26 kwietnia 2017

Człowieku, odpocznij!

Każdy z nas chciałby osiągnąć sukces w życiu. Zrealizować postawione przez siebie cele i dojść do momentu, w którym można by było powiedzieć: "Jestem z siebie dumny/a."
Wielu ludzi ma problem ze zdefiniowaniem tego, do czego dąży. Wielu z was nie wie, czym chciałoby się zajmować, w jakim kierunku podążać, jednak dzisiejszy post jest skierowany do osób, które pracują... za dużo.

Jeszcze całkiem niedawno byłam szarą myszką, która zupełnie nie wiedziała gdzie się podziać w życiu, w której kategorii umieścić siebie i swoje plany. Tj. na początku ich zbyt wiele nie miałam, a kiedy coś sobie postanowiłam, to często pojawiał się słomiany zapał, po czym chwilę później rezygnowałam ze wszystkiego, za co się brałam.
Na tysiące sposobów, przez lata szukałam swojego życiowego celu. Kiedy go znalazłam, postanowiłam robić wszystko, aby ten cel szybko osiągnąć.

Szybko, nie znaczy dobrze (...)
Najlepiej mi się pisze, kiedy mogę coś pokazać na swoim przykładzie, dlatego też podzielę się z Wami swoimi doświadczeniami, z którymi miałam do czynienia od grudnia 2016 roku.

Pewnego dnia uświadomiłam sobie jak bardzo brakuje mi bloga i pisania dla Was. Tak szybko, jak chęć powrotu do mnie wróciła, tak szybko zaczęłam przygotowywać wszystko do reaktywacji tej strony.
W międzyczasie obiecałam sobie, że zacznę również działać w kierunku fotografowania i w jakiś sposób chciałam te obie dziedziny połączyć.
Dla tych, którzy nie wiedzą, przypominam, że od poniedziałku do piątku pracuję na pełen etat. Każdego dnia jestem w domu dopiero około godz. 18.
Wracając do tematu, świetnie zaplanowałam sobie, co będę robić, jakie dni poświęcać na realizację poszczególnych projektów i odnajdywanie się we własnej działalności.
Kiedy przychodziłam do domu, ledwo co ugotowałam obiad i od razu siadałam do komputera. Bo notka sama się nie napisze, zdjęcia też same się nie obrobią (...)
Weekendy poświęcałam na realizację zdjęć na stronę czy inne sesje zdjęciowe.
Jeśli ktoś spojrzałby na mój kalendarz, to z pewnością by się przestraszył. Dni miałam zaplanowane od rana do późnego wieczora. Nie uwzględniałam chwil, kiedy coś mogło pójść źle. Dla mnie wszystko musiało funkcjonować tak jak sobie założyłam.
Wiem, że pracoholizm nie jest dobrym wyjściem, ale bardzo mi zależało na jak najszybszym rozwoju. Były dni, kiedy spałam tylko po kilka godzin albo w ogóle. Było mi to obojętne. Cieszyłam się w sumie z nadmiaru pracy, bo wtedy miałam poczucie, że wszystko idzie naprzód.
Po 120 dniach (4 miesiące wydają się być krótkie) ciągłej pracy od świtu do nocy mój organizm, moja głowa i ciało zaczęły mi odmawiać posłuszeństwa. Miałam wrażenie, że wariuję. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Kiedy czegoś nie zdążyłam zrobić, albo coś poszło nie po mojej myśli, zadręczałam się. Zastanawiałam się jak inni to robią, że im się wszystko udaje.

Jeśli ktoś chciałaby zapytać dlaczego pracuję na dwa etaty - na razie z samej pracy fotografa nie wyżyję. Mój biznes musi się nieco rozwinąć, abym mogła zająć się tylko nim. A miesięczne wydatki nie poczekają.

Pewnego dnia, będąc już u granic wytrzymałości, zapytałam sama siebie, po co ja właściwie robię tak dużo? Wielu ludzi mówiło mi, żebym trochę zwolniła, znalazła chwile dla siebie, czas na relaks. Wtedy nie chciałam nikogo słuchać. Aż po tak długim czasie pojawił się moment, kiedy mogłam odetchnąć i nic nie robić. Niesamowite uczucie, wyjść z tego biegu i odpocząć.

Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że to wszystko nie jest tego warte. Zaniedbałam znajomych, rodzinę, wszystko. Liczyło się tylko to, aby osiągnąć cel.
Przegapiłam nawet urodziny mojej przyjaciółki! Bo nie wiedziałam, że data jest taka a nie inna. Wstyd!
Uświadomiłam sobie, że poświęcanie zdrowia i swojego całego czasu dla innych, właściwie obcych mi ludzi nie powinno być na porządku dziennym. Owszem, fajnie jest mieć dużo zleceń i widzieć, że wszystko idzie naprzód, ale też trzeba liczyć się ze swoją sytuacją i zorganizować wszystko tak, aby był czas i na pracę i na przyjemności.
Musiałam nauczyć się odmawiać. Musiałam nauczyć się wyłączyć dźwięk w telefonie i do niego nie zaglądać. Musiałam nauczyć się tego, że są w życiu rzeczy ważniejsze niż praca i pieniądze.

Wiem, że jest dużo osób, które za wszelką cenę chciałaby coś osiągnąć. Ile żon czeka z dziećmi na nieustannie pracującego męża, albo ilu ludzi jest samotnych, bo ich partner jest zajęty robieniem kariery.
Nie chcę, żebyście zrozumieli mój post jako namowę do rezygnacji. Sama przecież nie zamierzam odpuszczać. Postanowiłam tylko zwolnić.
Nic się nie stanie, kiedy niektóre rzeczy przeciągną się trochę w czasie.
Postanowiłam zaplanować mój czas inaczej. Teraz wyznaczam sobie granice i nie przekraczam ich.
W ciągu tygodnia uwzględniam czas dla samej siebie, czas na spotkania z bliskimi i życie towarzyskie. W tym czasie odkładam moją pracę i nie myślę o niej.
Kasa to nie wszystko. Można być szczęśliwym bez niej. Za to bez najbliższych ciężko jest żyć. Pieniądze da się zarobić w każdym momencie, a chwil, które przegapiliśmy nikt nam nie zwróci za żadną cenę.
I prawdziwe szczęście to takie, kiedy można się cieszyć z tego, że się jest, a nie z tego, że coś się ma. Rzeczy materialne, to tylko coś, co wyprodukował człowiek. Cieszą przez chwilę, a potem stają się bezużyteczne.
Ciepło rodzinne, dom, rozmowy z przyjaciółmi, gotowanie i wspólny posiłek, chwila przed telewizorem, wspólne wyjście (...) Dla takich chwil warto żyć.
I warto spojrzeć na to wszystko trochę z boku. Bo czasami może być za późno. Ludzie, których kochamy odchodzą w najbardziej nieprzewidywalnych momentach. Później zostają tylko wyrzuty sumienia. 

35 komentarzy

  1. Najlepiej znaleźć złoty środek, choć to nie jest proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak Milena, uważam że trzeba odpowiednio wszystko wyważyć.

      Usuń
  2. Bardzo cenna lekcja :) pieniądze i kariera nie zapewnią nam w życiu wszystkiego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, wszystko trzeba robić stopniowo- nie zadręczać się i nie poświęcać tego dla osiągnięcia celu. Cel osiągniesz miesiąc, czy dwa później, ale osiągniesz, a tego co stracisz nikt Ci nie zwróci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się. Nie wolno pędzić za wszelką cenę według swojego planu. Należy w nim uwzględnić choć chwilkę relaksu. Ja ostatnie miesiące przed Wielkanocą żyłam w pędzie i teraz wreszcie mogę zwolnić ;)

    Fotografia sposobem wyrazu - blog o modzie, podróżach i nie tylko

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się. Nie wolno pędzić za wszelką cenę według swojego planu. Należy w nim uwzględnić choć chwilkę relaksu. Ja ostatnie miesiące przed Wielkanocą żyłam w pędzie i teraz wreszcie mogę zwolnić ;)

    Fotografia sposobem wyrazu - blog o modzie, podróżach i nie tylko

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba po prostu dobrze zaplanować swój czas, pamiętając o chwilach na odpoczynek i kontakt z najbliższymi. Bez tego nasze życie po jakimś czasie stanie się męczarnią, bo cóż z tych pieniędzy, jeśli zarobionych kosztem własnego zdrowia - fizycznego i psychicznego? Bardzo mądry tekst.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahh.. walka o ustalenie priorytetów. Wspaniale, że masz to już za sobą!

