30 stycznia 2017

Podsumowanie stycznia #1

styczen, podsumowanie miesiaca, dziewczyna, sesja zdjeciowa, polska dziewczyna, cele, realizacja celow
Nie jestem zwolenniczką robienia jakichkolwiek postanowień. Szczególnie tych, które postanawia się na początku Nowego Roku. Wielu ludzi przez to odkłada wiele rzeczy na później, tak jakby data miała coś zmienić. U mnie raczej wygląda to tak, że wybieram cel, planuję go i realizuję. Jeśli się da, to od razu.

Tak też było w przypadku reaktywacji bloga. Najpierw pomyślałam sobie, że zacznę od stycznia. Później dotarło do mnie, że nie warto czekać i zrobiłam to trochę wcześniej.
Kiedy czytałam na Waszych blogach podsumowanie 2016 roku, było mi trochę szkoda, że ja takowego nie mam. Poprzedni rok śmignął mi przez palce, właściwie nie działo się nic wielkiego.
Potem część rzeczy wyleciała mi z głowy i przyznaję, że poprzedni rok zostawiłam w spokoju.
W tym obiecałam sobie, że będzie inaczej.
Kiedy przyszło mi napisanie tego posta, stwierdziłam, że styczeń też wcale nie był zbyt wyjątkowy. Że nic się nie działo. Teoretycznie. Kiedy skupiłam się trochę nad tym, doszłam do wniosku, że coś tam jednak się wydarzyło. Bo zważając na to, że wychodzę z domu krótko po 7, a wracam około godz. 18, to faktycznie miałam czas na zrealizowanie kilku małych celów.

Za jedno z wyzwań postawiłam sobie picie przynajmniej 1,5 litra wody. Przyznaję, że wcześniej piłam naprawdę, ale naprawdę mało. I czasami zastanawiam się, jak udało mi się funkcjonować. Rano wypiłam kubek kawy, później kilka łyków wody i dopiero po 18 kubek herbaty. To wszystko. Nic dziwnego, że miałam mało sił, skóra wyglądała okropnie, nie miałam energii i zaczęły się u mnie różne alergie. Postanowiłam to zmienić i faktycznie, przez wszystkie dni udało mi się powoli ten cel realizować.

W tym miesiącu przeczytałam aż 5 książek. Dla jednych to dużo, dla innych mało, a dla mnie to naprawdę dobry wynik. Patrząc na to, że całe dnie spędzam w pracy i porównując do poprzedniego roku, to w ciągu miesiąca przeczytałam prawie więcej książek niż w całym 2016, ale jak już wspominałam, tamten rok był rokiem kompletnie bezproduktywnym.

W styczniu, lutym i marcu zamierzam odkładać pewną sumę na nowy komputer. Teraz pracuję na laptopie i muszę przyznać, że mój staruszek powoli wysiada. A do moich fotograficznych celów przydałoby mi się coś zdecydowanie szybszego i bardziej niezawodnego. Dziwię się, że mój staruszek wytrzymał moje tortury i mimo wszystko jeszcze jakoś funkcjonuje.
Tym sposobem obyło się bez kosmetycznych i ubraniowych zakupów, a także masy innych pierdół. Dzięki temu mam 1/3 kwoty, której potrzebuję. Powoli, ale do celu.

Istotną kwestią jest też to, że poświęciłam całkiem sporo czasu na bloga i dla Was. W styczniu napisałam 5 postów i uczciwie przyznaję, że dla każdego Czytelnika w ciągu miesiąca znalazłam czas, aby przeczytać to, co napisał na swoim blogu. To było nie lada wyzwaniem, bo ewidentnie nazbierało się Was całkiem sporo.

Udało mi się również przynajmniej 5 razy w tygodniu udoskonalać mój język niemiecki. Bo przyznaję, że w stopniu, na jakim chciałabym znać ten język obcy nie jestem i trenuję go, choćby nawet poprzez oglądanie odcinka lub dwóch mojego ulubionego serialu czy też poprzez czytanie książek w obcym języku. Droga do osiągnięcia celu jest jeszcze długa, ale po to jest właśnie trening, aby udoskonalać swoje umiejętności.

