22 marca 2017

Anna Ficner - Ogonowska "Alibi na szczęście" - recenzja

alibi na szczescie, ksiazka, recenzja, opinie, czy warto przeczytac, szczescie, milosc, zakochanie
Stan książki zawdzięczam samej sobie. Publikacja ta towarzyszyła mi w każdych momentach :-)
Widzę, że posty dotyczące życia w Niemczech cieszą się coraz większym powodzeniem. Zapewniam, że jeszcze nie raz pojawi się post z tej serii, jednak dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która przypadkowo znalazła się w mojej biblioteczce.

Wszyscy doskonale wiedzą, że moim ulubionym typem literatury, po który sięgam najczęściej, są publikacje kryminalne. Zdarza się jednak też tak, że po tych wszystkich zagadkach mam ochotę na coś luźniejszego.
Kiedy zapytałam moją przyjaciółkę, co mi poleca, wskazała na "Alibi na szczęście". Na początku podchodziłam sceptycznie do tej książki, bo nie dość, że to tematyka, za którą nie przepadam, to jeszcze tak ogromna ilość stron. Postanowiłam jednak spróbować.
Jesteście ciekawi jakie wrażenie na mnie zrobiła? To czytajcie dalej!

Samą autorkę miałam okazję ujrzeć podczas wywiadu, jaki udzielała dla jednego z programów śniadaniowych. Było to parę lat temu. O uszy obiło mi się, że jest ona debiutującą autorką, żoną i nauczycielką.
Całkiem niedawno sama postanowiłam się zainteresować tą panią.
Jak się okazuje, Anna Ficner - Ogonowska pisała do szuflady. Jej mąż potajemnie wysłał jej zapiski do wydawnictwa i tak się zaczęło. Obecnie autorka ma już na koncie 5 publikacji, a z tego co wiem, kolejne są w drodze.

Tak jak wspomniałam już wcześniej, "Alibi na szczęście" składa się z 656 stron pisanych dość małym drukiem. Dla jednych może być to nieco zniechęcające. Ja jednak tym razem sugerowałam się okładką. Tak bardzo przypadła mi do gustu, że nie jestem w stanie wyrazić tego za pomocą słów. Marzę właśnie o takim momencie, kiedy sama będę mogła stać na plaży z kubkiem kawy i wpatrywać się w morze.

Historia, którą przedstawiła autorka w swojej publikacji opowiada o Hani - bardzo delikatnej, wrażliwej i mądrej dziewczynie, którą spotkało w życiu coś bardzo przykrego. Nagle wszystkie plany i marzenia zrujnował los. Po tym dziewczyna straciła już nadzieję na to, że może spotkać ją coś dobrego. Niepostrzeżenie spotyka Mikołaja, który jest nią oczarowany. Ta jednak jest zamknięta w sobie i boi się otworzyć. Dzięki jej szalonej przyjaciółce Dominice (w której widzę duże podobieństwo do samej siebie) Hanka próbuje zacząć żyć normalnie.
W publikacji tej nie występuje dużo bohaterów. Cała akcja toczy się nad morzem i w Warszawie. Pojawia się pani Irenka, która ma złotce serce. Szalona Dominika, jej partner, Mikołaj i ludzie związani z ich życiem.

To, co mnie pozytywnie zaskoczyło w tej książce, to to, że autorka nie zdradza od razu tajemnicy, którą trzyma w sobie główna bohaterka. Wszystko jest tak przepięknie opisane, że człowiek czytając tę publikację ma wrażenie, że jest razem z tymi bohaterami. Niezmiernie podobały mi się opisy przyrody, szumu morza, który miałam wrażenie, że gdzieś tam słyszę (...)

"Słyszała szum fal i ich specyficzny odgłos, kiedy rozbryzgiwały się o zielony od morskich glonów falochron."

Czytając kilka opinii w Internecie natknęłam się na parę recenzji, w których Czytelnicy nie byli zachwyceni fabułą. Twierdzili, że taka historia nie ma prawa bytu, że taka miłość nie zdarza się w dzisiejszych czasach i że wszystko jest wyidealizowane. 
Postanowiłam popatrzeć na to z obu stron i moja opinia jest taka: Przede wszystkim nikt nie powiedział, że historia jest oparta na faktach. A skoro nie jest, to autor ma prawo wymyślić sobie co tylko zechce. Po drugie ja bym się mogła o to spierać, bo znam dwie podobne historie tego typu i mężczyźni pokroju Mikołaja jeszcze się zdarzają w dzisiejszym świecie. No i to, w jaki sposób reaguje główna bohaterka i jak się zachowuje - dla mnie każdy ma prawo do własnych uczuć i przeżyć. Dla jednych coś jest łatwiejsze do przeżycia, dla innych trudniejsze. I autorka przedstawiła wg mnie w świetny sposób to, jak ludzie sobie radzą z tym, czym obdarował ich los.

