20 lutego 2017

Pani bizneswomen - czyli o tym, gdzie pracowałam (i to od najmłodszych lat!)

praca, planowanie, szukanie pracy, bizneswomen, pieniadze, finanse, jak zarabiac, zaradnosc,
Odwiedzając Wasze blogi już któryś raz natknęłam się na post, w którym pisałyście o tym jak wyglądało Wasze życie "zawodowe", a właściwie posty dotyczyły po prostu tego, gdzie pracowałyście. Postanowiłam sama napisać taką notkę, bo uważam, że to całkiem ciekawy pomysł.


1. Kiedy sięgnęłam pamięcią tak daleko jak tylko mogłam, to przypomniały mi się czasy, kiedy jeszcze jako mała dziewczynka (chodziłam wtedy jeszcze do podstawówki) wraz z moją o kilka lat starszą przyjaciółką chodziłyśmy zbierać truskawki. Nigdy nie zapomnę wstawania o świcie i tego, że musiałyśmy przejść nasze całe miasto po to, aby dojść na pole. Pamiętam jak walczyłam ze sobą, aby po drodze nie zjadać tych truskawek, tylko pakować je do wiader.
Przyznaję, że byłam wtedy jedną z najmłodszych osób i praca wcale nie była łatwa. Ale jaką radość miałam, kiedy udało mi się zarobić 30 zł.!

2. Jakiś czas później, to już dopiero chyba w liceum postanowiłam wraz z moją inną przyjaciółką wybrać się do szklarni na zbieranie pomidorów. Tym razem też musiałyśmy wstać bardzo wcześnie i spory kawałek jechać rowerem do tej szklarni. Dzień wcześniej coś mnie użądliło w kostkę. Spuchłam totalnie i na całym ciele miałam okropną, swędzącą wysypkę. Już prawie miałyśmy sobie odpuścić, ale powiedziałam, że nie. Obiecałam, to pójdę.
Ledwo żywa zostałam pochłonięta przez krzaki z pomidorami. W połowie dnia byłam już zmęczona, miałam totalnie dosyć i jedyne, co mnie pocieszało, to to, że trochę zarobię. Jakie było moje zdziwienie, kiedy akurat w tym dniu, w którym przyszłyśmy, szefowa zmieniła zasady i ni stąd ni zowąd zarobiłyśmy tylko 20 albo 30 zł. Co za wyzysk! Już nigdy tam nie poszłam.

3.  Chyba wszyscy znają firmę Oriflame - jako konsultantka próbowałam swoich sił w sprzedaży kosmetyków i budowaniu zespołu. Szło mi całkiem nieźle, jednak z czasem doszłam do wniosku, że sprzedaż i zachęcanie ludzi do kupowania tych produktów nie jest dla mnie. Tym bardziej denerwowało mnie, że sporo czasu poświęcałam na rozbudowę zespołu, szukaniu ludzi do marketingu sieciowego, a na końcu i tak nikt mi za to nie zapłacił.

4. Pewnego razu znalazłam ogłoszenie, że szukają hostess do pracy. Poszłam na rozmowę próbną, wszystko mi się podobało i następnego dnia miałam już zacząć normalnie pracować. Spotkałam się z całym zespołem i poszliśmy na ulicę... sprzedawać perfumy. Ci ludzie wkręcali innym, że tylko dzisiaj i w tym momencie jest okazja kupić je w takiej cenie, że są to perfumy najlepszej jakości (...) Uciekłam stamtąd gdzie pieprz rośnie.

5. Swego czasu próbowałam też sił jako fotograf. Udawało mi się nie raz i nie dwa znaleźć osoby chętne na sesje zdjęciowe. Byłam szczęśliwa z tego powodu, że nie dość, że robię to co lubię, to jeszcze mogę na tym zarobić.
Oczywiście na dzień dzisiejszy uważam, że były to śmieszne kwoty, ale ważne, że próbowałam.

6. Przez kilka dni pracowałam też w wypożyczalni kostiumów w Katowicach. Zaraz po zajęciach szłam  do nowego miejsca pracy. Zajęcie to było niełatwe, praca wyczerpująca. Jeszcze na koniec, po godzinie 20 musiałam wracać do domu ponad 1,5 godziny autobusem. Byłam wykończona, ale też miałam satysfakcję z tego, że mogę dorobić sobie parę groszy.
Wszystko byłoby w porządku, gdyby nagle nie pojawiła się nowa szefowa, która ot tak, zmieniła wszystkie zasady i za moją pracę zaoferowała mi totalnie śmieszną stawkę. Powiedziałam, że nie taka była umowa, wyszłam i nigdy nie wróciłam.