Rozpoczęłam też naukę języka angielskiego. Wstyd się przyznać, ale jest to język, który był dla mnie zawsze tym okropnym. Teoretycznie uczyłam się go przez chwilę w liceum, jednak z moim nastawieniem z tych lekcji nie wyniosłam zbyt wiele. Niestety bez znajomości angielskiego jest ciężko funkcjonować w dzisiejszych czasach, więc trzeba było wygospodarować wolną chwilę i na to.

W tym miesiącu postanowiłam też kupić nowe "tło" do zdjęć. Uwielbiam biel, ale też przydałoby się urozmaicić moje fotografie, tak więc zainwestowałam w coś nowego.

Mało tego, zrealizowałam kilka małych sesji zdjęciowych na bloga. Ucierpiał na tym mój ulubiony wazon, ale czego się nie robi dla "profesjonalizmu". A tak naprawdę, to cieszcie się, że nie widzicie tego całego bałaganu dokoła. Kiedy ja zabieram się za sesje zdjęciowe, wszędzie jest wszystkiego pełno. I wcale nie zauważyłam stojącego na kancie wazonu, który strąciłam swoim łokciem :-)

Zrobiłam też małą listę "wdzięczności". Zastanowiłam się nad tym, za co jestem wdzięczna w swoim życiu i muszę przyznać, że znalazło się wiele pozycji na mojej liście. Taka lista przydaje się, kiedy sądzimy, że w życiu nic nie mamy i że jesteśmy w najgorszej sytuacji.

I to chyba na tyle. Ten miesiąc minął naprawdę szybko, zresztą jak każdy inny. Dzięki udoskonalaniu umiejętności organizacji jesteśmy zrobić naprawdę dużo. A dużo w tym wypadku nie oznacza wszystkiego. Tym razem chodzi o to, aby wśród wszystkiego wybierać tylko te rzeczy, które odgrywają w naszym życiu dużą rolę. Mi się poniekąd udało.

A jaki był Wasz styczeń? Pochwalcie się.

67 komentarzy

  1. Ja akurat lubię postanowienia i u mnie często okazuje się, że to jest dobry pomysł. Chyba też powinnam pić tyle litrów wody, bo piję jej bardzo mało. Zazwyczaj piję herbaty, ale wodę rzadko. 5 razy w tygodniu niemiecki to bardzo dużo! U mnie tak angielski jest raz w tygodniu, a powinnam częściej, no i japoński też raz tylko powtarzam i to z reguły tuż przed zajęciami. Z kolei niemiecki uważam za ten okropny język i w ogóle go nie umiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie robię postanowień noworocznych. Stawiam sobie cele i je realizuje nie patrząc na kalendarz. To zdecydowanie produktywniejsze w moim przypadku. :) U mnie styczeń przeleciał pod znakiem biegania za salą na wesele. Cel wykonany, idę do przodu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniałaś mi o nauce angielskiego, eh, już od kilku miesięcy próbuje przerobić słówka, które wydrukowałam. Leżą zapomniane w szafie:(
    Osobiście postanowienia robię sobie nagle i od razu je realizuje, co prawda z różnym skutkiem:P
    Mój styczeń był leniwy, męczący, wciąż chciało mi się spać i nie miałam apetytu:/ Chyba to wina zanieczyszczonego powietrza:(

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym roku postanowiłam sobie wyciągać z każdego miesiąca jak najwięcej. Styczeń był bardzo owocny, bo udało mi się ogarnąć wiele spraw, wyjechać na krótki urlop z Mężem, załatwić wiele spraw zawodowych, przeczytać aż 7 książek (to ok. 1/4 tego, co przeczytałam w ubiegłym roku) i jeszcze jutro zaprosiłam Męża na randkę. Także styczeń zamknę seansem filmowym w kinie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam nominowałam Cię do Liebster Blog Award , zapraszam Cię do odwiedzenia mojego profilu i wzięcia udziału :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Większość moich planów zawartych w dzienną rutynę wykonałam i jestem bardzo z tego zadowolona. Jakkolwiek właśnie mi uświadomiłaś, że nie tknęłam w tym miesiącu nauki języka hiszpańskiego ;o Koniecznie muszę to nadrobić w lutym ;D
    P.S. Pamiętaj o wodzie! Nie wyobrażam sobie dnia bez wypitej dobrej butli wody ;d

