5 kwietnia 2017

Zapaliła się na niej sukienka (...) Cudem uszła z życiem cz.1

Kasia, a właściwie Kate, to osoba, którą poznałam zupełnie przypadkowo tutaj w Niemczech. Chociaż jeśli zastanowić się przez dłuższą chwilę, to uważam, że przypadki nie istnieją i było nam dane spotkać się "po coś".
Po kilku chwilach i rozmowie z Kate wiedziałam, że jest to niesamowita i inspirująca osoba. Osoba, którą postanowiłam Wam przedstawić.
Często nie doceniamy życia tego, czym jesteśmy obdarowani i co mamy. Wciąż gonimy za czymś nowym i uważamy, że my nie jesteśmy szczęśliwi, bo brakuje nam tego i tamtego. A w rzeczywistości nie widzimy, jak wiele już posiadamy. I szukamy czegoś, co tak naprawdę mamy obok.
Postanowiłyśmy przygotować ten wywiad w dwóch wersjach językowych. Tak, aby ludzie tutaj w Niemczech mogli także poznać jej historię.
Zapraszam!

Kasia, oder eher Kate, ist eine Person, die ich ganz zufällig hier in Deutschland kennengelernt habe. Obwohl, wenn ich darüber einen kurzen Moment nachdenke, finde ich, dass es keinen Zufall gibt und wir sollten uns aus irgendeinem Grund treffen.
Nach paar Augenblicken und dem Gespräch mit Kate wusste ich, sie eine unglaubliche und inspirierende Person ist. Eine Person, die ich Euch vorstellen möchte.
Oft schätzen wir das Leben nicht, wie auch das, was uns geschenkt wird oder das, was wir bereits haben. Ständig jagen wir nach etwas neuem und finden, dass wir nicht glücklich sind, weil uns das eine oder andere fehlt. Und in der Realität sehen wir einfach nicht, wie viel wir schon bereits besitzen und wir suchen nach etwas, was wir schon haben.
Wir haben uns dafür entschieden, dieses Interview in zwei Sprachen vorzubereiten, damit die Menschen in Deutschland ihre Geschichte kennenlernen können.
Ich lade euch herzlich ein!

1. Mogłabyś pokrótce się przedstawić i napisać jak do tego doszło?

Tak, jak już wspominałaś nazywam się Kasia, w Niemczech nazywają mnie Kate. Jestem młodą, 21 - letnią kobietą, która już od początku swoich narodzin walczy o prawo do życia.Najpierw problematyczny poród z zatruciem płodu przez chemię i szansa na przeżycie w wysokości 3%. Potem w wieku 3 lat wypadek, który ukształtował moje dalsze życie.Usiądźcie teraz wygodnie, przygotujcie sobie kubek z herbatą lub kawą i poznajcie historię, która miała wtedy miejsce.Wydarzyło się to jednego, pogodnego, sierpniowego popołudnia w 1998 roku. Moja mama położyła mnie tak jak zwykle na popołudniową drzemkę i włączyła mi moją ulubioną bajkę, Króla Lwa. Jednak ten dzień był inni niż zwykle.Koniecznie chciałam spać w mojej ulubionej sukience, choć zazwyczaj w takie upalne dni miałam na sobie tylko bieliznę.Mama wyszła robić pranie. Mieliśmy wtedy Franię, która była niemiłosiernie głośna.Po tym, gdy ona wyszła z pokoju, wspięłam się na regał i sięgnęłam po zapałki, które się tam znajdowały.Zazwyczaj pytałam o pozwolenie, aby coś wziąć, więc nikt się nie spodziewał, że w tym dniu wydarzy się coś, co odmieni życie naszej całej rodziny.Odpaliłam jedną zapałkę, zdmuchnęłam. Wzięłam kolejną. Tą również chciałam zgasić, ale ta poparzyła mnie w palec. Upuściłam ją na sukienkę, która w mgnieniu oka była zajęta przez ogień.W ten dzień moja mama miała jakieś nieprzyjemne uczucie i postanowiła sprawdzić co u mnie. Weszła do pokoju i zobaczyła mnie stojącą na tapczanie, całą w płomieniach. Wtedy nawet nie krzyczałam.Mama zareagowała natychmiastowo. Zerwała ze mnie płonącą sukienkę i pobiegła do łazienki. Wsadziła mnie do zimnej wody, w której uprzednio płukała pościel. Szybko zawinęła mnie w mokry ręcznik i pobiegła do sąsiadki, aby ta zadzwoniła po pogotowie.W czasie kiedy czekano na karetkę, oblewano mnie zimną wodą.Gdy zostałam przewieziona do szpitala w Wałbrzychu, lekarze dawali mi 1% szans na przeżycie. Poparzenia były bardzo głębokie, mięśnie naruszone. Dodatkowo zatrułam się spalinami.Czekano 3 dni, nim zaczęto podejmować kroki. Lekarze musieli upewnić się, że wyjdę z szoku pourazowego.Później przewieziono mnie do kliniki pooparzeniowej w Polanicy, gdzie specjaliści przeszczepili mi zdrową skórę z pośladków i ud na poparzone miejsca, a także dawkowali morfinę, aby załagodzić ból. Tam spędziłam pierwsze 3 miesiące. Nie widziałam się w ogóle z mamą, bo kiedy tylko ta się pojawiała, wpadałam w szał.Przyznaję, że w tym czasie lekarze bardzo się o mnie troszczyli i robili co mogli, jednak podczas wypisu jeden z nich popełnił duży błąd.Nie powiedziano mojej mamie jak powinno wyglądać dalsze leczenie.Co miesiąc musiałam pojawiać się na kontrole, jednak warunkiem była zgoda na robienie zdjęć. Moje blizny stawały się pancerzem, który uniemożliwiał mi normalne poruszanie się, jedzenie, czy wykonywanie codziennych czynności. Żaden z lekarzy jednak na to nie reagował.Dodatkowo w tym okresie byłam na "odwyku" morfinowym. Często wpadałam w histerię. Moja mama nie wiedziała jakie są tego przyczyny.Po rozmowie z lekarzem dziecięcym zostałam skierowana do neurologa i dopiero tam dostałam pierwszy syrop na uspokojenie i skierowanie na rehabilitację.Moja rehabilitantka miała już do czynienia z podobnym przypadkiem i poinformowała nas o specjalnym uciśkowym ubranku i plastrach żelowych, które powinnam nosić, aby zmiękczyć blizny.To nie było ot tak dostępne, dlatego też moja mama sama szukała kogoś, kto podjąłby się uszycia czegoś takiego.Przez ten cały czas byłam pod opieką szpitala w Polanicy. Po roku powiedziano mojej mamie, że na kolejną operację jest jeszcze za wcześnie. Dodano, że przy wypisie ze szpitala powinni ją poinformować o tym specjalnym ubraniu i plastrach.Lekarz, który się tym zajmował przemilczał jednak ten fakt, bo sądził, że jesteśmy zbyt biedni, aby sobie na to pozwolić.Pewnego razu nieznajoma kobieta zaczepiła moją mamę, widząc blizny na moim ciele. Poleciła nam klinikę plastyczną we Wrocławiu. Tam jednak nas nie przyjęli, ponieważ klinika nie była wyposażona w odpowiednie aparaty do narkozy dla dzieci.Lekarz jednak wypisał skierowanie do szpitala im. Marciniaka. Kiedy się tam pojawiliśmy, zapytano moją mamę, dlaczego dopuściła do takiego stanu, w którym jestem. A przecież to nie była jej wina. Przecież nikt jej nie poinformował, jak powinno wyglądać leczenie.Po tym czasie czułam, że trafiłam w dobre miejsce. Na początku podawano hormony na blizny, które zmiękczały skórę. Po 6 miesiącach zaczęto przeprowadzać liczne przeszczepy skóry i usuwaniu przyrosniętych blizn i przykurczów.Do dnia dzisiejszego poddaję się wielu operacjom. Ostatnią miałam 2 lata temu. W ciągu całego życia miałam ich już 30.Dzisiaj, będąc wszystkiego bardziej świadoma, wiem, że wiele zawdzięczam chirurgom z Polanicy, lekarzom z Marciniaka i moim rehabilitantom. Mogę żyć normalnie, uśmiechać się i cieszyć się życiem.Nie zapominam również o osobach, którzy mieli dobre serce i pomagali nam przez ten cały czas.

