14 maja 2017

Praca za granicą bez wykształcenia - czy to możliwe?

Dzisiejszy post na bloga jest zainspirowany napisanym komentarzem przez jedną z moich Czytelniczek. Jakiś czas temu wspominałam o otrzymaniu pracy dzięki znajomościom. Jedna z Was napisała, że za granicą nikt nie pyta o papierek, maturę czy studia, bo grunt to znajomość języka.
Zanim podjęłam pracę w niemieckiej firmie, zdążyłam wcześniej porozglądać się po wielu miejscach, szukając tego właściwego. Miałam wiele próbnych dni pracy i rozmów kwalifikacyjnych i myślę, że w tym temacie mam coś do powiedzenia.


Temat pracy w Niemczech jest bardzo obszerny. Ilu jest ludzi, tyle przypadków, jednak zauważyłam pewne reguły, które niezmiennie się powtarzają.
To, na co trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę, to miejsce, w którym chciałoby się pracować.
Jeśli mężczyzna wybiera się na budowę, a kobieta szuka pracy przy sprzątaniach lub na zmywaku w kuchni, to owszem, język obcy nie jest aż tak potrzebny. Ważne, żeby jakoś się dogadać.
Jeśli chce się pracować w restauracji jako kelnerka, język jest potrzebny. Tu raczej też nikt nie pyta o maturę czy studia.
Podobnie jest na hali produkcyjnej przy pakowaniu. Sytuacja się zmienia, kiedy ktoś szuka pracy przy bardziej odpowiedzialnym stanowisku, choćby nawet komisjonowaniu (czyli patrzeniu np. na zlecenie i realizowaniu go wg podanego schematu). Wtedy już szef wymaga języka obcego i znajomości obsługi komputera. Mogłoby się wydawać, że w dzisiejszych czasach każdy to potrafi, aczkolwiek rzeczywistość jest inna.
Zajmując się takimi czynnościami nikt nie powinien spodziewać się kokosów. Przeważnie pracownik otrzymuje najniższe wynagrodzenie.
Jeśli ktoś chciałby pracować w sklepie spożywczym typu Lidl lub Aldi ma dwie możliwości. Albo potrafi język i dostanie tą pracę również z najniższym wynagrodzeniem, albo zna język obcy i ma ukończoną szkołę. Wtedy wynagrodzenie może wzrosnąć nawet dwukrotnie. Przykład: pierwsza opcja 8,85 brutto na godzinę, po szkole prawie 11-15 euro.
Jeśli ktoś ma ambicję i chciałby pracować w biurze, to pierwsze, o co się go zapytają, to ukończona szkoła. Przeważnie nikt nie weźmie osoby, która nie ma pojęcia o danej pracy ot tak. Czasami nawet to, że ktoś miał już doświadczenie się nie liczy.
Ewentualnie szef może postąpić tak, że owszem, zgodzi się przyjąć osobę bez szkoły, ale wtedy także płaci najmniejsze pieniądze i raczej nie ma szans, żeby wynegocjować więcej.

Inaczej sprawa przedstawia się kiedy my sami jesteśmy dla siebie szefami lub mamy znajomych, którzy prowadzą jakąś firmę i nas zatrudnią, ale nie o tym teraz mowa.
Bardzo często Niemcy widząc Polaków przyjeżdżających to pracy po prostu ich wykorzystują. Wiedzą, jak wygląda życie w Polsce i uważają, że taka wypłata im wystarczy. Bardzo często wymagają też od naszych rodaków dużo więcej niż od typowego Niemca.

Otrzymanie legalnej pracy w Niemczech też nie należy do najłatwiejszych zadań. Na różne stanowiska jest bardzo wielu chętnych i jeśli szef ma wybierać między osobą, która ukończyła szkołę i zna perfekcyjnie język obcy, bo tu np. ta osoba się urodziła, a osobą, która przyjechała z Polski i zna język tylko w stopniu komunikatywnym, to chyba oczywiste, kogo zatrudni.
Kiedy ja szukałam pracy (znając język tylko żeby się dogadać) wielokrotnie byłam pytana o maturę i wykształcenie, mimo, że szukałam pracy, która żadnych papierków nie wymaga.

Tutaj w Niemczech jest też ogromna biurokracja. Dla nich nieważne co potrafisz, bylebyś miał papier. Jak nie ma się czegoś na piśmie, to dla nich to jest nieważne.
No dobra, czasem, ale bardzo, bardzo rzadko zdarzają się wyjątki, aczkolwiek nie spodziewałabym się wiele.
I tu pojawia się pytanie. Po co wyjeżdża się za granicę? Czy po to, aby tu żyć, zrobić jakieś wykształcenie i zarabiać po ludzku, czy zostać po prostu na niemalże najniższej krajowej?

Do jakiegoś czasu myślałam, że papierek jest nieważny i da się to zrobić inaczej (przedstawiam bardziej perspektywę ze strony kobiety), jednak okazało się, że się nie da. I miałam dwa wyjścia. Albo pójdę do szkoły na kolejnych parę lat albo założę swój biznes. Wybrałam to drugie.