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja cię podziwiam..
    Zawsze byłaś taka ambitna.. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiero był początek roku a tu już się styczeń kończy. Bardzo fajne podsumowanie. Ja próbuję z tą wodą, ale nie wychodzi :) Ktoś musiał poświęcić się dla sprawy i padło na wazon :D

    ns-w-zwierciadle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo, widzę, że styczeń był dla Ciebie dobrym miesiącem pełnym sukcesów :) Oby tak dalej, bo może jaki styczeń, taka cała reszta roku? ;) Fajnie by było :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że udało Ci się spełnić swoje założenia. Ja częściowo się ze swoich wywiązałam, wciąż niestety mama takie, których spełnić się nie udało. Mimo wszystko nie zamierzam się poddawać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również nie robię postanowień. Zakładam sobie, że chcę coś osiągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej :) Dzięki za odwiedziny u mnie. Twój styczeń robi wrażenie :)
    A mój styczeń... cóż, najbardziej jestem z siebie dumna że się zmobilizowałam i od drugiego stycznia każdego dnia znajdowałam czas na medytację, co mi dużo dało. Poza tym przeczytałam też 5 książek... i zrobiłam kilka udanych zdjęć :) Byłam też na fajnych warsztatach metodą Point of You - i jeszcze konkretniej podsumowałam poprzedni rok.
    Zrobiłam też małe plany na kolejne miesiące i teraz pozostaje to tylko realizować :)
    Trzymam kciuki za Twoje plany :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, fajna energia :) Dobrze jest tak dynamicznie wkroczyć w nowy rok :) 5 książek to dobry wynik! Sama mam chyba taki sam :) Poza tym nauka języków - to wymaga dużego samozaparcia i systematyczności. Powodzenia! A to zdjęcie na początku bardzo ładne - takie czyste, świeże, profesjonalne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie w sumie styczeń to tylko grypa i walka z osłabieniem. W ogóle czekam na luty, może naiwnie,ale liczę,że będzie lepszym miesiącem :)
    Trzymam kciuki za wszystkie plany :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie, że zdecydowałaś się pić więcej wody! To podstawa dobrego samopoczucia i pięknej cery :)

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  16. W sumie, masz trochę racji w tym dążeniu do jednego celu. Ja coś postanawiam - nie wychodzi. Wyznaczam sobie kilka celów - padam już na starcie. Może faktycznie muszę się ogarnąć, uporządkować i usiłować zdobyć jeden szczyt, a później następne?
    Przyznaję, ze styczeń był trochę leniwy, chorowity i strasznie szybko minął. Czy dzisiaj żałuję? W sumie nie, pogodziłam się z myślą, że czas gna do przodu, dorastam i muszę się uczyć na drobnych wpadkach. W moim kalendarzy pojawiło się mnóstwo pozycji do przemyślenia, zrobienia... Ale tak. Wytypować jedno i powoli ;)
    Język niemiecki <3 Jak ja uwielbiam ten język! Mimo że mam znajomych, którzy lubią owy język, nie odnalazłam bratniej duszy w tym niemieckojęzycznym egzystowaniu. Średnio podzielają moją fascynację kanałami na YouTube, piosenkami. Spontanicznie założyłam alternatywną wersję mojego bloga. Zobaczymy, czy to wypali. Ale tak bardzo chcę mówić jak prawdziwa Niemka, ze masakra ;) Za angielskim jakoś średnio przepadam. W liceum jakoś bardziej się odnajduję... Może to kwestia nauczycielki?
    Postanowiłam sobie, ze codziennie poświęcę 15 minut na naukę słówek z każdego języka. Przydałoby się to dzisiaj nadrobić ;) A właśnie! Jakie seriale oglądasz? Bo ja totalnie nie umiem odnaleźć nic ciekawego pośród setek tytułów.
    Moja fotografia... W styczniu zrobiłam kilka niezłych zdjęć :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w Niemczech mieszkam od dwóch lat i nadal mi brakuje dużo do perfekcjonizmu :) a co do seriali, szaleję za Castle :) zagadki kryminalne i wspaniały wątek "miłosny" pisarza i policjantki <3 kiedyś oglądałam tego więcej, ale teraz niestety nie mogę sobie pozwolić na wagary i oglądanie serialu w domu :)