1. Könntest Du Dich kurz vorstellen und erzählen, wie es passiert ist? 

So wie Du bereits erwähnt hast, ich heiße Kasia und in Deutschland nennt man mich Kate. Ich bin eine junge, 21-jährige Frau, die schon seit der Geburt um ihren Recht zum Leben kämpft. Zuerst gab es eine problematische Geburt mit einer Vergiftung des Fötus und Überlebenschance von 3%. Dann mit 3 Jahren ein Unfall, der mein Leben geformt hat. Setzt Euch jetzt bequem hin, macht Euch eine Tasse Tee oder Kaffee und lernt die Geschichte, die damals stattgefunden hat. Es passierte an einem sonnigen Abend im August des Jahres 1998. Meine Mutter hat mich wie gewöhnlich für einen Nachmittagsschläfchen hingelegt und machte mir meinen Lieblings Animationsfilm an, König der Löwen. Doch dieser Tag war anders als gewöhnlich. Ich wollte an diesem Tag unbedingt mein Lieblingskleid anziehen, obwohl normalerweise schlief ich an so heißen Tagen nur in Unterwäsche. Mama ist aus dem Zimmer rausgegangen, um die Wäsche zu machen. Wir hatten damals eine alte Waschmaschine, in Polen nannte man diese „Frania“, sie war unheimlich laut. Nach dem ich alleine im Zimmer war, bin ich das Regal hochgeklettert und habe nach Streichhölzern, die auf ihm lagen, gegriffen. 
Normalerweise fragte ich immer um eine Erlaubnis, bevor ich etwas genommen habe, also keiner hat erwartet, dass dieser Tag das Leben unserer ganzen Familie verändern wird. Ich habe das erste Streichholz angemacht und ausgepustet. Ich hab das nächste genommen. Dieses wollte ich auspusten, doch dieses hat mich an meinem Finger verbrannt. Ich hab das Streichholz auf mein Kleid fallen lassen, das sofort in Brant geriet. An diesem Tag hatte meine Mama ein schlechtes Gefühl gehabt und schaute nach mir nach. Sie kam ins Zimmer rein und sah mich stehend auf der Couch in Flammen. Und ich hab nicht mal geschrien. Mama reagierte sofort. Sie reiß das Kleid runter und ist mit mir auf den Händen ins Bad gerannt. Sie setzte mich in die Badewanne mit kaltem Wasser, in dem sie vorher die Wäsche gespült hat. Sie hat einen nassen Handtuch um mich gewickelt und ist mit mir zu unserer Nachbarin gegangen, damit diese einen Krankenwagen ruft. In der Zeit, in der wir auf den Krankenwagen gewartet haben, wurde die ganze Zeit kaltes Wasser über mich gegossen. Als ich das Krankenhaus in Walbrzych erreichte, gaben mir die Ärzte 1% Überlebungschancen. Die Verbrennungen waren sehr tief, sogar die Muskeln waren betroffen. Und noch dazu kam die Vergiftung durch die Abgase Wir warteten 3 Tage bis neue Maßnahmen ergriffen wurden. Die Ärzte mussten sicherstellen, dass ich aus dem post-traumatischen Schock schaffe. Dann wurde ich in eine Klinik, die sich auf Verbrennungen spezialisierte, transportiert. Dort haben die Ärzte mir gesunde Haut aus dem Gesäß und Oberschenkel auf die Verbrennungen transplantiert und gaben mir Morphium, um den Schmerz zu lindern. Dort verbrachte ich die ersten 3 Monate. In der Zeit habe ich meine Mutter nicht gesehen, da ich mich sehr aufgeregt habe, wenn ich sie gesehen habe und das war für mich damals nicht gut. Ich gebe zu, dass die Ärzte sich um mich in dieser Zeit wirklich gut gekümmert haben und taten alles, was sie konnten. Doch bei der Entlassung hat einer dieser Ärzte einen großen Fehler gemacht. Er gab meiner Mama keine Informationen bezüglich der weiteren Behandlung. Ich musste jeden Monat hin zur Kontrolle. Die Voraussetzung, dass mich ein Arzt sieht, war die Erlaubnis Bilder von mir zu machen. Meine Narben wurden zu einem Panzer, der mir die Bewegung, das Essen oder auch die ganz normalen Tätigkeiten unmöglich gemacht hat. Keiner von den Ärzten reagierte aber nicht darauf. Dazu war ich in dieser Zeit auf einem Entzug von Morphium. Ich war sehr oft aggressiv. Meine Mutter kannte die Ursachen für mein Verhalten nicht. Nach einem Gespräch mit dem Kinderarzt, wurden wir zu einem Neurologen weitergeleitet. Erst dort habe ich einen Sirup zur Beruhigung bekommen und eine Überweisung zur Krankengymnastik bekommen. Meine Physiotherapeutin hatte schon mit ähnlichen Fall zu tun und informierte uns über spezielle Kleidung aus einem speziellen Material, die einen Druck auf die Narben ausübte und dazu noch spezielle Gel-Pflaster und diese Kombination sollte die Narben weicher machen. Das war nicht so leicht zu kriegen, deswegen suchte meine Mama selber jemanden, der so etwas nähen würde. In der Zeit war ich immer noch in der Behandlung im Klinikum in Polanica. Nach einem Jahr hat ein Professor meiner Mama gesagt, dass es für weitere Operationen noch zu früh ist. Er informierte uns auch, dass Mama schon bei der Entlassung die Informationen über diese Kleidung und die Gel-Pflaster bekommen sollte. Doch der Arzt sagte darüber bei der Entlassung nichts, da er dachte, dass wir zu arm wären und könnten es uns eh nicht leisten. Eines Tages hat eine fremde Frau meine Mama angesprochen, da sie meine Narben gesehen hat. Sie empfiehl uns ein Klinikum der plastischen Chirurgie in Wroclaw. Dort konnte ich aber nicht behandelt werden, da sie keine Maschinen hatten, um die Kinder in der Vollnarkose operieren konnten. Der Arzt dort hat uns jedenfalls eine Überweisung zum Krankenhaus im. Marciniaka, ebenfalls in Breslau, gegeben. Als wir dort auftauchten, wurde meine Mutter gefragt, wie sie dazu bringen konnte, dass ich in so einem Zustand bin. Es war ja aber nicht ihre Schuld. Niemand hat doch ihr gesagt, wie die weitere Behandlung aussehen sollte. In diesem Krankenhaus war ich in wirklich guten Händen. Erstmal wurden mir Hormone in die Narben gespritzt, die die Narben weicher machten. Nach 6 Monaten hat man mit zahlreichen Hauttransplantationen und der Entfernung der Kontrakturen angefangen. Bis heute stehe ich viele Operationen durch. Die letzte war vor 2 Jahren. Und in meinem ganzen Leben hatte ich schon 30 davon. Heute, wo ich mehr des ganzen mehr bewusst bin, weiß ich, dass ich vieles den Chirurgen von Polanica und von dem Krankenhaus im. Marciniaka, wie auch meinen Physiotherapeuten verdanke. Dank ihnen kann ich heute normal leben, lachen und die Freude am Leben haben. Ich vergesse auch nie die Personen, die ein gutes Herz hatten und uns durch die ganze Zeit geholfen haben.

