27 marca 2017

Zrób to i się nie bój!

Jestem z tych osób, którym kłamanie i oszukiwanie nie wychodzi na dobre. Właściwie, to nie umiem tego robić. Od razu zaczynam się denerwować, zaczynam myśleć o konsekwencjach i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby to wyszło mi na dobre.
Z tego też powodu bardzo ograniczałam siebie i swoje życie. Ale od początku.

Kiedy przyjechałam do Niemiec, języka obcego nie znałam prawie w ogóle. I w tym wypadku nie pomogło nawet 10 lat nauki w szkole i dobre oceny. Z jednej strony pojawiła się u mnie blokada językowa, a z drugiej język mówiony różnił się trochę od tego, którego uczyłam się w szkole.
Niemalże od samego początku bardzo chciałam pracować jako fotograf. Założyć swoją działalność i działać na własny rachunek. Moją blokadą jednak była myśl, że sobie nie poradzę.

Po dwóch latach, kiedy opanowałam język w stopniu komunikatywnym nadal uważałam, że sobie nie dam rady. W mojej głowie pojawiało się tysiące myśli "A co będzie jeśli..."
Zaczęłam czytać w Internecie różne porady dotyczące własnej działalności tutaj w Niemczech, pytałam wielu znajomych i wciąż pojawiało się coś, co nie pozwalało mi zrobić kroku do przodu.
Bałam się, że zrobię coś nie tak, że wypiszę jakiś rachunek źle, albo przyjdzie mi do zapłacenia coś, na co nie będzie mnie stać.
Jestem znana z tego, że myślę za dużo. Często też niepotrzebnie, ale o tym za chwilę.

Największym chyba problemem dla mnie było to, że nasze polskie prawo i niemieckie trochę się od siebie różnią. A mi nie uśmiechało się studiować kodeksów w języku niemieckim, bo i w polskim za wiele z tego nie rozumiem. O ile w Polsce są osoby, do których mogłabym się zwrócić z tym zapytaniem, tak tutaj nie znam nikogo, kto zajmuje się fotografią.
I tak mijał czas. Tygodnie, miesiące, lata. Ja zaczęłam zadawać coraz więcej pytań, nie miałam żadnej odpowiedzi. A jeśli je miałam, to każda była inna. Tj. dwie różne osoby mówiły coś zupełnie innego w tej samej kwestii.
A przecież jeden błąd może mnie dużo kosztować. I tak odwlekałam to, o czym marzyłam od lat.
Panikowałam, czasami nawet zdarzały się myśli, że nie znajdę klientów, że rynek jest przesycony fotografami i osobami, które myślą, że nimi są. Że większość pseudo fotografów daje takie ceny, że w życiu nie utrzymam się z takowej pensji (...)

I po 3 latach w końcu coś do mnie dotarło. Doszłam do wniosku, że nieważne, w jakim kraju, nieważne w jakim miejscu, wszyscy się czegoś boimy. Boimy się tego pierwszego kroku, bo patrzymy na osoby działające w danej branży, widzimy jak dobrze im idzie i uważamy, że z nami tak nie będzie.
Ale to jest jedna z najbardziej niepotrzebnych myśli, jaka może pojawić się na naszej drodze.

Każdy jakoś zaczynał. KAŻDY! Każdy, kto osiągnął sukces postawił pierwszy krok. I to nie oznacza, że takim ludziom od samego początku wszystko się udawało. Oni też czegoś nie wiedzieli i czegoś się bali.
Kiedy postanowiłam zaryzykować i udać się do urzędu żeby założyć swoją firmę, okazało się, że nie jest to możliwe.
W momencie, gdy pewna pani zaczęła wypełniać formularz i zapytała mnie, jakie będą moje kroki, nie widziałam co dokładnie odpowiedzieć. Zaczęła pytać mnie o rzeczy, o których nie miałam pojęcia.
Wtedy ta powiedziała mi, że każda zmiana w tym formularzu będzie kosztować 33 euro i ona poleca mi najpierw udać się do urzędu, który zajmuje się wszystkimi zawodami w Niemczech i zapytać ich o poprawne wypełnienie tego kwestionariusza. Że jej się nic nie stanie, jak teraz przerwie te działanie, a ja w spokoju mogę się wszystkiego dowiedzieć i przyjść znowu.
Bo gdybym zarejestrowała to źle, to potem mogłabym ponieść tego konsekwencje.