      Usuń
  17. Pierwszy akapit - jakbym czytała o sobie! Mam dokładnie tak samo :)
    Twój styczeń był naprawdę produktywny, życzę, żebyś się tego trzymała i dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój styczeń, jak to bywa na uczelni - zamykanie wszystkiego przed sesją, nauka, nauka i jeszcze raz nauka, taki kierunek wybrałam, ale warto się przemęczyć. Wyprodukowałam trochę pracy licencjackiej, zaczęłam systematycznie ćwiczyć - powrót do formy z wakacji, teraz planuję kilka dni przerwy międzysemestralnej i uczę się do sesji.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie robię postanowień jako takich. Mam plany i pomysły. Staram się je realizować, ale bez większej spiny;)
    Przy dwójce Maluchów czasami nie można zbyt wiele planować, bo choroby czy inne nieprzewidziane historie mogą je pokrzyżować;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam nadzieję, że te postanowienia na stałe wprowadzisz na blog, bo czyta się je bardzo przyjemnie.
    Piszesz, że większość dnia spędzasz w pracy a mimo to osiągnęłaś w tym miesiącu bardzo wiele. Dla mnie 5 książek to bardzo dużo, choć ja mogłabym czytać ich dużo więcej.
    Odpowiednia ilość wody to u mnie podstawy. Zauważyłam nawet, ż jak wypiję za mało to mam częstsze bóle głowy.
    Mam nadzieję, że luty będzie równie owocny:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Życzę Ci aby luty był jeszcze owocniejszy niż styczeń :)
    poza tym - piękne to zdjęcie!

    coś nowego na blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak dla mnie styczeń był super :-) odwiedziłam i Morze i góry :-) poznałam kilka fajnych osób. Cieszę się, że u Ciebie również pozytywnie :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. u mnie styczeń był bardzo nerwowy i ciężki.... dopiero teraz jakoś się ogarnęłam

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajny wpis, o tym by doceniać drobne rzeczy i że małymi kroczkami do celu :) 5 książek w miesiąc to naprawdę imponujący wynik, bo sama uwielbiam czytać ale aktualnie nie mam na to czasu :( Trzymam kciuki w postanowieniu picia większej ilości wody :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. ja piję dużo, ale mało w tym moim piciu jest wody- rano kawa, potem kilka kubków herbaty, dopiero wieczorem przed snem łuk lub dwa wody.
    5 książek w miesiąc to ładny wynik:) ja jestem w połowie 4 czytanej w tym roku ksiażki

    OdpowiedzUsuń
  26. 5 książek w miesiąc! Brawo! Nie robię postanowień noworocznych ani właściwie żadnych. Czasem dociera do mńie, że coś powinnam zmienić i to robię. Wyjątkiem było postanowienie picia półtora litra wody dziennie...brzmi znajomo? To było wiele lat temu i teraz nie umiem się bez niej obyć i nie ruszam się z domu bez małej buteleczki z wodą ;)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetne takie podsumowanie ;) super blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. 5 książek w miesiąc? Moje niedoścignione marzenie. U mnie było ich 2,5 co i tak uważam za swój osobisty sukces :) 1,5 litra wody jakoś wchodzi, nie? Ja tu walczę z 2 litrami. Jak na razie większość dni zakończyło się porażka. Tylko 6 razy udało mi się wypić 2 litry wody... ale i tak jest dobrze, bo wróciłam do picia wody.
    Sesje zdjęciowe na bloga? Hm sama muszę wygospodarować z jeden do dwóch dni w miesiącu, kiedy takie zrobię... a potem tylko dopasuję zdjęcia do odpowiednich tekstów :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Lubię niemiecki, jest taki zabawny :D ale znam słabo; angielski zdecydowanie lepiej. Z piciem mam podobnie, wciąż sobie obiecuję, że będę pic więcej wody.

    OdpowiedzUsuń
  30. Lubię niemiecki, jest taki zabawny :D ale znam słabo; angielski zdecydowanie lepiej. Z piciem mam podobnie, wciąż sobie obiecuję, że będę pic więcej wody.