2. Czy będąc kilkuletnią dziewczynką, pamiętasz coś z tamtego dnia, czy wszystko opiera się na wspomnieniach Twojej rodziny? 

Moja rodzina myślała, że nic nie pamiętam. Bo przecież jak takie małe dziecko, będące w tak wielkim szoku może przypominać sobie tak tragiczne wydarzenie?
Dopiero po 3 latach, kiedy moja mama opowiadała komuś całą historię, a ja ją poprawiłam i powiedziałam, że było inaczej, dotarło do nich, że jednak to zostało w mojej głowie. Później nie chciałam się wypowiadać na ten temat, a dziś niewiele wiem z tego dnia. Wydaje mi się, że mój umysł sam wymazał to z pamięci. Mam w głowie taką czarną dziurę. Moje pierwsze wspomnienia zaczynają się od pierwszego dnia zerówki.

2. Konntest Du Dich als kleines Kind an alles erinnern oder basiert alles an den Erinnerungen Deiner Familie?

Meine Familie dachte, dass ich mich daran nicht erinnern kann. Weil wie kann so ein kleines Kind in so großem Schock sich an so ein dramatisches Erlebnis erinnern. Erst drei Jahre später als meine Mutter jemanden die Geschichte erzählt hat und ich sie korrigierte, wussten sie, dass ich mich doch daran erinnern kann. Allerdings wollte ich nach diesem einen Mal darüber nicht mehr reden und heute weiß ich nicht viel von diesem Tag. Ich denke, dass mein Gehirn es einfach irgendwo ganz tief verborgen hat. Wenn ich an dieses Ereignis denke, hab ich nur ein schwarzes Loch in meinem Kopf. Allgemein fangen meine erste Erinnerungen in der Vorschule an. 
  
3. Jak sobie radziłaś przez te wszystkie lata z tym, że nieco różnisz się od swoich rówieśników? 

To były bardzo ciężkie lata. Nie mogłam bawić się tak jak moi rówieśnicy. Zawsze musiałam uważać na to, aby się nie uderzyć czy nie przewrócić, bo w innym wypadku mój przeszczep skóry mógłby się nie przyjąć.
Myślę, że dla mnie jako dziecka nie było to aż tak trudne, bo uważanie i ostrożność były codziennością i nie znałam niczego innego.
Prawdziwe problemy zaczęły się w szkole. Tam odczuwałam, że jestem inna, że inni patrzą na mnie inaczej. Nie rozumiałam dlaczego tak jest. Wszyscy dokoła tłumaczyli mi tylko, że nie powinnam się tym przejmować.