I widzicie, jednego się nauczyłam. Że nie ma nic od razu i na wszystko trzeba poczekać. Zaplanowałam sobie otworzenie firmy na marzec, ale z przedstawionych powyżej powodów termin ten nieco się przesunie. Tylko przecież nic się nie stanie, prawda?

Wspominając powyższą sytuację chciałam Wam pokazać, że niewiedza jest czymś normalnym. Że warto też pytać wszystkich dokoła, mówić o swoich planach, dzielić się swoimi pytaniami, bo nie jeden człowiek Was może zaskoczyć.
Kiedy ja byłam już przekonana w 100% o tym, że zrobię ten krok naprzód, nagle na mojej drodze zaczęli pojawiać się wyjątkowi ludzie. Ludzie, którzy służą mi pomocą. Tacy, którzy już przeszli przez tą drogę i dzielą się swoimi radami. Gdzie wcześniej ja nawet nie sądziłam, że takich ludzi poznam.
Dzisiaj wiem, że wielu informacji nie jestem jeszcze świadoma. Ale one przyjdą z czasem. Najważniejsze jest  postawienie kroków, działanie, a potem dopiero szukanie odpowiedzi na problem. Bo ja zdążyłam sobie wyobrazić multum komplikacji, które mnie ograniczały, a na dobrą sprawę nie miałam z nimi do czynienia. I być może nie będę miała.

Wierzę w to, że działam zgodnie z moimi przekonaniami, nie chcę nikogo oszukiwać, ani nikomu utrudniać życia. Chcę po prostu robić to co kocham, dzielić się z innymi swoją pasją i osiągnąć sukces. I wierzę w to, że to się uda. Wiem też, że niepotrzebnie się bałam, ale przecież strach jest normalny.
Nie boję się też "konkurencji". Bo ludzie doceniają czyjąś pracę i już wielokrotnie przekonałam się, że są zadowoleni z tego co robię i zostaną przy mnie.
I jestem świadoma też, że to wszystko zajmie mi dużo czasu, zanim stanę naprawdę na nogi. Ale wiem, że się uda. I Wy również, jeśli macie jakiś pomysł, nie bójcie się. I broń Boże nie słuchajcie osób postronnych, że to nie wyjdzie. Jeśli Wy sądzicie, że się uda, to najpierw spróbujcie. Bo może komuś się nie udało, ale w Waszym przypadku może być inaczej. Jeśli będziecie w to wierzyć i będziecie podejmować odpowiednie kroki, to jestem przekonana o tym, że będzie dobrze.

Wersja tekstowa: 

 

60 komentarzy

  1. Rozpoczynając coś na własną rękę nigdy nie wiemy czy nam się uda, a tym bardziej nie jesteśmy w stanie wszystkiego zaplanować tak, aby przewidzieć, zrobić na zapas, ustrzec się itd. itd. Uczymy się na własnych błędach, a gdy tylko podejmiemy decyzje i zaczniemy stawiać pierwsze kroki, wszystko powoli zaczyna nabierać sens.
    To zupełnie tak jak z życiem. Nie możemy się urodzić i mieć zaplanowanego całego życia. Podczas drogi uczymy się wielu rzeczy, różne wydarzenia inspirują nas do działań itd. Trzymam za Ciebie kciuki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest wielką niespodzianką. Dziękuję :*

      Usuń
    2. Świetny post, podpisuję się pod każdym zdaniem:) Zawsze myślimy sobie - nie uda nam się, nie damy sobie rady, będziemy gorsi, a tak naprawdę okazuje się, że ta blokada jest jedynie w nas. Życzę Ci powodzenia i mam nadzieję, że już niedługo założysz swoją działałność:)

      Usuń
  2. Świetny post, bardzo motywujący. Też chyba za dużo myślę, boję się czasem próbować. Przede mną coś nowego, czego strasznie się boję i nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony, tak jak ty wtedy, chcę bardzo tego, a z drugiej panikuję i gdybym mogła odkładałabym to i odkładała. Cóż, chyba warto tak jak ty spróbować, a może osiągnę sukces :)