    OdpowiedzUsuń
  31. Żeby pić dobrą ilość wody, zainstalowałam sobie apkę na telefon, która pokazuje, ile jeszcze muszę wypić ;) U mnie styczeń to głównie sesja w uczelni, nic szczególnego :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudownie, że udało Ci się zrealizować tych kilka rzeczy :)
    ja nie lubię jakiś postanowień, zwykle pisze ogólnie :)
    Małymi krokami da się dojść do wielkich czynów !
    języki są przydatne, a więc wytrwałości życzę - ja uczę się włoskiego sama dla siebie oraz mam zamiar powtarzać angielski :) co do niemieckiego - uczyłam sie w gimnazjum i szkole średniej, nigdy za nim nie przepadałam, ale o dziwo wrył mi się trochę w pamieć o czym się ostatnio przekonałam :p
    Pięć postów to niezły wynik! :) Z książkami mam podobnie, w ciągu stycznia mam zaliczonych sześć tytułów :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Niby nic się nie działo, a całkiem spory wyszedł Ci ten post. :D Ja mam taki poślizg z postami, że stycznia jeszcze nie podsumowałam, ale spokojnie - nadrobię. :P
    No i uwielbiam Twoje zdjęcia. <3 Przez nie blog jest taki niepowtarzalny. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie od kilku miesięcy wiele, wiele zmian :)
    Na razie nie zdradzę tajemnicy, ale opisze ją za jakiś czas na blogu :)

    Zapraszam na najnowszy wpis. Odwdzięczam się za każdą obserwację.

    OdpowiedzUsuń
  35. Niby nic, a jednak dużo produktywnych rzeczy ;).

    OdpowiedzUsuń
  36. postanowienie z piciem wody wyjdzie Ci tylko na zdrowie :)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeśli chodzi o styczeń to nie narzekam... Udało mi sie wytrzymac w postanowieniu regularnych cwiczeń, co nie było łatwe... :O Takze jestem z siebie mega dumna! A tak poza tym to wiekszosc czasu spedzilam w pracy i na urzadzaniu mojego nowego domu,takze tez sie dzialo! :) Powodzenia i mam nadzieje, ze Twoj luty bedzie rownie owocny, jak styczen! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. średnio...
    z jednej strony zapisałam sìę na siłownie,zaliczyłam kilka fajnych imprez a z drugiej strony cały czas mróz i zimno...
    Może luty będzie lepszy:-)

    OdpowiedzUsuń
  39. najgorzej jest właśnie coś przekładać... Życzę powodzenia w realizowaniu siebie i swoich pasji :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Realizowanie postanowień moim zdaniem jest dosyć trudne, ale jednak warto podjąć wyzwanie ^^

    OdpowiedzUsuń
  41. ja również przeczytałam 5 książek w styczniu i moim zdaniem to naprawdę dużo :D
    gratuluję przyzwyczajeń z piciem dużej ilości wody. ja teraz rozkoszuję się herbatą - nie zawsze mam ochotę na czyste H2O, a płyny trzeba uzupełniać ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. fajnie że reaktywowalas bloga! I że udaje Ci sie wcielac postanowienia na bieżąco

    OdpowiedzUsuń
  43. fajnie że reaktywowalas bloga! I że udaje Ci sie wcielac postanowienia na bieżąco

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja też zawsze byłam przeciwna postanowieniom noworocznym. Ale w tym roku postanowiłam spróbować i dobrze na tym wyszłam, bo malutkimi kroczkami zmierzam do celu ;) U Ciebie w styczniu całkiem sporo się działo ;) Możliwe, że gdybym i ja nad tym pomyślała to coś by się znalazło do napisania takiego posta ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. O tak,mi też bardzo szybko minął ten miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja muszę popracować ale nad systematycznym piciem wody. Gdy jestem w szkole wypijam tylko 0,5 l, gdy już wrócę do domu czyli gdzieś o 16 do wieczora wypijam 1,5-2 l. Chciałabym to rozłożyć w czasie a nie tak jak teraz po powrocie pić jak słoń z wodopoju.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja to Kochana jestem istnym wodopijcą , minim 2 listry wypijam, a nawet w nocy haha :) Wynik książkowy dla mie imponujący. Ja nie mam czasu na tyle. Ledwo wyrabiam z jedną. Dopiero wczoraj zaczełam czytać nową książkę :( Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  48. Mi też przydałoby się trochę pooszczędzać ;D