3. Wie kamst Du in den allen Jahren damit klar, dass Du Dich von anderen ein wenig unterscheidest.

Das waren sehr schwierige Jahre gewesen. Ich konnte nicht so spielen, wie meine Altersgenossen. Ich musste immer darauf achten, dass ich mich nicht gegen etwas stoßen oder einfach umfallen konnte. Wen es passieren würde, könnte die Hauttransplantation erfolglos sein. Ich denke für mich als einen Kind, es war nicht so schwierig. Die Vorsicht war mein Alltag gewesen und ich kannte nichts anderes. Die wirklichen Probleme fingen in der Schule an. Da hab ich es gespürt, dass ich anders bin und andere auf mich anders schauen. Alle haben mir damals erklärt, dass ich nicht so viel Acht darauf geben soll.

4. Jak reagowali Twoi rówieśnicy w przedszkolu, a później w szkole? Dzieciom trudno jest wytłumaczyć to, co się stało. 

Tak, to prawda. Dzieciom trudno jest wytłumaczyć, ale jest to możliwe.
Do przedszkola nie chodziłam, bo nie było takiej możliwości. Blizny były zbyt świeże i większość czasu spędziłam w szpitalu.
Dopiero kiedy poszłam do zerówki, a później do szkoły, miałam styczność z mobbingiem. Dzieci wyśmiewały mnie, dziwnie się na mnie patrzyły. Nie chciały się ze mną bawić.
W zerówce mój brat musiał osobiście porozmawiać z jednym z chłopców, aby przestał.
W klasach 1-3 grożono mi nawet, że obetną mi włosy. Później dużo czasu spędzałam w bibliotece, próbując uciec od rzeczywistości.
Piątą klasę spędziłam na nauczaniu domowym, ponieważ mój układ odpornościowy bardzo się osłabił.
W gimnazjum odcięłam się od wszystkich i wykreowałam swój własny świat, świat marzeń. Kiedy wracałam do domu, czas spędzałam w Internecie.
Przyznaję, że zawsze czułam się jak jakiś obcy człowiek, który przybył z innej planety. Ludzie traktowali mnie w ten sposób.
Wspominając o tym, nie mogę zapomnieć o osobach, które pomimo wszystko akceptowały to, jaka jestem. Była ich garstka, ale byli ważni w moim rozwoju.

4. Wie reagierte darauf deine Kameraden im Kindergarten und später in der Schule? Es ist doch schwierig den Kindern zu erklären, was passiert ist.

Ja, das ist wahr. Es ist schwierig den Kindern, es zu erklären, aber es ist nicht unmöglich. In den Kindergarten ging ich nicht, das es nicht möglich war. Die Narben waren zu frisch und ich verbrachte die meiste Zeit im Krankenhaus. Erst als ich zur Vorschule und später zur Schule ging, erlebte ich zum ersten Mal, was Mobbing ist. Die Kinder lachten mich aus, schauten seltsam auf mich und wollten mit mir nicht spielen. In der Vorschule musste mein Bruder persönlich mit einem der Jungs sprechen, damit er aufhört. In den Klassen 1-3 wurde mir gedroht, dass man meine Haare mir abschneidet. Später verbrachte ich viel Zeit in der Bücherei, ich flüchtete von der Realität. Die 5. Klasse verbrachte ich Zuhause, weil mein Immunsystem sehr schwach war. Im Gymnasium grenzte ich mich von allen und allem ab, ich kreierte meine eigene Welt, Welt der Träume. Als ich nach Hause kam, verbrachte ich meine Zeit im Internet. Ich gebe zu, dass ich mich immer, wie ein Außerirdischer, der aus einem anderen Planeten kann, gefühlt habe. Die Menschen haben mich si behandelt. Ich kann aber hier über die Menschen, die mich akzeptierten so wie ich bin, nicht vergessen. Es waren sehr wenige, aber waren für meine weitere Existenz sehr wichtig.


5. Co myślisz, patrząc w lustro? 

He, he, to bardzo ciężkie pytanie.
Patrząc w lustro myślę, że powinnam być sama z siebie dumna, że tyle przeszłam i że potrafię nadal się uśmiechać. Widzę również moje piękne oczy (...) I widzę też osobę z problemami.
Każdego dnia na nowo mówię sobie, że ta osoba stojąca przed lustrem jest piękna, że musi podnieść głowę i dumnie iść przez życie.
Powtarzam sobie, żebym się nie przejmowała niepowodzeniami i walczyła z demonami własnego umysłu. I jestem wdzięczna za swoje blizny. One były moją udręką, ale także najwspanialszym prezentem jaki otrzymałam w życiu. Dzięki nim stałam się człowiekiem, którym jestem teraz. To one mnie ukształtowały. I to one zrobiły ze mnie tak silną kobietę, którą jestem, chociaż czasami mam wątpliwości, że tak jest.

5. Was denkst Du, wenn Du in den Spiegel schaust?

He, he, das ist eine sehr schwere Frage. Wenn ich in den Spiegel sehe, denke ich, dass ich stolz auf mich sein sollte, weil ich immer noch lächeln kann, obwohl ich schon so viel erlebt habe. Ich sehe auch meine wunderschöne Augen (…). Und ich sehe auch eine Person, die Probleme hat. Ich sage mir jeden Tag neu, dass die Person, die gerade vor dem Spiegel steht, wunderschön ist und dass sie den Kopf hochheben sollte und mit Stolz durch das Leben gehen sollte. Ich wiederhole mir immer wieder, dass ich mich nicht auf die Misserfolge konzentrieren sollte und sollte mit den Dämonen meines Verstands kämpfen sollte. Und ich bin auch dankbar für meine Narben. Sie waren meine Qual, aber auch das beste Geschenk, das ich in meinem Leben bekommen habe. Dank diesen Narben bin ich jetzt der Mensch, der ich bin. Und genau sie haben mich zu einer starken Frau gemacht, die ich jetzt bin, obwohl ich selber manchmal daran nicht glauben kann.