    Pozdrawiam kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też się zastanawiałam nad własną firmą, ale nie czuję się jeszcze tak dobra aby otworzyć coś swojego. Póki co sesje robię znajomym, a i w nowym miejscu zamierzam się ogłaszać, bo piękne warunki mam właśnie na fotografie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny tekst!! Pełen motywacji :D Apropos tego, że ciągle się czegoś boimy...jadąc zagranicę za każdym razem mam blokade językową... boję się, że mówie niepoprawnie gramatycznie...a przecież to najmniejszy kłopot :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Najtrudniejszy pierwszy krok... śpiewała Anna Jantar. Najtrudniej podjąć decyzję.. później już z górki! Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  6. "Kto pyta, nie błądzi", prawda? Jak najbardziej się zgadzam. Trzeba próbować, starać się i, najważniejsze, nie poddawać się. Nie wszystko możliwe jest od razu i już, trzeba trochę popytać, połazić. Z mojego doświadczenia wiem, że jak się da więcej z siebie to automatycznie odczuwa się większą satysfakcję. Ale oczywiście nie zawsze się da, też to wiem. W tym momencie sama jestem trochę w kropce, bo podobnie jak pisałaś na samym początku, brakuje mi języka. A tego przecież nie przeskoczę, trzeba uparcie dalej się uczyć.
    Dzięki za dodatkową motywację i przypomnienie, że przecież w siebie wierzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludzie często się czegoś boją, mają jakieś obawy związane z różnymi rzeczami i aspektami ich codzienności, życia. Ale trzeba podejmować decyzje, czasami zaryzykować, i wychodzić ze swojej strefy komfortu.

    OdpowiedzUsuń
  8. strach przed czymś nowym,obcym jest czymś normalnym.Podobno tylko ludzie głupi się niczego nie boją...-takie zdanie usłyszałam kiedyś i wzięłam je sobie do serca.
    pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy-później jest już tylko łatwiej:)
    Pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tez mam zameldowana firme w Niemczech i wierz mi, nie musialam najpierw studiowac niemieckiego kodeksu. Z tym 33€, to chyba cos zle zrozumialas. Zameldowanie firmy kosztuje 25,50€ i dodatkowo, jesli potrzebujesz 7,50€ za "Gewerbeschein"(zezwolenie na prowadzenie dzialanosci gospodarczej). Firme mozna zamedlowac przez internet, kazda gmina lub miasto w ktorym mieszkasz ma odpowiednie formularze na swojej stronie internetowej. Przed wypelnienem musisz jednak wiedziec co chcesz robic, czy to ma byc jedyne zrodlo utrzymania, czy masz inna prace a to jest tylko "Nebenberuf". To wszysto ma znaczenie dla ubezpieczenia w kasie chorych(jesli to ma byc Hauptberuf, nie mozesz byc zameldowana w Krankasse na dotychczasowych zasadach), czlonkowstwa w Handwerkskammer itp.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumiałam wszystko dobrze. Była też ze mną osoba towarzysząca.
      Pani powiedziała, że ta cena jest w róznych miastach inna, i zaczyna się od 20 paru euro a kończy nawet na 60. I że zmiana w formularzu kosztuje 33 euro. Jesli chciałabym tam coś dopisać lub zmienić. Nie sądzę, żeby powiedziała to dla żartu.

      Krankenkasse i Handwerkskammer to już coś innego. Rozmawiałam na ten temat ze swoją ubezpieczalnią i zostałam poinformowana o kolejnych krokach.