    OdpowiedzUsuń
  49. Życzę Ci, aby luty był jeszcze lepszy :) mam podobny problem z piciem wody. Staram się pamiętać o tym, ale niestety nie zawsze wychodzi. Sytuację ratują ziołowe herbaty, które wprost uwielbiam.
    Bardzo dobry wynik książkowy, ja niestety nieco zaniedbałam literaturę w styczniu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  50. no widzisz, styczeń nie był taki zły! oby i luty, a także reszta miesiąca miały takie pozytywne podsumowania :) powodzenia z angielskim i odkładaniem kaski, bo to niezłe przedsięwzięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Dla mnie 5 książek to bardzo dużo, sama niestety nie czytam za dużo z powodu natłoku obowiązków, ale myślę, że jakbym chciała to bym znalazła czas na książki, muszę to zmienić :) Powodzenia w realizacji planów :) Zwłaszcza w nauce angielskiego, naprawdę warto!

    OdpowiedzUsuń
  52. Sama się sobie dziwię, że tyle przeczytałam, teraz czytam kolejna :))

    OdpowiedzUsuń
  53. Bardzo produktywny miesiąc! A 5 książek w natłoku obowiązków to ogromna ilość ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Mój styczeń był nudny wspominam go jednym słowem: Lalka. Ja postanowień nie robie, bo wiem że nie wytrwam.

    OdpowiedzUsuń
  55. ja lubie przelomowe daty
    jak mam cos zaczac to musi to byc albo poczatek tygodnia, albo miesiaca, albo nowy rok
    ale styczen byl dla mnie niezbyt mily ze wzgledow osobistych wiec ciesze sie ze dobiegl konca

    OdpowiedzUsuń
  56. No jednak sporo w tym styczniu zrobiłaś :) Mój przeminął szybko, do połowy gościłam w Polsce, potem na tydzień odwiedził mnie tata, a reszta to nie wiem kiedy uciekła :o Ale mogę pochwalić się tym, że w styczniu po raz pierwszy pobawiłam się w reżysera i scenarzystę konstruując mój pierwszy życiowy film " Pierwszy rok" mojej córeczki :) Wyszedł dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. U mnie styczeń zaczął się dobrze i w sumie skończył się też niespodziewanie. Liczę jednak na to, że luty będzie jeszcze lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  58. Ja również nie jestem zwolenniczką postanowień, wszystko dzieje się spontanicznie :) Ciekawy miałaś ten miesiąc. U mnie zaowocował on głównie założeniem bloga :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    galantyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  59. Styczen byl ok, ale ja np nie koajarze zebys u mnie na blogu w styczniu byla, znaczy byc moze bylas ale Twojego komenatarza nie kojarze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo znowu zgubiłam twój adres bloga. A niestety nie ma do niego żadnego odnośnika:(

      Usuń
  60. co do picia wody to ja tez mam postanowienie i własnie skończyłam pierwszą butelkę 700 ml :) przed 12 :)

    OdpowiedzUsuń
  61. O moim styczniu napisałam u siebie na blogu, zajrzyj jeśli masz ochotę :) a było nieco podobnie jak u Ciebie :) widzę, że z językami angielskim i niemieckim mam zupełnie odwrotnie jak Ty. Angielski zawsze łatwo mi przychodził, za to niemiecki to droga przez piekło :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Podjęłaś bardzo dużo działań rozwojowych i tak trzymaj! Trzymam kciuki za dalsze plany :-) U mnie styczeń minął szalenie szybko, ale z moimi postanowieniami do przodu:)

    OdpowiedzUsuń
  63. Ja też musze znaleźć jakieś nowe tło, bo nie mam jednorodnego, a takie by się przydało ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Ja równiez nie lubię postanowień noworocznych, uważam że jeśli ktoś będzie chciał co,ś zrobić to to zrobi bez względu na to czy sobie to gdzieś zapisze czy coś i działa to również w drugą stronę :)

    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* Na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń

TOP