6. Jak na to wszystko zaopatrują się Twoi rodzice i znajomi? 

Cytując moją mamę: "Każdego dnia jestem dumna z mojej córki. Przed nią jeszcze długa droga, jednak wiem, że jest silna i że jej się to uda. To wszystko uodporniło ją na przeciwności losu.".
Moja mama przeszła ze mną przez piekło. Przez pierwsze 3 dni po wypadku nie mogła się nawet zdrzemnąć, bo musiała mi czytać. Potem nie widziała mnie przez 3 miesiące. A następnie jeździła ze mną po wszystkich szpitalach, na rehabilitację i wysłuchiwała ode mnie, jaka jest okropna, bo na to wszystko pozwala.
To ja powinnam powiedzieć, że jestem z niej dumna. Kto tak cierpliwie potrafiłby to znosić jak ona?
To moja mama była moją jedyną przyjaciółką przez długi czas. Jest nią nadal.
Pomimo tego, że jestem już dorosła, mam nadal wiele problemów i wiem, że mogę na nią liczyć.
Jej jest też ciężko o tym mówić. Czasami jest wściekła na los. Nie rozumiała, dlaczego właśnie mnie to spotkało. A mimo wszystko widzi też wiele pozytywnych stron i to właśnie na nich skupia swoją uwagę.
Jeśli chodzi o moich znajomych, to oni już nie zauważają tych blizn. Są ze mną ze względu na mój charakter i to, jaką jestem osobą, a nie ze względu na mój wygląd.
Moi przyjaciele i bliscy znajomi są wspaniałymi ludźmi, którzy powinni być przykładem dla wszystkich. Dzięki nim czuję się normalną dziewczyną, która mogłaby góry przestawiać.
To w głównej mierze dzięki nim uwierzyłam sama w siebie i za to jestem im wdzięczna.

6. Wie sehen das ganze Deine Freunde und Familie?

Hier zitiere ich meine Mutter: „Ich bin jeden Tag stolz auf meine Tochter. Vor ihr ist noch ein langer Weg, aber ich weiß, dass sie stark ist und es schaffen wird. Das alles hat sie gegen die Widrigkeiten des Schicksals abgehärtet.“ Meine Mutter ging mit mir durch die Hölle. In den ersten 3 Tagen nach dem Unfall konnte sie nicht schlafen, weil sie mir vorlesen musste. Dann sah sie mich 3 Monate lang nicht. Und danach fuhr sie mir zu den allen Krankenhäusern und zu der Krankengymnastik und musste sich von mir anhören, wie schlimm sie ist, weil sie das ganze erlaubte. Ich sollte sagen, dass ich stolz auf sie bin. Wer könnte es alles so geduldig durchstehen? Meine Mutter war meine erste Freundin. Und ist sie immer noch. Obwohl ich jetzt erwachsen bin, habe ich immer noch so viele Probleme und ich weiß, dass ich auf sie zählen kann. Ihr fällt es schwer darüber zu reden. Manchmal ist sie wirklich wütend auf den Schicksal. Sie konnte es nicht verstehen, warum es mir zugestoßen ist. Aber trotzdem sieht sie viele positive Seiten daran und bemüht sich auf diesen zu konzentrieren. Wenn es um meine Freunde oder Bekannte geht, die meisten sehen die Narben nicht mehr. Sie sind wegen meinem Charakter und den Menschen, der ich bin, mit mir und nicht wegen meines Aussehens. Meine Freunde und meine Verwandten sind wunderbare Menschen, die ein Vorbild für andere sein sollten. Dank denen fühle ich mich wie ein normales Mädchen, das die Berge versetzen könnte. Eigentlich dank ihnen habe ich angefangen, an mich selbst zu glauben und bin sehr dankbar dafür.

7. Mając 16 lat wyjechałaś do Niemiec. Czy coś się wtedy zmieniło?

Oj zmieniło się i to dużo. Na początku bałam się nowego życia w obcym kraju. Nie wiedziałam jak zostanę przyjęta, nie znałam języka. I nie sądziłam, że tak szybko spotkam na swojej drodze tyle cudownych osób.
Na początku miałam przyjaciółkę, Polkę. Chodziłyśmy razem do szkoły, to z nią zaczęłam moje nastoletnie życie. Jednak w pewnym momencie nasze drogi się rozeszły.
Przypomniała mi się właśnie sytuacja, która miała miejsce na samym początku. Dużą rolę odegrała w niej moja obecna przyjaciółka, Turczynka.
Ona się tutaj wychowywała. Widziała mnie, jak stałam z papierosem. Wiem, że nie powinnam tego robić, no ale cóż. I wtedy ta widząc mnie, podeszła do mnie i się przedstawiła. W grupie tej było też wiele innych dziewczyn. Przyjęli mnie jak gdyby nigdy nic.
Od samego początku pobytu tutaj zauważyłam zupełnie inną mentalność. Ludziom było wszystko obojętne. Jeśli chcieli coś wiedzieć, to po prostu podchodzili i pytali.
Zmiana we mnie nastąpiła, kiedy skończyłam 18 lat. Moje przyjaciółki i były chłopak otwierali mi oczy i pokazywali, że jestem tak samo wartościową osobą jak wszyscy inni. Mówili mi, że jestem piękna. Namawiali, żebym wierzyła w samą siebie.
Jestem mu za to wdzięczna. Spędziliśmy cudowne 2,5 roku. Wydaje mi się, że gdyby nie on, to do tej pory miałabym negatywne nastawienie do wszystkiego.
Dzięki moim przyjaciołom spędziliśmy wiele chwil pełnych śmiechu, ale też i płaczu. To oni zawsze byli przy mnie, szczególnie, kiedy ich najbardziej potrzebowałam. Jestem wdzięczna im za to, że mogłam z nimi rozmawiać o swoich problemach, a ci wysłuchiwali mnie i służyli dobrą radą.
Mogę powiedzieć, że przyjazd do Niemiec był moim drugim startem w życiu. Z Kasi zamieniłam się w Kate.