      Usuń
    2. Wiem, ze oplaty sa rozne w roznych miastach i gminach.Tylko mnie zastanowilo, ze zmiana w formularzu kosztuje tyle samo co zarejestrowanie firmy. No ale jak tak jest, to trudno. Uwazam, ze to zdzierstwo ale nic nie poradzimy. Jak to sie mowi"Augen zu und durch".
      Jesli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne to byla taka informacja z mojej strony. Dobrze, ze Twoja ubezpieczalnia poinformowala Cie jak dalej postepowac.
      Zycze powodzenia i konsekwentnego dazenia do celu, bez wzgledu na przeszkody. Jak mowil Ovid: "Omne initium difficile est" "Aller Anfang ist schwer"

      Usuń
    3. Dziękuję Ci :) mnie też zaskoczyło to, że trzeba aż tak dużo płacić za zmiany...
      W moim przypadku na razie będę to miała jako Nebenjob, więc wszystko zostanie tak jak dotychczas. A z czasem przyjdzie też pora na większe zmiany.

      Usuń
  10. Mialam na mysli 33€ za kazda zmiane w formularzu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne słowa :) Jestem na tym samym etapie życia więc fajnie było przeczytać Twój tekst akurat teraz ;D Właśnie otworzyłam własną działalność i choć wszystko idzie baardzo mozolnie i nie zawsze łatwo to już teraz i tak wiem, że warto. Bo jednak tylko robiąc to co uwielbiasz masz szansę być szczęśliwym ;) No i realizujesz swój własny, piękny koncept, nie czyjś ustalony schemat ;) <3 Powodzenia! I cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Optymistycznie :) i bardzo dobrze. Trzymam kciuki, aby Ci wszystko wyszło i abyś spełniła swoje marzenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pokonanie strachu to już połowa sukcesu. Prawda jest taka że nikt nie wie wszystkiego i to jest normalne. A jak chce się coś osiągnąć to trzeba do tego dążyć i się nie poddawać.
    Trzymam kciuki żeby Tobie się wszystko udało i żebyś mogła spełnić swoje marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Święta prawda Kochana! Ten pierwszy krok zawsze jest najtrudniejszy . Ja właśnie żyjac za graicą zauważyłam, ze gdziekolwiek się jest to są przeszkody czy tego chcemy czy nie ,a le też te przeszkody są możliwe do przeskoczenia :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  15. Najtrudniej jest zacząć i nie poddawać się mimo iż czasem się nie powodzi i nie wszystko idzie po naszej myśli... Jednak warto i trzeba walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mam dokładnie to samo, denerwuję się od razu ;p Zgadzam się,że od razu nic nie przychodzi i trzeba czekać, poświęcić się, próbować, dac coś od siebie.

    OdpowiedzUsuń
  17. niestety, mi wiele rzeczy nie udało się z powodu braku wsparcia bliskich, oraz z powodu ich odradzania...
    obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam zupełnie tak samo, jak opisałaś o sobie. Też się boję, że coś pójdzie nie tak, że nie dam rady, załamię się, bo będą lepsi... obecnie jestem na etapie szukania fajnych praktyk i ciągle trudno mi się zmobilizować do rozesłania cv. Trochę dałaś mi kopa, więc spróbuję swoich sił. Co do niemieckich urzędów to jest chyba lepiej niż u nas, ja słyszałam od bliskiej osoby historię z dokumentacją do samochodu i panie w urzędzie były równie pomocne :) W Polsce to już nie takie oczywiste ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluję CI odwagi, żeby w ogóle postanowić założyć swoją firmę w innym, obcym kraju- jestem pod wrażeniem! Świetna decyzja, też chciałabym mieć swój biznes. Ale jeszcze został mi rok studiowania, także na razie nie myślę o tym. Jest to lepsze niż pracować na czyjeś konto np w korporacji albo biurze, zdecydowanie lepiej robić coś dla siebie i rozwijać swoje pomysły. Super że spróbowałaś i wszystko idzie po Twojej myśli mimo wydłużonego czasu zakładania biznesu ;) Ważne że osiągnęłaś to co chciałaś! Życzę Ci dużo klientów :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Będzie super! Wierzę w Ciebie i bardzo mocno trzymam kciuki! <3 A nawet jeśli by się nie udało, to zawsze możesz sobie powiedzieć, że próbowałaś i być dumna z tego, że odważyłaś się na to. Jednak mimo wszystko, ja w Ciebie wierzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Najtrudniejszy pierwszy krok ;-) Prawda, ze obojętnie w jakim kraju to strach nam towarzyszy, ale często jest nieuzasadniony, bo przeciez kto jak nie my ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Post dający do myślenie :) Trzymam kciuki :)
    Obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaczynamy od zera i nie ważne gdzie ważne by zrobić 1 krok.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też się boję. Wiecznie się boję podjąć ryzyko. To chyba mój największy problem.
    Czasem po prostu nie wierzę, że mi się uda. Mam tę blokadę już od kilku dobrych lat, ale póki co podeszłam do tematu od innej strony. Zobaczymy, jeśli to wypali, to być może ruszę ze swoją firmą za pół roku - rok.

