zamykam teraz magisterkę i kilka projektów i wiecznie jestem w niedoczasie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w czercu mega się rozleniwiłem, przeczytałem tylko dwie książki i przez większość czasu nie wychodziłem z mieszkania. Wyjątkiem było wyjście do sklepu i trzy wyjazdy do Torunia.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie również pracowity miesiąc się skończył i następny też się tak zapowiada;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czerwiec? Obrona, koniec studiów i wakacje. Był naprawdę świetnym miesiącem. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniale, ze nie straciłaś głowy! U mnie czerwiec to miesiac spokoju... nareszcie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluje odwagi i tego, że wiedziałaś co robić w takiej sytuacji, nie każdy potrafiłby się tak zachować i działać tak konkretnie.
    To faktycznie dużo się u Ciebie działo.

    U mnie czerwiec to praktycznie miesiąc wypoczynkowy, bo prawie dwa tygodnie byłam na wakacjach w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że miesiąc Ci się udał :). Gratuluję wykonania reportażu i szczerze podziwiam za udzielenie pierwszej pomocy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Też jestem z Ciebie dumna - wykorzystałaś swoją wiedzę z pierwszej pomocy i pomogłaś w jakiś sposób rannemu. To się ceni :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pozytywnie tutaj :) ciesze sie ze u CIebie wszystko ok :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czerwiec minął dość szybko :) wiele dobrego w nim było:)

    Buziaki!
    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pełnych obrotach... Zdecydowanie panuje u Ciebie bardzo pracowity klimat.
    Baaardzo się zmieniasz i cieszę się, że mam okazję śledzić Twój rozwój. Twórczo, kreatywnie... pozytywnie.
    Jak znajdziesz czas- zapraszam na wirtualny oddech do siebie. U mnie słonecznie, wakacyjnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Należą Ci się brawa za udzielenie pierwszej pomocy. Wiekszośc z nas by pewnie spanikowała i nie ukrywam, że znając siebie, również mogłabym tak zrobić. Teoria, a praktyka to zupełnie coś innego. Akurat mój brat ostatnio był na kursie pierwszej pomocy. O 1 w nocy ich budzili, aby ratowali jakieś kukły z płonącego budynku i kazali im chodzić po linie zanurzonej w wodzie. Czy Twój kurs też tak wyglądał, czy był mniej...ekstremalny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście nie było tak ekstremalnie... chociaż fajnie by było się sprawdzić w takich "scenkach", jeśli tak to w ogóle można nazwać.

      Usuń
  23. Jestem ciekawa tej recenzji i tego Twojej myśli...
    Cieszę się, że kurs pierwszej pomocy Ci się przydał.

    OdpowiedzUsuń
  24. Najgorzej, że nawet jeśli wiemy jak się zachować, często paraliżuje nas strach. Brawo za Twoją postawę ! I życzę trochę więcej wytchnienia w lipcu :)

    pozdrawiam!
    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  25. Intensywny miesiąc. Miło się czyta o udzieleniu pomocy, bo nie każdy potrafi zachować zimną krew i pomóc. Brawo :) Ja miałam swoją pierwsza "akcję" związaną z pomocą na wycieczce w Poznaniu, kiedy w restauracji zasłabła pani w ciąży a do tego była jeszcze na coś chora (chyba epilepsja) - chociaż nie udzielałam jej doraźnej pomocy to byłam odpowiedzialna za wezwanie karetki - adrenalina i stres robiły swoje, ale za to później mi dziękowali i po polsku i po turecku (pani była polką ale miała męża turka) :D
    Miłe uczucie pomoc komuś, dlatego zawsze szanuję i podziwiam ludzi który pomagają innym ^-^

    OdpowiedzUsuń
  26. "bardziej, aż zadowolona" pewnie "bardziej, niż zadowolona"? ;)

    Brawo za taką postawę! W dzisiejszych czasach co raz mniej ludzi wie jak zareagować i w ogóle reaguje. Sama po sobie widzę, że czasami niestety ogarnia mnie pewnego rodzaju blokada i nie wiem jak zachować się w pewnych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie czerwiec też był pracowity,życzę powodzenia w lipcu,miłego weekendu ❤

    OdpowiedzUsuń
  28. When wanting something for a better life then struggle in a way of praying, truly and truly confident
    cara menyembuhkan abses yang sudah pecah
    cara mengatasi telinga berdengung

    OdpowiedzUsuń
  29. czemu nie możesz się pochwalić swoim reportażem? Jeszcze nie jest publiczny?
    W końcu to jedno z Twoich doświadczeń nawet kiedyś do CV, więc chyba powinnaś móc to kiedyś pokazać :)

    Gratulję szybkiej reakcji przy wypadku, w takiej sytuacji łatwo spanikować! Ja też niedanwo zrobiłam kurs pierwszej pomocy przy okazji kursu na prawo jazdy. Na szczęście nie miałam jeszcze okazji wykorzystać tej wiedzy w praktyce, ale zawsze lepiej mieć wiedzę, niż jej nie mieć.

    OdpowiedzUsuń

TOP