7.W Polsce na ulicach bardzo często można było spotkać osoby rozdające ulotki. Dzięki mojemu znajomemu i ja załapałam się do takiej pracy. W mojej głowie zawsze zostanie sytuacja, kiedy po lekcjach szłam do biura, zabierałam stos ulotek i wręczałam je przechodniom. Pamiętam, jak pewnego dnia padał deszcz, nikogo nie było na ulicy, a ja musiałam mimo wszystko tą pracę wykonywać. Wtedy zza rogu wyszedł jakiś chłopak, wręczył mi batona i powiedział, że mi współczuje i życzy wszystkiego dobrego. Dużo ludzi też dziwiło się, kiedy każdemu mówiłam "dziękuję", kiedy ktoś ode mnie wziął broszurę.

8. Kiedy przyjechałam do Niemiec, moją pierwszą pracą była opieka nad dzieckiem. Przyznaję, że tak bardzo polubiliśmy się z tą rodziną, że to dnia dzisiejszego mamy stały kontakt i przynajmniej raz w tygodniu ich odwiedzam. Mały bardzo mnie pokochał, ja jego również. Cieszę się, że poznałam tak wspaniałych ludzi na swojej drodze.

9. Chwilowo zdarzyło mi się też pracować jako kelnerka i dziewczyna od wsadzania i wyciągania szklanek ze zmywarki. Przyznaję, że nie było to łatwe zadanie, kiedy na weselu było 300 gości, ale podołałam i wiedziałam, że tym nie chcę się zajmować.

10. Swego czasu pracowałam też dla firmy Google. Jakimś dziwnym trafem załapałam się do zespołu "redaktorów". Naszym zadaniem było odsłuchiwanie transkrypcji głosowych i zamienianie ich na pisemne. Oczywiście z zachowaniem zasad poprawnej polszczyzny. Tą pracę lubiłam!

11. Kiedy szukałam tu w Niemczech normalnej pracy, miałam okazję do wielu dni próbnych. Fakt faktem, że nikt mi za to nie zapłacił, ale jeden cały dzień przepracowałam jako supervisor, innym razem przygotowywałam jedzenie , które później było wysyłane do samolotów. Niestety albo i stety było to dla mnie za daleko i ładnie podziękowałam.

12. Swoich sił próbowałam też jako kosmetyczka powierzchni płaskich, a dosłownie pisząc, sprzątałam domy prywatnych ludzi. Ale nie długo, bo stwierdziłam, że tak się żyć nie da i ja potrzebuję stałej i pewnej pracy, z normalną umową.

13. Podobno pechowa 13 - nastka, dla mnie szczęśliwa. W końcu znalazłam pracę, która dawała mi satysfakcję i odpowiadała moim oczekiwaniom. I nadal pracuję w tej firmie.
Na początku bez znajomości języka siedziałam na produkcji. Później, kiedy trochę mój niemiecki się poprawił, zostałam wysłana do komisjonowania i obsługi małych klientów. Przyznaję, że praca ma swoje plusy i minusy, czasami potrafi być totalnie wyczerpująca, ale w większości przypadków sprawia mi radość. Czas szybko leci i nawet nie wiem kiedy minęło 1,5 roku. Najważniejsze jest dla mnie to, że mam umowę, ubezpieczenie i dzięki tej pracy poznałam masę świetnych ludzi i zebrałam mnóstwo doświadczeń, a tego mi nikt nigdy nie zabierze

14. To jest miejsce na moją ostatnią i wymarzoną pracę, którą wkrótce będę wykonywać. A mianowicie praca na własny rachunek. Jako fotograf. Taki z prawdziwego zdarzenia.


A jak to u Was wyglądało? Jestem niezmiernie ciekawa, gdzie Wy stawialiście swoje pierwsze kroki.