7. Als Du 16 warst, bist du nach Deutschland ausgereist. Hat sich etwas verändert? 

Es hat sich was verändert, sogar sehr viel. Am Anfang hatte ich Angst vor neuem Leben in einem fremden Land. Und habe nicht gedacht, dass ich in so kurzer Zeit so viele wunderbare Menschen auf meinem Weg treffe. Am Anfang hatte ich eine Freundin, Polin. Wir gingen zusammen zur Schule, mit ihr habe ich mein Teenagerleben angefangen. Doch irgendwann sind unsere Wege auseinander gegangen. Ich hab mich gerade an eine Situation erinnern, die ganz am Anfang passiert ist. Meine jetzige Freundin hatte dabei eine große Rolle gehabt. Sie sah mich mit einer Zigarette in der Hand. Ich weiß, ich sollte es nicht machen, aber naja. Sie kam zu mir und stellte sich vor. Dabei waren auch andere Mädels. Sie nahmen mich einfach so an. Ich habe von Anfang an gemerkt, dass die Mentalität hier in Deutschland total anders ist. Dem Menschen war alles egal. Falls sie was wissen wollten, kamen die und fragten nach. Aber die Veränderung an mir fand statt , als ich 18 war. Meine Freundinnen und Ex-Freund öffneten mir langsam die Augen und zeigten, dass ich genauso ein wertvoller Mensch bin, wie jeder andere es auch ist. Sie sagten mir, dass ich wunderschön bin. Sagten auch, dass ich an mich selbst glauben soll. Ich bin meinem Ex-Freund dafür sehr dankbar. Wir verbrachten wunderschöne 2,5 Jahre miteinander. Ich denke, wenn nicht er, hätte ich immer noch eine negative Einstellung zu allem. Mit meinen Freunden verbrachten wir so viele Momente voller Lachen aber auch Tränen. Sie waren immer für mich da, vor allem als ich sie sehr gebraucht habe. Ich bin ihnen dankbar, dass ich mit ihnen über meine Probleme reden konnte und sie für mich angehört haben und mir Ratschläge oder Hinweise gegeben haben. Ich kann ruhig sagen, dass die Ankunft nach Deutschland mein zweiter Start im Leben war. Aus Kasia wurde die Kate.




8. Jak postrzegasz swoją osobę? 

Uważam, że jestem osobą, która podąża za swoimi celami. Jestem perfekcjonistką, na dodatek samokrytyczną. Zawsze twierdzę, że mogłabym więcej i więcej...
Jestem też bałaganiarą. Lubię nieład. Nazywam go artystycznym chaosem.
Jestem też osobą odpowiedzialną i pogodną. Staram się myśleć wyłącznie o dobrych rzeczach, aczkolwiek ciemne chmury też się czasami pojawiają.
Każdego staram się wysłuchać i pomagam jak tylko mogę. Trzymam dystans do życia i ludzi. Tego nauczyło mnie życie.
Jeśli ktoś pojawia się w moim sercu, to zostaje tam na zawsze. Dużo rozmyślam o tym, dokąd zmierza nasz świat. Staram się każdego dnia rozwijać i przechodzić przez wszystko z uśmiechem. Jestem też kreatywna, w sztuce znajduję swój spokój. Postrzegam siebie jako normalną kobietę w moim wieku.

8. Wie siehst Du Deine Person?

Ich finde, ich bin eine Person, die ihre Ziele verfolgt. Ich bin eine Perfektionistin und dazu noch sehr selbstkritisch. Ich finde immer ich könnte mehr und mehr… Ich bin auch sehr unordentlich. Ich mag Unordnung. Ich nenne es „kreatives Chaos“. Ich bin auch sehr verantwortungsvoll und heiter. Ich bemühe mich immer an gute Sachen zu denken, aber manchmal kommen auch die grauen Wolken über mich. Ich bemühe mich auch jeden anzuhören und ihm helfen, wie ich kann. Ich halte aber auch Abstand zum Leben und den Menschen. Das hat mir mein Leben beigebracht. Wenn jemand ein Mal in mein Herz geschafft hat, bleibt er da für immer. Ich denke auch viel darüber nach, wohin unsere Welt geht. Ich bemühe mich auch jeden Tag weiterzuentwickeln und mit einem Lächeln durch das Leben zu gehen. Ich bin kreativ, in der Kunst finde ich meine Ruhe. Ich sehe mich als ein normales Mädchen.

9. Czym jest dla Ciebie szczęście? 

Szczęściem dla mnie jest życie, miłość i zdrowie. Szczęściem jest dla mnie być otoczoną przez ludzi, których kocham i szanuję. Szczęściem jest dla mnie pomoc innym.
Czasami myślę sobie, że mam dwie osobowości. Bo szczęście dla mnie to także cisza i spokój. Kiedy jestem sama, mogę zatopić się w swoich myślach i odpocząć od rzeczywistości.
Włączenie dobrej muzyki, napicie się herbaty i czytanie książki są dla mnie także szczęściem.
Uważam, że tego pojęcia nie da się konkretnie opisać. Tego, aby być szczęśliwym uczymy się całe życie. Każda nowa sytuacja sprawia, że sami możemy poczuć, czy czujemy się szczęśliwi czy nie.
Dla mnie każda nowa chwila może być moim nowym szczęściem.

9. Was ist für Dich das Glück?

Das Glück ist für mich das Leben, die Liebe und die Gesundheit. Glück ist für mich auch, die Menschen, die man liebt und respektiert, um sich zu haben. Und Glück ist für mich auch den anderen zu helfen. Manchmal denke ich aber, dass ich zwei Persönlichkeiten habe, weil Glück für mich auch die Stille und Ruhe ist. Wenn ich alleine bin, kann ich in meine Träume flüchten und von der Realität ausruhen. Gute Musik, eine Tasse Tee und ein gutes Buch sind auch für mich Glück. Ich finde, dass man den Begriff „Glück“ nicht definieren kann. Wir lernen das ganze Leben glücklich zu sein. Jede neue Situation erlaubt uns festzustellen, ob sie uns glücklich macht oder nicht. Für mich kann jeder neue Moment das neue Glück sein.  

10. Mogłabyś nam wyjawić swoje najskrytsze marzenie? 

Hmm, nie jestem pewna, czy takie w moim przypadku istnieje. Samej sobie dużo nie życzę. Ważne jest dla mnie to, aby osoby, które odgrywają dużą rolę w moim życiu zostały przy mnie, były zdrowe i szczęśliwe. No i chciałabym wyuczyć się wymarzonego zawodu i pracować w nim.
Chciałabym też wnieść trochę światła dla świata. Chciałabym pomóc innym, choćby w walce z głodem, czy w tym, aby każda dziewczynka mogła chodzić do szkoły.
Chciałabym, aby inni otwarli oczy na przepiękną naturę, o którą powinniśmy dbać i ją szanować.
Chciałabym też pomóc ludziom, którzy mają problem z akceptacją siebie samych. Bo przecież każdy z nas jest piekny i cudowny.
W dzisiejszych czasach zapomina się o tym ze względu na kreowane "ideały piękności".
Wg mnie powinniśmy pamiętać o tym, że indywidualność i nietuzinkowość sprawiają, że naś świat jest ciekawy i wyjątkowy.
Chciałabym też sprawiać, że ludziom zacznie gościć uśmiech na twarzach każdego dnia.