Wg mnie Anna Ficner - Ogonowska włożyła naprawdę dużo serca w to, aby napisać tę powieść. Ja byłam niezwykle zachwycona ta publikacją. Pozwalała mi się odstresować i zapomnieć o wszystkim, co mnie otacza. Pochłaniałam jedna strona za drugą. Czułam, jakbym znała wszystkich tych ludzi i była jedną z ich znajomych. 
To, że pisarka nie odkryła od razu wszystkich kart, powodowało, że zastanawiałam się, co się właściwie stało. Mogłam się tylko domyślać, ale cały czas byłam niepewna. 
Poniekąd publikacja przewidywalna, aczkolwiek w wielu momentach zaskakuje. Mi pozwoliła ta książka spojrzeć na wiele spraw z innej strony. I dziękuję autorce za to.

"Zerknął szybko na telefon i zobaczył najbardziej uśmiechnięte słowo na świecie."

 

Jedyne do czego ja bym się mogła przyczepić, to pojawiające się wielokrotnie błędy w tekście. Zdarzały się zdania, w których szyk był przestawiony i pozbawiony sensu, albo też brakowało pojedynczych liter, które nadawały sens wyrazom. Zamiast "ona" był "on". 
Poza tym jak już wspominałam, bardzo się cieszę z tego, że miałam okazję przeczytać tę publikację i będąc spragniona dalszej historii, zamówiłam dwie kolejne części. 

A Wy już słyszeliście, a może czytaliście "Alibi na szczęście'? 

Moja ocena książki: 


53 komentarze

  1. muszę przeczytać:)

    http://woman-in-the-morning.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej książce.
    I zgadzam się taka ilość stron zwykle zniechęca, ale często człowiek nawet nie wie kiedy je przeczytał;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam, ale bardzo lubię taka tematykę, a czym dłuższa książka tym lepiej dla mnie ;D Zazwyczaj ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jak widzę książki o takiej tematyce tak duże (choć to oczywiście względne), mam obawę, ze zderzę się z przydługimi opisami i rozwlekłą fabułą (byle wyrobić normę stron). Jak jest w tym przypadku.. dzieje się czy opisuje się całymi stronami uczucia na różne strony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak już wiesz, nie przepadałam za kryminałami ale ostatnio tylko po takie książki sięgam. Co do tej to pierwszy raz się z nią spotykam, ale na pewno nie pozostawię jej bez przeczytania! ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle razy się przymierzałam ,a le zawsze zaczynam inna ksiązkę :D

    Pozdrawiam :D
    Jagoda z mrsblueberry3.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A dla mnie im dłuższa książka, tym lepiej :) Tematyka fajna, chociaż też wolę inne klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. książka wydaje się być lekka i przyjemna, dodam sobie do listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam ani tytułu ani autorki. Myślę, że o te drobne literówki powinno zadbać wydawnictwo...

    OdpowiedzUsuń
  10. nie czytałam ale książka wydaje być się ciekawa:)
    Pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam o tej książce i nie wiem, czy sięgnęłabym po nią tak sama z siebie, ale wydaje mi się być interesująca. Czasami lubię tego typu książki i chętnie po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O książce nie słyszałam, ale wydaje się być ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam, ale myślę, że mi także mogłaby się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam nigdy o tym tytule. Być może by mi się spodobala

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa historia autorki i ciekawa historia bohaterki książki:)

    P.S
    Niesłychanie spotyka Mikołaja, który jest nią oczarowany
    Chyba wkradło się złe słówko;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaskoczyłaś mnie. :) Podobnie jak Ty, lubię sięgać po kryminały, nawet horrory. W tej pozycji przede wszystkim zniechęciłby mnie gatunek, ale... lubię długie, dobrze napisane powieści. Jeśli Tobie się spodobała, to może i ja powinnam dać jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem ciekawa jak będzie się miała motoryzacja za 30-40 lat. Już przed 2000 rokiem snuło się teorie na temat bezobsługowych aut, latajacych z punktu A do punktu B bez pomocy kierowcy :-) Miało się to nijak do rzeczywistosci. Dzisiaj oprócz designu producenty prześcigają się w coraz mniejszym "teoretycznym" spalaniu auta, oraz w maksymalizacji różnych niepotrzebnych systemów przez które bardzo często trzeba odwiedzać autoryzowane serwisy. Wydaje mi się że motoryzacja porusza się trochę nie tą drogą którą naprawdę powinna... Wyniki spalania często fałszowane itp. :-(

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja mama czytała i bardzo jej przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie przeczytam :)

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. bardzo zaciekawiłaś mnie tą książką