55 komentarzy

  1. Jako nastolatka również zbierałam maliny i wiśnie. Bardzo ciężka praca, ale mam z tego okresu przemiłe wspomnienia <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mało tego było ;))
    Ja kiedyś zbierałam maliny, jabłka, gruszki, byłam na winobraniu( brzmi romantycznie, ale robota była wykańczająca). Za to najgorsze wspomnienia mam ze zbierania pomidorów ( te przeznaczone były na ketchup). Na ogromnym, grząskim polu rosły niepodwiązane krzaki a same pomidory taplały się w błocie. Było 35 stopni, po kwadransie w kaloszach i gumowych rękawicach chlupało a plecy krzyczały z bólu. Po jednym dniu rzuciliśmy to zajęcie i wróciwszy do sadu doceniliśmy zalety pracy na drabinie ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny post,troszkę się o tobie dowiedziałam i życzę Ci powodzenia w swojej wymarzonej pracy.Trzymam kciuki :) Obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz sporo doświadczenia z różnych dziedzin:)
    Osobiście jako nastolatka pracowałam jakiś czas na stoisku targowym z ubraniami i okularami. Później w Urzędzie Skarbowym w dziale Egzekucji Administracyjnej, fajna praca;)
    Obecnie szukam pracy, jako, że mam doświadczenie tylko w pracy biurowej, to takiej szukam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo zaliczyłaś już zajęć. Podziwiam Cię szczególnie za te pierwsze. Teraz życzę Ci sukcesów w wymarzonej pracy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako nastolatka nie pracowałam, koncentrowałam się na nauce. No chyba ze w wakacje.. wtedy jakieś pilnowanie dzieci bo na pola mnie nigdy nie ciągnęło. ;) Po maturze znów pracowałam jako niania ale już w pełnym wymiarze... potem bardzo długo była praca w korpo (10 lat) połowa w banku, połowa w ubezpieczeniach.. choć zawsze bardziej w administracji a nie z klientem (nie mam cierpliwości do upierdliwych ludzi) ... dziś pracuję w firmie zajmującej się szkoleniami i projektami unijnymi.. i jest mi dobrze. Wreszcie. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. pracowita byłaś! u mnie to wyglądało trochę bardziej ubogo, ale nie żałuję. jeszcze się napracuję w życiu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę że praca nie jest Ci obca, wprawiona jesteś:) Jednak takie doświadczenie jest potrzebne, powoli się kreujesz. Wiesz co lubisz a co nie. W dodatku widzę, że żadna praca Ci nie straszna, a to dobrze :)
    Mam nadzieję, że wymarzona praca jako fotograf będzie Ci przynosił dużo satysfakcji, radości i... zarobku :)

    Co kto lubi, ja to rozumiem :0 Ja lubię takie filmy :0 Ja jako fanta HP koniecznie muszę iść na ekranizację Pięknej i Bestii z Watson :D

    Czas - każdy go potrzebuje :) Mam nadzieję jednak, że uda Ci się jakoś wszystko zorganizować i będziesz go miała coraz więcej dla siebie i przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też zbierałam maliny. roznosiłąm ulotki, pracowałam jako hostessa, kelnerka, opiekunka do dzieci:D hehe:) SPoro tego:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, jesteś ode mnie starsza tylko o dwa lata, a już masz takie doświadczenie :D Moje kończy się na zbieraniu owoców haha :D
    ZAPRASZAM DO MNIE, KLIK