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny wpis, bardzo motywujący! Podziwiam za odwagę w dążeniu do realizacji celu. Tylko przełamując pewne bariery i strach można coś w życiu osiągnąć.

    Zapraszam do wzajemnej obserwacji KLIK

    OdpowiedzUsuń
  26. I really love your blog! I like your posts and photos! I follow you through the GFC, maybe you'll follow me too?

    I shall be very glad to friendship!

    xoxo, Nastya

    MY BLOG NASTYA DEUTSCH

    OdpowiedzUsuń
  27. Również jestem osobą, która myśli za duzo, a wtedy moi znajomi mi mówią "ty tyle nie myśl, bo jeszcze myślicielem zostaniesz". No cóż, troche prawy w tym jestem. JEstem akurat osobą, która sie boi wielu rzeczy, zrobić ten pierwszy krok. Może powinnam spróbowac inaczej do tego podchodzić i raczej starać sie pokonywać swoje granice i obawy. Chociaż...zdarzyły mi sie przypadki, w których odważyłam się coś zrobić i dobrze na tym wyszłam. A Tobie życzę powodzenia w realizacji celów :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudowny post, motywujący do działania. Nie bój się- nie tylko ty nie umiesz kłamać, mi też nie przychodzi to łatwo. Mam wyrzuty sumienia, jestem cała czerwona, nigdy nie wychodzi mi to na dobre.

    aleksandra-writes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny blog. Wiem, że już tutaj zostanę :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale super, gratuluję! Ja nie mam takiej życiowej odwagi, a już zdecydować się na coś takiego w obcym kraju.. dlatego podziwiam i życzę sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To najlepszy moment..
    Później jakby był mąż i dzieci, to wtedy strach. Teraz cokolwiek by się wydarzyło to sobie poradzisz. A i tak poradzisz, bo jak nie Ty to kto?
    A zdjęcia robisz rewelacyjne. No więc tylko do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. No i super to opisałaś, bo masz przeświętą rację. Oczywiście, że każde z nas stresuje się i boi się stawiania pierwszych kroków. Tak jak późniejsze przeszkody są stresujące. Ale wszystko jest dla ludzi i jeśli się to kocha, to można sobie poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  33. Też wielu rzeczy się boję, ale wtedy myślę, że najtrudniej jest coś zacząć, a gdy już się zacznie, to jakoś "samo" pójdzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja zazwyczaj zamartwiam się tym, co będzie dalej. Czasami zadręczam się kompletnie nie potrzebnymi pytaniami. Jednak wiem, że powinnam pokonać swój strach, który niestety często mi towarzyszy przy podejmowaniu ważnych decyzji.
    Littleredcherrysmile click
    ig: oliwiaoleszczyk

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo dobry wpis. Ja wiele razy zastanawiałam się czy coś zrobić, w końcu tego nie zrobiłam, a potem żałowałam. Kilka razy zaryzykowałam i okazało się, że nie było tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  36. Zawsze pierwszy krok jest najtrudniejszy bo trzeba zaryzykować. Dobrze, ze ta pani Ci doradziła i poinformowała jak sytuacja wyglada zebys nie musiała w razie czego płacić.

    OdpowiedzUsuń
  37. Masz racje. Każdy zaczynał od zera, a nam się wydaje, że te osoby mają to od tak.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Początki są trudne i nieważne czy to w Polsce, za granicą, w szkole, pracy czy nawet początek w pisaniu bloga. Najważniejsza jest determinacja, silna wola i walka do działania! Jeżeli mamy dużo pytań - pytamy :) W końcu ktoś kiedyś powiedział, że nie ma głupich pytań - są głupie odpowiedzi! A strach? Zawsze będzie towarzyszył każdemu z nas, tylko w innych sytuacjach. Grunt to robić to co się lubi :* Ciesze się, że doszłaś do tego a nie innego wniosku, widać, że jesteś silna!