    OdpowiedzUsuń
  21. wolę coś bardziej krwistego:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Dla mnie optymalne jest 300-400 stron i tak jak Ty lubię kryminały. Lubię jak akcja leci szybko bez zbędnych opisów. Jak jest w tym przypadku?
    Recenzja bardzo zachęcająca, okładka również.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedyś czytałam ale nie przypadła mi do gustu :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie czytalam, ale Twoja recenzja jest bardzo zachecajaca! Chetnie poznam historie Hani! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawie piszesz, nie słyszałam jeszcze o tej książce. :)

    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy tytuł zachęcający do tego aby zajrzeć do książki. Historia też niczego sobie. Mnie na pewno by wciągnęła.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Słyszałam co nieco o tej książce i mam zamiar kiedyś przeczytać, ale na razie liczba stron faktycznie odstrasza :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie czytałam tej powieści, ale ma zacną liczbę stron, co uwielbiam w książkach :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Z chęcią bym przeczytała, ale przy miesiecznym synka mogę zapomnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeszcze nie czytałam, ale Twój opis mnie zachęcił, więc wpisuje na listę i jak skończę 3 tomy które teraz czytam biorę się za te :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zaczęłam to kiedyś czytać, ale dla mnie było to bardzo wyidealizowane :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Okładka faktycznie pięknie się prezentuje i zachęca. Nie słyszałam o tej autorce, ale chętnie sięgnę po coś luźniejszego. Obecnie też jestem na etapie odstawiania kryminałów, za dużo tego :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ogólnie kocham czytać książki, i z tego co widzę, tak samo jak Ty bardzo lubię kryminały, aczkolwiek nie pogardę również innym, dobrym gatunkiem ;) Co do samej książki, to zgadzam się, że jeśli historia nie jest na faktach, to autor absolutnie nie musi się ograniczać - w końcu ma to być odskocznia od rzeczywistości :))

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie słyszałam o tej książce :) Z pewnością jest ciekawa i warta uwagi :)
    Obs.:*:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Może spróbuję się z nią zmierzyć - zawsze warto zbudować opinię na własnych doświadczeniach, więc pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Chyba gdzieś widziałam tę książkę, ale jej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie czytałyśmy wcześniej recenzji tej książki, wydaje się bardzo ciekawa i warta uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  38. I kolejna ciekawa recenzja :). Zainteresowałaś mnie, lubię dłuższe książki z pięknymi opisami!

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo mi się spodobało tło, jakie użyłaś do zdjęcia. Jestem fanką białych desek i muszę powiedzieć, że od razu przykuły moją uwagę. Sama malowałaś, czy to jakiś Twój mebel? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tapeta. Dlugo szukalam deski w tym wzorze ale nie znalazlam. Za to ku mojemu zdziwieniu pojawila sie tapeta ktora sluzy mi jako tlo do zdjec :)

      Usuń
    2. Dziękuję :) Muszę zatem wybrać się w poszukiwaniu za tapetą. Dzięki za wskazówkę ;)

      Usuń
    3. Ja obchodzę się z nią bardzo delikatnie i przyznaję, że mały kawałek służy do wielokrotnego użytku. A jak coś się popsuje, to można uciąć i używać dalej. No i fajnie, bo na długośc możesz kontrolować. Także polecam. U mnie się sprawdziła super

      Usuń
  40. Nie znam tej książki, ale chętnie zajrzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Chętnie po nią sięgnę, ale póki co czeka na mnie mnóstwo innych książek - mimo wszystko będę ją miała na uwadze :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  42. Tytuł na lekkie zaczytanie będzie jak znalazł, odnotowuję na liście do przeczytania. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja mam mieszane uczucia. Przeczytałam wszystkie części i czasami były nudne, czasami denerwujące. W sumie cieszyłam się, że skończyłam czytać i raczej tej autorki już nic nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  44. Przeczytałam wszystkie 3 części. Zgadzam się w 100% z moją przemówczynią. Książka mnie nudziła i denerwowała na zmianę. Gdy akcja się rozkręcała, została natychmiast ucięta, długimi, nudzącymi opisami. Trzecią część przeczytałam wyrywkowo, byłam ciekawa końca. Jeśli ktoś lubi książkę z dużą ilością opisów to polecam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Przeczytałam wszystkie 3 części. Zgadzam się w 100% z moją przemówczynią. Książka mnie nudziła i denerwowała na zmianę. Gdy akcja się rozkręcała, została natychmiast ucięta, długimi, nudzącymi opisami. Trzecią część przeczytałam wyrywkowo, byłam ciekawa końca. Jeśli ktoś lubi książkę z dużą ilością opisów to polecam.

    OdpowiedzUsuń

TOP