    OdpowiedzUsuń
  11. OOOO byłas już naprawdę w wielu pracasz, masz na pewno dużo doświadczenia. Ja niestety jeszcze nigdy tak naprawdę nie pracowałam. Nie wyobrażam sobie jak sie musiałas namęczyć na tym weselu, na którym było 300 gości. Masakra. Ciesze się, że udalo Ci sie znalezc prace, ktora daje ci satysfakcje, życze Ci duuzo sukcesów i zadowolenia:).
    Pozdrawiam!:)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś jeszcze bardzo młoda a już ma za sobą świetny staż i doświadczenie ;) Pracowita i zaradna z Ciebie dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sporo miałaś tych zajęć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, powiem Ci, że niezły dorobek :) Życzę ci oczywiście, aby ta 14sta wymarzona praca była Twoją jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. uwazam ze w zyciu trzeba wszystkiego sprobowac i od najmlodszych lat sobie dorabialam
    zaczynalam w wieku lat 13-14 gdy pomagalam na warzywniaku, sprzedawalam tez kwiaty i znicze na wszystkich swietych bo rodzice pracowali na straganie
    w liceum podjelam pierwsze prace dorywczo w rossmannie jako hostessa w okresie przedswiatecznym, pozniej byly jakies inwentaryzacje
    po liceum dorwalam prace w cyfrze plus i wciskalam ludziom kit ze robimy podlaczenie grupowe do telewizji cyfrowej, jedna wielka sciema, wytrzymalam tydzien pracy po 16 godzin dziennie i odeszlam, do dzis mi nie zaplacili
    na studiach pracowalam na pol etatu w tesco na dziale rtv, nastepnie odbylam praktyki studencki w inspektoracie nadzoru budowlanego
    pozniej byl staz w urzedzie skarbowym
    po stazu zalapalam sie do pracy w sklepiku szkolnym ale zadzwoninono do mnie ze skarbowki i zaproponowano umowe zlecenie i pracowalam tam ponad dwa lata
    pieniadze byly smieszne wiec dorabialam sobie na inwentaryzacjach i rozdawalam ulotki firmy zatrudniajacej opiekunki osob starszych w niemczech
    pozniej byl staz na poczcie polskiej w kadrach gdzie dostalam umowe
    ale jak tylko mialam okazje wrocic do skarbowki to wrocilam i juz tak zostalo
    taki dorobek w wieku 25 lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz bogate doświadczenie:)
    Ja też zbierałam owoce i warzywa, byłam konsultantką Avon i Oriflame (ale głównie sama wydawałam tam pieniądze;p), krótko pracowałam w drukarni książek i najdłużej pracowałam jako niania. Obecnie pracuję w zawodzie i zapewne już tak zostanie, bo lubię swoją pracę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Łoo to bardzo długą karierę miałaś przed sobą! Ale może to dlatego, że wcześnie zaczęłaś! U mnie było tylko kelnerowanie, osiedlowy warzywniak i długa praca w odzieżowej sieciówce. Teraz marzę o pracy w zawodzie i mam nadzieję, że w końcu mi się to uda. Tobie również życzę byś w końcu mogła robić to co kochasz! Będziesz fantastycznym fotografem, bo ledwo trafiłam na Twojego bloga, a już wiem że Twoje zdjęcia wymiatają! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. rzeczywiście ciekawy i interesujący temat:)
    1)Też zaczynałam od zbioru truskawek i również mile wspominam radość z pierwszych 30 złotych;)
    3)Też byłam konsultantką ale nie w Oriflame tylko w Avonie
    8)Praca opiekunki do dzieci-też u mnie było
    Obecnie jest zadowolona ze swojej pracy-jest naprawde ok pracuje od 4 lat a dwa lata temu-awansowałam:-)
    Pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę Kochana, że na prawde w wielu sprawach jesteśmy bardzo podobne do siebe :) ROzbieżność Twoich dziedzin w prayc była tak samo różna jak i u mnie. Życzę CI aby CI się udało zostać Fotografem :* Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  20. No i super z tą fotografią :) samych sukcesów Tobie życzę.
    Rozumiem, że zakładasz firmę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) ale na początku małą - tu w Niemczech tak można i ona różni się trochę od własnej działalności w Polsce

      Usuń
  21. Życzę Ci abyś robiłA w życiu to co lubisz ;) bo to najważniejsze ;) chociaż wiem jak ciężko sie przebić i znaleźć dobrą prace ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojej, trochę tego masz. Hmmm, chyba skorzystam z twojego pytania i po prostu zrobię analogiczny wpis w odpowiedz na nie - jeśli ci to nie przeszkadza. Oczywiście zaznaczę cię jako pomysłodawcę wpisu.

    Mam nadzieję, że zrealizujesz kiedyś swoje marzenie i wypełnisz ten czternaty punkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kiedyś, ale już wkrótce ;) i jasne, że możesz napisać podobną notkę :)

      Usuń
    2. Dziękuję :) Jest już najnowszy wpis inspirowany twoim :)