    OdpowiedzUsuń
  8. Skąd ja to wszystko znam... W końcu też wiecznie "nie mam czasu". Postanowiłam więc wybrać się gdzieś na majówkę, odpocząć, odciąć się ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie jestem za równowagą. Praca jest ważna, ale bez przesady. Trzeba mieć czas dla siebie i na relaks:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. I bardzo dobrze. Pieniądze pieniędzmi, ale nie kupimy za nie prawdziwych przyjaciół czy rodziny. Wszystko musi mieć swoje granice, praca jest ważna - ale nie najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  11. czytam ten twój przykład i jakbym czytała o sobie... :-)
    Pieniądze są ważne ale nie to co jest najważniejsze nie da się kupić za żadne pieniądze:)
    pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak to się mówi we wszystkim trzeba mieć umiar ! Tak samo z pracą ! Trzeba umieć odpoczywać ;) Ja w ferworze pracy zawsze znajduję czas dla bliskich ;) To moje paliwo ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpoczynek jest bardzo ważny. Dzięki niemu nabiera się siły na dalsze spełnianie marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hey! I am new at your blog (: I am following you now(;
    I hope you can visit mine and follow me back (; Have a good day!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystko powinno mieć umiar, na wszystko powinien być czas. Jednak w dzisiejszym pokręconym świecie jest to bardzo trudne. Mimo wszystko nie można pędzić wciąż przed siebie, bo nie zauważamy tych pięknych małych chwil, a nimi przecież trzeba się cieszyć i je celebrować.
    Pozdrawiam serdecznie! Bardzo lubię tutaj zaglądać :-).

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię Twoje wpisy, bo tak się składa, że każdy daje mi do myślenia :D

    OdpowiedzUsuń
  17. To prawda, czasami warto zwolnić i trochę odpocząć, wypoczęty człowiek, jest też bardziej efektywny, jeśli chodzi o pracę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobrze opracowany tekst, który w pełni zgadza się z moją filozofią przejętą...niedawno :D Wreszcie dałam sobie przetłumaczyć i jestem szczęśliwsza - cieszę się drobiazgami, nie gonię za każdym groszem, nie przynoszę pracy do domu :) To właśnie w tym domu mam niesamowite wsparcie i nagle powrócenie do regularnego pisania sprawia ogromną radość, jest prostsze i chyba nawet treść przystępniejsza :D

    OdpowiedzUsuń
  19. A gdybyś się dzisiaj dowiedziała, że za parę dni umrzesz.. Co byś robiła? pracowała, robiła zdjęcia czy spotykała się ze znajomymi i rodziną?
    Cel, celem..
    Ale jeśli pozbawia cię on snu na dłuższą metę - to już przegrałaś - stracisz zapał. A czemu? Bo przestanie być to przyjemne! Będzie to tylko obowiązek. Kobieta sukcesu, która jest nieszczęśliwa. Tak, to prawda. Warto zwolnić. Trzeba żyć tak, żeby była równowaga.. Czy warto tak biegnąć? życie ci minie, i nawet go nie zauważysz. Będziesz żałowała, że nie marnowałaś czasu na bezcelowe spacery i że za mało czasu spędzałaś z ludźmi, których możesz w każdej chwili stracić ;)
    Dobrze, że zwolniłaś..

    OdpowiedzUsuń
  20. Uważam, że żyjemy w taki sposób, bo wszyscy od nas tego wymagają: szefowie w pracy, rodzina w domu i często znajomi (nie mylić z przyjaciółmi)wykorzystują nasze dobre serce. I cóż nie zostaje nam czas dla siebie i na to, na co mamy ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam aktualnie odwrotnie - zamiast robić wszystko aby osiągnąć swoje cele nie robię nic. Odpoczywam w każdej wolnej chwili. Na okrągło słyszę, że to zrozumiałe, ponieważ od rana do 16 pracuję, później zajmuję się dzieckiem, domem a wieczorami relizuję dodatkowe zlecenia. Dlatego jak tylko mogę to relaksuję się. Czasami jednak mam wyrzuty sumienia, że nie realizuję swoich pasji zamiast np.: spać, oglądać TV czy czytać powieści.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo dobrze napisane :) postaram się tu wpadać częściej!

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi się udało ominąć pracoholizm, a może to on mnie ominął. :) Moje cele są na szczęście takie, że zmierzanie do nich nie zwali na mnie nadmiaru pracy. :D Cieszę się, że zwolniłaś. Chodzi o to, by mieć przyjemność z życia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dla wielu ludzie sentencja 'czas to pieniądz' jest na wagę złota i chyba za bardzo ją sobie niestety wzięli do serca :( Kiedy czuję potrzebę, to staram się odpoczywać i nie zwracam uwagi na to co powiedzą o mnie inni - po prostu moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze od pozostałych rzeczy.