    OdpowiedzUsuń
  39. Przed rozpoczęciem biznesu na własną rękę zawsze pojawiają się obawy, czy nie będziemy stratni, czy sobie poradzimy :) Ale myślę, że czasami warto zaryzykować :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Zgadzam się 😀 kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana 😉 zawsze trzeba wierzyć, że się uda, bez tej wiary bez sensu jest coś zaczynać z góry zakładając, że nie wyjdzie.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego, powodzenia! 😊

    OdpowiedzUsuń
  41. Też tak mam że za dużo myślę i boje się decyzji, ale często ma tak, że w końcu sama się w sobie zbieram i stawiam ten pierwszy krok.

    OdpowiedzUsuń
  42. Każde pierwsze kroki czy pierwszy raz są stresujące. Ale warto przełamywać swoje obawy :) Warto rozwijać siebie!

    OdpowiedzUsuń
  43. Też za dużo myślę i mam w głowie mnóstwo wątpliwości i pytań. A Tobie bardzo gratuluje odwagi, decyzji i życzę sukcesów;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Podziwiam. Ja niestety pozwoliłam stłamsić swoje marzenia. Nie żyję w miejscu, w którym chciałabym być, nic nie jest doskonałe, ale jest dobre. Czy warto w takim razie przewracać wszystko do góry nogami? Trudne decyzje :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja chyba jestem mistrzynią przejmowania się :/ I myślę o wszystkim non stop niestety, w tym również nocą co skutkuje mega niewyspaniem.

    OdpowiedzUsuń
  46. Niestety łatwiej siedzieć i się bać niż się przemóc, by zrobić pierwszy krok. Cieszę się, że Tobie się udało i mam nadzieję, że ktoś czytając Twoją historię, znajdzie w sobie odwagę i zacznie robić na 100% to, co kocha :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Strach potrafi nieźle namieszać i zablokować człowieka,warto z nim walczyć. Przesadne myślenie szkodzi - to sprawdzone ;) Zamiast myślenia lepsze są małe kroki ku celu,zbieranie informacji. Nagle może się okazać,że jednak nie jest to takie straszne jak się mogło wydawać...

    OdpowiedzUsuń
  48. Podziwiam Cię :) trzymam za Ciebie kciuki. Sama wyprowadziłam się do Niemiec w wieku 19 lat i wiem jak było ciężko... też uczyłam się Niemieckiego 10 lat i skonczyłam z dobrymi ocenami, nawet matura poszła wyśmienicie. Ale tylko to uświadomiło mi że tak naprawde nie umiem nic. I znów musialam się uczyć Niemieckiego prawie od nowa. Wogóle jak tak czytam Twoje posty to tak jakbym widziala siebie. Z początku wszystko mnie ograniczało a na pierwszym miejscu był ten "cholerny" jezyk niemiecki... po wielu latach tułania się od firmy do firmy, znalazłam swoje miejsce w firmie odzieżowej zajmującej się wysyłką odzieży do prywantych klientow. Mam tam swoje stanowisko, choć nie ukrywam że jezyk niemiecki nadal dla mnie jest pewnego rodzaju blokadą, żeby się rozwijać. Wiadomo praca nie jest wymarzona, ale dąże pomału do tego, żeby sie dalej rozwijać. Trzymam mocno kciuki za Ciebie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  49. Jak zawsze najtrudniej zrobić pierwszy krok, ale jak widać warto:) Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Tylko odważni ludzie coś w życiu osiągają.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ta wersja tekstowa jest świetna,masz bardzo miły głos -chcę więcej ;)
    Odważnym ludziom żyje się lepiej. To nie znaczy,że mają 'na talerzu' wszystko podane,
    też muszą walczyć o szczęście. Sama nie jestem bardzo odważna,ale staram się jak mogę bo później żałuje ,że czegoś nie zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń

TOP