      Usuń
  23. Ja też mam już spore CV - zaczynałam po studiach licencjackich i mam już doświadczenie w zawodzie takim jak: asystent rodziny, wychowawca w bursie, wychowawca w domu dziecka, pomoc nauczyciela itp. Wiele razy byłam też nianią. Teraz jestem asystentem nauczyciela i dochodzę do wniosku, że najlepiej zrobię jak "pójdę na swoje" i pomyślę o założeniu czegoś własnego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow, sporo tego. :) Ja mogę pochwalić się jedynie dwiema pracami - jako liczarz i księgowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. great post! would you like to follow each other on gfc? let me know on my blog!
    XX, Rahel - www.justrahel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Skoro ty mnie określiłaś mianem "zaradnej", to nie wiem, jak mam nazwać ciebie, bo to ty łapałaś się wszystkiego w każdej branży :D Życzę powodzenia z czternastką!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ależ obwity dorobek na Twym koncie. Gratuluje i zazdroszczę odrobinkę! U mnie było zdecydowanie krucho - zaczęłam od pracy na produkcji jako 18-latka. Zarobiłam swoje przez miesiąc i zwolniłam się, bo szef nie chciał dać mi soboty wolnej bym mogła odebrać wyniki matury. Potem miałam sporo przerwy i pojechałam do Anglii, gdzie pracowałam 2 miesiące na pozycji supervisor, potem znów Anglia - tym razem administrator centrum (wakacyjna praca), następnie asystent nauczyciela - w tym samym miejscu. Jednodniowa przygoda z Tesco, za którą mi nie zapłacono. Nauczyciel Angielskiego, którym jestem do dzisiaj. Oraz Metodyk - znów na obozie w Anglii. Troszkę tego jest, ale wciąż mi mało. Już szukam czegoś innego.

    Jak załapałaś się do "Google"? :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Brzmi to dość przeraźliwie. Podziwiam Ciebie, że się nie zniechęciłaś po tych przykrych sytuacjach z owocami czy ze zmianą szefów. Młodość jest idealnym czasem na eksperymentowanie ze wszystkimi rodzajami prac.
    Powodzenia w dalszym rozwoju kariery zawodowej.

    OdpowiedzUsuń
  29. O kurcze chętnie i ja bym takie podsumowanie zrobiła ! :D Fotograf piękna sprawa - też się kiedyś " bawiłam " w fotografa ale to tylko przygoda była ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Widzę, ze żadna praca Ci nie straszna! Podziwiam takich ludzi, bo znają (zazwyczaj) wartość pieniądza. Też zaczynałam w pomidorach, czereśniach i jako sprzątaczka. Myślę, że dzięki temu jestem dziś lepszym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  31. Sporo tego u Ciebie, ile różnych doświadczeń! ;) U mnie na początku było to zbieranie owoców lub warzyw ;) Bywałam też na inwentaryzacjach. Potem pracowałam jako kelnerka i osoba przygotowująca imprezy firmowe, następnie kilka miesięcy popracowałam w Smyku, a kolejnego roku fizycznie w Biedronce ;) Także prace innego typu jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Moja pierwsza praca to było grabienie liści 😀 Sama rownież rozdawała ulotki, nawet pracowałam dla filmy marketingowej. Tragedia. Nigdy tak bardzo nie bolały mnie nogi, jak po staniu 6h

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetny post :) Ooo Google - nie ważne co za praca brzmi to dobrze :) Mi się marzy zmiana mojej pracy, znajomym wydaje się, że żyje jak pączek w maśle pracując z domu, a prawda jest odmienna, zaczynałam ucząc gry na gitarze, a skończyłam jako pomoc techniczna, gdzie nie ma to związku z moim zainteresowaniem czy wykształceniem, bo zamiast tłumaczyć po raz setny zresetuj komputer człowiek wolałby np. programować.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale Ty pracowita dziewczyna jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dużo tych prac miałaś :) Ja jestem bardziej stała - do tej pory tylko dwie :)

    OdpowiedzUsuń
  36. historia z batonem świetna :) Pozdrawiam tegochłopaka :P

    OdpowiedzUsuń
  37. U mnie też prace sezonowe przy zbiorach od najmłodszych lat. :) Uważam, że to świetna sprawa, od małego uczy nas wartości pieniądza, a szczególnie tego zarobionego samemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja również pracowałam już od gimnazjum. Łapałam się różnych prac w których oczywiście zarabiałam grosze, ale to zawsze było coś. Dziś ciesze się, że mogę mieć własny biznes, który prowadzę z moim chłopakiem, i choć jest to piekielnie wyczerpująca praca i tak jestem szczęśliwa :) Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się również spełnić inne marzenia i trochę na nich zarobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Z nie jednego pieca chleb jadłaś :) I super, masz doświadczenie i niewiele cie zadziwi. Taki pracownik jest na wage złota !mJa też pracowałam w wielu branżach ale najgorzej wspominam sprzedaż agresywną (typu własnie te perfumy na ulicy). Pracowałam w telekomunikacji polskiej i sprzedawałm neostradę jako malolatka.... nigdy więcej nie wróciłam do call center...