24 komentarze

  1. Post przeczytałam z zaciekawieniem. Myślę, że może być bardzo przydatny dla osób szukających pracy za granicą. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wygląda kwestia pracy w Niemczech ciężko mi się wypowiedzieć, ale myślałam, że papier nie jest potrzebny jeśli ma się chęci i umiejętności - jednak się myliłam :) Na szczęście ja nie mam w planach żadnych wyjazdów w celach zarobkowych za granicę, ale wiedzieć takie rzeczy zawsze warto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niemcy są dość konserwatywni i maja wszystko poukładane, jednakże uwielbiam ten kraj.CHoć dawno już mnie nie było w Niemczech. Na wyspach wykształcenie zzaczya mieć znaczenie, aczkolwiek wchodzi to bardzo powoli. Ja Jestem Nauczycielem bez pedagokiki hiihi :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. A u nas jest odwrotnie ! Nie ważne ile masz papierków, nie ważne ile masz kursów- ważne byś umiał i miał plecy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli dobrze, że jednak studiuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana trudno mi na te tematy coś powiedzieć. Jednak uważam, że nie ma to jak swoja firma, owszem sporo to kosztuje kasy i nerwów, ale nikt Ci nie rządzi, jesteś szefem dla siebie. Jednak to jest tylko moje zdanie. A Tobie, życzę powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  7. zgadzam się z Ivą-nie ma to jak własna firma;)
    Ja osobiście nigdy nie byłam w Niemczech ale paru moich znajomych tam pracuje kilka ładnych lat są zadowoleni z zarobków-podobno lepiej niż w Polsce:)
    Życze powodzenia:)
    pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mimo wszystko wolę zostać tutaj. Wraz z narzeczonym staramy się żyć tak aby nam na wszystko starczyło i abyśmy nie musieli sobie niczego żałować :)

    _______________
    PorcelainDesire ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem tak - wkurza mnie biurokracja i wkurzają mnie papierki. Jednak z drugiej strony nie dziwię się pracodawcy, że chce mieć jakąkolwiek podkładkę pod to, że osoba, którą zatrudnia cokolwiek potrafi. Jasne, osoba z papierkiem może być gorszym pracownikiem niż ta bez, ale zatrudnienie pracownika to inwestycja i jeśli ktoś posiada pewne udokumentowane umiejętności to zmniejsza się ryzyko marnotrawienia kapitału.

    Choć niewątpliwie dużo bardziej imponują mi osoby, które prowadzą własną działalność (tak jak ty).

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie jakoś nigdy nie ciągnęło do pracy za granicą, więc nie interesowałam się takimi tematami.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ano papier to papier.. brutalne, ale prawdziwe, choć czasem krzywdzące. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie na razie nie ciągnie do pracy za granicą. Ale nigdy nic nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam za sobą kilkumiesięczny epizod z pracą i szkołą w Holandii - jeżeli chodzi o pracę, jest podobnie jak w Niemczech.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój eks udowodnił mi, że jak najbardziej. Tyle, że nie Niemcy, tylko UK :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze marzyłam, by wyjechać do Niemiec... Los chciał inaczej, nie żałuję, ale wciąż ciekawość jakby mi tam było mnie zżera :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W Holandii jest podobnie. Jeśli chodzi o pracę fizyczną, to wykształcenie nie jest potrzebne, atutem jest znajomość języka obcego (angielski, niemiecki lub holenderski), ale akurat u mnie pracownice świetnie sobie radzą bez znajomość języka, bo mamy polską asystentkę brygadzisty, która w razie potrzeby wszystko załatwi...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mądry i porządny wpis. ;) Ja z doświadczenia wiem, że nie trzeba mieć wykształcenia, by zaczepić się gdzieś za granicą (choć oczywiście przydałby się język) jako kelnerka, hostessa, sprzedawczyni. Na Malcie jest tym łatwiej, że operuje się tu językiem angielskim, którym większość polskich maturzystów włada. :D Jeśli chce się mieć "poważną" pracę to oczywiście należy mieć wykształcenie, ale nie każdemu od razu chodzi o budowanie kariery. :D Rok kelnerowania na Malcie - polecam.

    OdpowiedzUsuń
  18. I właśnie- nie trzeba mieć wykształcenia przy stanowiskach niższego szczebla. Z resztą jest tak jak w Polsce- nie masz studiów, to nie otrzymasz posady. Chociaż u nas w Polsce jeśli znasz tylko język obcy, a nie polski, to i tak możesz dostać dobrą pracę- raczej uczymy się angielskiego, więc znalezienie osoby posługującej się mniej powszechnym językiem może sprawić kłopoty. Lepiej więc zatrudnić obcokrajowca, który zna poszukiwany język (i pewnie angielski) niż szukać Polaka i przeprowadzać testy językowe.

    OdpowiedzUsuń
  19. Co do pracy za granicą, to jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, by jakoś to uogólniać. Byłam pewna, że jest tak jak w Polsce - jeśli jest jakaś praca, fizyczna powiedzmy, w fabryce, to nikt o wykształcenie pytał nie będzie. Za to w biurze jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo interesujący wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Język to jednak podstawa za granicą, a później wykształcenie. Bardzo ciekawy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  22. To podobnie trochę jak i w Polsce. Do niektórych zajęć nie będzie potrzebny żaden papier. Ale są takie zawody,gdzie nie da się pracować bez odpowiedniego wykształcenia,umiejętności potwierdzonych konkretnym dokumentem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Madry post. Zgadzam sie z trescia.

    OdpowiedzUsuń

TOP