10. Könntest Du uns vielleicht deinen größten Traum verraten?

Hmmm, ich bin mir nicht sicher, ob so ein Traum für mich existiert. Mir selbst wünsche ich nicht besonders viel. Wichtig ist für mich, dass die wichtigen Menschen für mich bei mir bleiben, dass sie gesund und glücklich sind. A ja, ich würde gerne mein Traumberuf auslernen in diesem arbeiten. Ich würde gerne auch ein bisschen Licht in die Welt setzen. Ich würde auch gerne den anderen helfen, wie bei Hungersnot oder etwas dabei beizutragen, dass jedes Mädchen zur Schule gehen kann. Ich hätte es auch sehr gerne, dass die anderen die Augen auf die wunderschöne Natur aufmachen, sie schätzen und respektieren. Ich würde auch gerne den Menschen helfen, die ein Problem mit Selbstakzeptanz haben. Weil doch jeder von uns wunderschön und wunderbar ist. Man vergisst es nur heutzutage wegen den erstellten „Schönheitsidealen“. Ich finde, wir sollten daran denken, dass die Individualität und die Einzigartigkeit unsere Welt so einzigartig und interessant ist. Ich würde auch gerne erreichen, dass jeder Mensch jeden Tag ein Lächeln im Gesicht hat.

 

Ciąg dalszy nastąpi... 

Die Fortsetzung folgt

 

49 komentarzy

  1. Świetny wpis. Daje porządną lekcje życia.
    Przepiękna dziewczyna ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka smutna, a jednocześnie budująca historia! Moja przyszywana babcia zawsze mówiła: "nie poddawaj się, nie znasz własnej siły". To jest prawda.. nie znamy własnych skali możliwości dopóki nie przyjdzie chwila próby.
    I Tobie Kate i Twojej mamie należą się wielkie brawa. Jesteście obie wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Siedzę od paru minut i nie wiem co napisać. Bo nie umiem wyrazić słowami jak podziwiam Kasię i jej mamę za tyle siły. Obie są niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutna historia, prawdziwa szkoła od życia...
    Ideał piękna - piękno to coś co mamy w środku, a Kasia pomimo blizn jest piękniejsza niż niejedna osoba bez widocznej na skórze skazy.
    Wielki podziw dla Kasi i jej mamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała historia, piękna kobieta ;) Bardzo dobrze,że na blogach również poruszane są takie ważne problemy i opowiadane prawdziwe,ludzkie historie. Można się od tej dzielnej kobiety wiele nauczyć.
    Prawdą jest też, że ludzie w Niemczech (Austrii również) myślą inaczej i nie są tak krytyczni jak w PL.. Nie ma tutaj takiej presji jeśli chodzi np. o wygląd zewnętrzny, każdy może wyglądać jak chce. Może wynika to z różnorodności kultur? Nie wiem.
    PS. Pięknie piszesz po niemiecku,przeczytałam wersję po polsku, do niemieckiej jeszcze wrócę bo na obecnym poziomie zajmuje mi to 4 razy dłużej ;)
    Pozdrawiam Was dziewczyny ciepło, Autorkę, Kasie i Mamę Kasi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tlumaczyla Kasia :) podzielilysmy sie troche praca

      Usuń
  6. Gratuluję wytrwałości. Sam kiedyś o mało nie straciłem życie i wiem jak ciężko jest potem wrócić do normalności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna i silna kobieta :) Podziwiam za wszystko co udało jej się przejść!

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo straszne...i przerażające zarazem, jak chwila moze zmienić całe życie...
    z drugiej strony bardzo pouczająca historia, dziękuję, że się nią podzieliłaś

    OdpowiedzUsuń
  9. Kasiu,znałam twoją historię wcześniej. Wiem jak wiele przeszłaś, nigdy nie patrzyłam na twoje blizny,zawsze widziałam tą piękną dziewczynę która wiele przeszła i jeszcze wiele przed nią. Szkoda tylko, że nasze relacje gdzieś z biegiem czasu się ulotniły.
    "Misiu jesteśmy jak Flip i Flap tacy dwaj panowie".
    Może pamiętasz, może nie. Ale ja cały czas wierzę w tą dziewczynę z SPDC Serce. Nigdy się nie poddawaj!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, jesteś naprawdę piękna kobietą. Ja mam dwie blizny na twarzy, ale dzięki odpowiedniej fryzurze, nikt o tym nie wie. Chciałabym kiedyś poczuć się nieskrępowana i przestać się ukrywać... Twoja historia dodaje skrzydeł, że naprawdę możemy zmienić swoje życie..
    Patrycja, cieszę się, że trafiłam na Twego bloga! Bardzo często nie doceniamy tego co, mamy :( a życie jest naprawdę cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To straszne jak ułamek sekundy może zmienić całe życie.
    Życzymy spełnienia marzeń :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Podpisuję się pod poprzedniczkami, piękna kobieta! Kasiu, jesteś niezwykle silna, wiatr wiał Ci w oczy, a Ty się nie dałaś. Poruszająca historia, zawsze podążaj za swoimi celami! Pozdrawiam Kasię i Patrycję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękno i siła, tylko podziwiać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne choć smutne świadectwo. Życie pisze bardzo różne scenariusze, dlatego więc powinniśmy cieszyć się z każdej pięknej chwili, i umieć dostrzegać te małe szczęścia, bo jutra może nie być.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i bohaterkę Twojego wywiadu!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta dziewczyna to cud :) Tyle przeszła i nadal widać, ze chce żyć :) Walczy o to, aby żyć :) Uściskaj ją odemnie i ucałuj :) Życz zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo życiowa i poruszająca historia...

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję tej dziewczynie ,że tyle fizycznie wycierpiała się z powodu dziecinnego wybryku jak i również jej mamie. Nie wiem czy ja potrafiłabym znieść takie momenty...