    OdpowiedzUsuń
  40. Piękna historia i bagaż doświadczeń!.U mnie aż tak bogato nie jest,ale mimo wszystko wiem że znajdę wymarzoną pracę i Tobie również życzę dalszych sukcesów:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Wow dużo różnych miejsc :)
    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Ty jako dziecko zbierałaś truskawki a ja je sprzedawałam. Szkołę podstawową miałam obok targu gdzie handlowali moi rodzice,w sezonie zawsze im pomagałam. Z jednej strony były ciasta i pieczywo a z drugiej owoce i zawsze sprzedawałam, szczególnie truskawki. Później chodziłam na ulotki to taki wiek gimnazjalny byłam w kilku różnych firmach zazwyczaj w weekendy, ferie a czasami nawet po szkole. Później rozdawałam gazety echo miasta i metro :) W liceum przeszłam na promocje (degustacje itp) tu można było naprawdę dobrze zarobić. Po szkole zaczęłam pracę na takim targu z bielizną, później sklep spożywczy (ale splajtowali) teraz od 7-8 lat pracuje w małej budce z nabiałem :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Dużo tego! Jak byłam mała często chodziłam zbierać jabłka, truskawki, żołędzie i inne takie. Ale dopiero teraz w technikum dorabiam sobie jako kasjerka w supermarkecie. Ale wiem, że raczej nie będę tam pracować wiecznie. To raczej tylko takie dorywcze zajęcie. A co najlepsze nie mogę się tym miejscem rozstać od września. :D Ludzie pracują tam naprawdę świetni i mam nadzieję, że kiedyś znowu trafię na taki dobry zespół.

    OdpowiedzUsuń
  44. Moja droga Jestes bardzo ambitna a to wrozy tylko jedno SUKCES!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Pracują od 12 roku życia głównie w remontach, budowach i kładzeniu instalacji elektrycznych, potem był telemarketing, szpital, ochrona, magazynier, kucharz i w międzyczasie własna działalność, od jakiegoś czasu jestem sprzedawcą w sklepie z elektroniką i coś czuję że jeszcze wiele przede mną

    OdpowiedzUsuń
  46. Póki co mam doświadczenie w zbieraniu wiśni i przez wakacje opiekowałam się dziećmi cioci. Sądzę jednak, że współprace blogowe z różnymi sklepami również rozwijają we mnie pewien zapał do pracy. W końcu kontaktuję się ze sporymi firmami, muszę używać obcego języka i zaoferować swoje mocne strony. Niby nic wielkiego, ale czuję, że blog sprawia, iż rozwijam swoje zalety, staję się odważniejsza :) W wakacje, zaraz po maturze, zamierzam iść do pracy, takiej już prawdziwiej. Myślę, że może coś się znajdzie w budkach z lodami itp. :D

    OdpowiedzUsuń
  47. wow bogate masz te doświadczenia :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja jako nastolatka to ulotki rozdawałam, potem była chwilowa praca w Almie, potem w Rossmanie w środku Warszawy (to akurat bardzo lubiłam). Teraz pracuje zdalnie dla jednej z największych firm telekomunikacyjnych w Europie i też lubię to co robię, ale brakuje mi troszkę wychodzenia do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  49. Pracę w polu znam, bo moi rodzice byli rolnikami (już nie są, ale na działce warzywa i owoce nadal sadzą :) ), bardzo często im pomagałam i pomagam. Taką pierwszą pracę znalazłam na studiach (a właściwie to praca znalazła mnie) - pomagałam chłopcu z gimnazjum w nauce przedmiotów ścisłych. Spotykaliśmy się od poniedziałku do czwartku przez rok, bardzo miło to wspominam, chociaż czułam się trochę 'uwiązana'. W trakcie tego roku znalazła mnie praca w biurze pewnej Fundacji - trochę mi płacili, trochę byłam jako wolontariuszka. Miesiąc temu mi podziękowali i chwilowo jestem bez pracy (ale ponownie - praktycznie od razu praca sama mnie znalazła, tylko ja chciałam tak z miesiąc odpocząć). U mnie jest tak, że najlepiej jest zdać się na los, on sam mi przynosi pracę :)

    OdpowiedzUsuń

TOP