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  25. BO czasem warto czas soedzic z bliskimi niz z praca przy boku...
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja z odpoczywaniem nie mam problemów :D Bez naładowanych baterii i chociaż jednego dnia w pełni wolnego nie byłabym w stanie nic zrobić. Po maturze zrobię sobie mega odpoczynek, póki co muszę zakuwać :D

    OdpowiedzUsuń
  27. oddech należy się każdemu :) ja też czasami robię reset :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Masz całkowitą rację.
    Warto realizować marzenia, spełniać się, dazyć do wymarzonych celów ale nie kosztem rodziny, przyjaciół, zdrowia... są ważniejsze wartości, takie o które trzeba dbać i które powinny stać na pierwszym miejscu. Co z tego, że w rodzinie mąż będzie dobrze zarabiał, awansuje skoro całymi dniami nie bedzie go w domu, nie będzie uczestniczył w zyciu rodziny, widział jak dorasta dziecko.... To nie będzie szczęsliwa rodzina.. czy to jeszcze bedzie rodzina, jeśli każdy będzie zył osobno? Wydaje mi się, że to za jakiś czas się rozpadnie, bo nikt tego nie wytrzyma (mój tato nie rozumie jak ktoś może zrezygnować z awansu).
    Co z tego, że człowiek będzie miał wymarzoną pracę jeśli będzie ona wiązała się z pogorszeniem stanu zdrowia fizycznego i psychicznego - i tak długo nie popracuje, bo nie da rady. Tak jak napisałaś "kasa to nie wszystko" - pieniądze nie dają szczęścia... ułatwiają je ale to inne wartości tak na prawdę uszczęśliwiają człowieka, sprawiają, ze chce żyć, realizować marzenia, plany, spełniać się... bez rodziny, przyjaciół życie nie miałoby sensu - nie chciałoby się zyć.
    Praca dzisiaj jest a jutro może jej nie być. Kasa jest a zaraz może sie skończyć, rzeczy materialne też przemijają a rodzina zostaje - nie warto poświęcać jej, relacji z rodziną i przyjaciółmi dla czegoś co tak na prawdę jest nie pewne. Smutne, kiedy ludzie nie dostrzegają jak wielki skarb mają przed sobą i go zaniedbują, kiedy "dobra materialne" stawiają na pierwszym miejscu. :(
    Trzeba zwolnić, zatrzymać się i zastanowić co tak na prawdę jest w zyciu ważne... ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie że znalazłas złoty środek
    Często można się zapomnieć w pogoni za celem
    Chociaż z drugiej storny podziwiam Twoją niezwykłą determinację

    OdpowiedzUsuń
  30. Czasami warto trochę przystopowac :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czasami trudno jest zwolnić, ale odpoczynek bardzo jest potrzebny, żeby zregenerować siły.
    Nie samą pracą żyje czowiek. Baardzo mądry post i myślę, że najlepiej jest jak czlowiek doświadczeniem dojdzie do takich wniosków. Bo czasami inni nam mogą mówić, że prowadzimy szybkie życie i zbyt bardzo poświęcamy się pracy, ale my myślimy, że najpierw osiągniemy coś co sobie ustaliliśmy, a potem zwalniamy.
    U mnie była podobna sytuacja, wszędzie mnie było pełno, dwie prace, college i jeszcze jedziłam pomagać koleżance i pilnować jej dzieci, aż pewnego razu mój organizm odmówił posłuszeństwa i musiałam z czegoś zrezygnować, ale na szczęście zmiana wyszła na plus.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja pracuję na pełny etat i do tego studiuję zaocznie. Bardzo dobrze Cię rozumiem i Twoje słowa "gdyby ktoś zobaczył w mój kalendarz, by się przestraszył" są mi bardzo bliskie, bo ja sama czasami patrzę na niego z przerażeniem. Nigdy bym nie powiedziała, że będę prowadzić taki tryb życia, a tak samo jak Ty szukam czasu na fotografię (na szczęście jako pasję, nie jako pomysł na przyszłość). Ciężko jest, czasu mało, przemęczenie daje czasami w kość, ale póki co tak trzeba - wykształcenie jest ważne, doświadczenie w pracy także. :) Jak się ustatkuję to sobie poluzuję, haha! :)

    Pozdrawiam, Sylwia :)
    Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń

TOP