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasia jest dla mnie niesamowita i godna podziwu. Mimo strasznych przeżyć potrafi być teraz szczęśliwa. Jednak to co przeżyła wcześniej, było okrutne i bolesne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Poruszająca historia...śliczna dziewczyna <3

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Naprawdę wzruszająca opowieść... Ile Ona przeszła, aż się w głowie nie mieści. Na pierwszy rzut oka nawet nie zauważyłam tych blizn na zdjęciach, wygląda jak normalna dziewczyna. To piękne jak opisała czym jest dla Niej szczęście. Wiele osób powinno zaczerpnąć naukę z tej lekcji życia od tak wartościowej osoby. Twoje fotografie są wspaniałe ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Prawie się popłakałam czytając to. Przy takich problemach i tym co przeżyła moje wydają się pestką.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciężko cokolwiek napisać. Wiele takich przypadków zdarza się na co dzień. Codziennie duża liczba osób przechodzi podobne wypadki. Niestety w życiu trzeba bardzo uważać, jesteśmy bardzo delikatni. Pozdrowienia dla Kasi ! Jest niesamowitą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mogę podpisać się pod Luną. Jetem pełna podziwu dla Kasi i jej mamy. Niezwykłe kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kasia jest piękną i silną kobietą :) cudownie czytało się ten wywiad, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Podziwiam takie osoby !!! Jestem wzruszona!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Bohaterka ! Dobrze, że dziewczyna umie o tym mówić i potrafiła sobie z tym wszystkim poradzić. Ogromny szacunek się jej należy.
    mam nadzieje, że jej życie będzie takie jakie sobie wymarzy!!

    OdpowiedzUsuń
  27. świetny wpis:)
    Jestem pod wrażeniem determinacji Kate i czekam na ciąg dalszy:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytałam, robiłam przerwy a potem znowu czytałam... Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Jedno jest pewne, ta historia pokazuje, jak fatalną mentalność mają Polacy. Liczy się tylko to jak wyglądasz i ile masz pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
  29. To jest niesamowite, nie mam słów aby wyrazić swoje uczucia w tej chwili. Po prostu brawo dla tej kobiety, mimo wszystko zna definicję szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wow *.* To co przeczytałam jednym słowem wpędziło mnie w osłupienie, ale też skłoniło do pewnych refleksji. Naprawdę podziwiam tą kobietę, ponieważ sama nie wiem czy potrafiłabym przejść przez takie coś jak ona. Sama za sobą nie posiadam łatwej drogi, ale chyba nie odważyłabym się w wieku 16-lat wyjechać do obcego kraju. Faktycznie człowiek tak ma, że nie docenia tego co posiada na obecną chwilę, a potem wyłącznie żałuje :/ Niemniej jednak wielkie brawa i szacunek dla tej Pani, że się nie załamała. Chciałam Cię jeszcze poinformować, że wygrałaś wlepki + niespodziankę na moim blogu :) W celu odebrania nagrody skontaktuj się ze mną poprzez fanpage ^^ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona! Ja z pewnością całkiem inaczej podchodziłabym do życia, byłabym załamana i użalałabym się nad sobą całymi dniami - taka już jestem. Brawo dla Kasi, podziwiam i zazdroszczę determinacji! :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  32. Za wpis czapki z głów. W wieku 9 lat przeżyłam pożar, który mocno się odbił na mojej psychice i do tej pory miewam schizy z nim związane i powiem Ci, że takie historie motywują, bo pokazują, że można się nie dać. A dzieciaki są straszne i to jest przykre, bo podobno dzieci są bardziej tolerancyjne - a jednak :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Kasia jest piękną Dziewczyną i bardzo ją podziwiam za odwagę i wytrwałosć. Bardzo wzruszyła i dotkneła mnie Historia Kasi. Mam wiele współczucia dla niej ale i podziwu. Serdecznie ją pozdrawiam! Buziaki ślę!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Piękny i bardzo inspirujący wpis :) Bardzo podziwiam takie osoby i życzę im jak najlepiej :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Uważam podobnie jak Ty,że ludzie często nie doceniają tego co mają(oczywiście nie mam na myśli skrajnych przypadków) i zgadzam się,że ludzie spotkani na naszej drodze tez są "po coś".
    To co przeszła Kasia jest straszne,ale takie doświadczenia czynią człowieka silniejszym.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  36. Ta historia powinna nas uczyć samoakceptacji,powinniśmy doceniać to,że jesteśmy zdrowi w pełni sprawni, bo tak naprawdę jedna chwila wystarczy,aby mogło dojść do tragedii. Podziwiam bohaterkę posta za przełamywanie tabu i mówienie o takim traumatycznym wydarzeniu.

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  37. Cudowna historia silnej i młodej kobiety. Podziwiam za chęci do życia, walkę jaką podjęła. To także dużo morał dla nas, abyśmy byli szczęśliwi z tego co mamy i cieszyli z każdego nowego dnia.

    the tales of life

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiem coś o tym, sama zmagam się z tym, żem mój wygląd różni się od innych.
    Najgorzej było w gimnazjum kiedy to dzieciaki wytykały mnie palcami i naśmiewały się ze mnie, teraz szukając pracy też nie jest lekko...
    Napiszę tak jak Alexianes: Historia silnej kobiety!

    OdpowiedzUsuń
  39. Co za straszna historia z tym podpaleniem sukienki,a późniejsze błędy w leczeniu- mam ciarki i bardzo współczuje konieczności przebycia takiej drogi. Mimo wszystko siła Kasi podtrzymuje na duchu.

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo poruszająca historia, naprawdę skłania do refleksji. Kasia musi być niezwykłą osobą. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  41. cudowny wywiad! Myślę że dzięki niemu wiele osób zaakceptuje siebie takimi jakimi są

    OdpowiedzUsuń
  42. Może zabrzmi to dziwnie ale... z "przyjemnością" go przeczytałam. Otwiera oczy na świat i na to co dzieje się wokoło.

    Pozdrawiam was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie po to zrobiłysmy ten wywiad :) żeby pokazać ludziom rzeczywistość

      Usuń

TOP