25 grudnia 2016

Jak zbudować szczęśliwy związek?

miłość, związek, jak zbudować szczęśliwy związek, dziewczyna, włosy, usmiech
No tak! Szczęśliwy i udany związek w dzisiejszych czasach, to nie lada wyzwanie. Na początku wydaje się, że wszystko idzie jak po maśle, a potem ni stąd, ni zowąd zaczyna się to psuć. Dlaczego? Co robimy źle, i co nam tak naprawdę przeszkadza w zbudowaniu szczęśliwego związku?

Wydawać by się mogło, że kiedy spotkamy w swoim życiu tą właściwą osobę, nie musimy nic robić i samo będzie się układało. Często mamy wrażenie, że to ten jedyny, ten ideał. Decydujemy się zamieszkać razem i czar pryska. Co takiego się dzieje, że powstaje tyle kłótni o "nic", że nagle przestajemy dogadywać się z naszym ukochanym i pojawiają się problemy, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy?
Wybaczcie drogie Kobiety, jeśli w tym poście w jakikolwiek sposób Was urażę, jednak na potrzeby tego postu porozmawiałam z kilkoma osobnikami płci przeciwnej i wychodzi na to, że związki znacznie poprawiłyby się, gdybyśmy zrobiły parę rzeczy inaczej.
Jako że kobiety działają bardziej emocjonalnie niż mężczyźni, a ci zaś kierują się zazwyczaj (męską) logiką, stwierdzam, że się z nimi zgadzam.

Pierwsza i chyba najbardziej irytująca czynność dla faceta, to wypad na zakupy. Powiedzcie mi szczerze, który mężczyzna tak naprawdę lubi chodzić po centrach handlowych i spędzać w nich godziny, przemieszczając się od sklepu do sklepu? Nie znam żadnego. Wielu z nich oczywiście próbuje stwarzać pozory, ale większość po godzinie lub dwóch bierze telefon do ręki, szuka miejsca, gdzie może poczekać na swoją ukochaną, a gdy ta pyta, czy wejdą jeszcze do jednego sklepu, ten przewija oczami.
Faceci zazwyczaj nie lubią chodzić na zakupy i nie czują się dobrze w roli doradcy. Dla nich sukienka, czy spódniczka, to jedno. Dlatego też na wyprawę zakupową warto wziąć przyjaciółkę, a mężczyznę pozostawić w świętym spokoju.

Po drugie staraj się nie rozmawiać ze swoim facetem o urodzie, kosmetykach i modzie. Tylko mała część z nich wie, co to jest zalotka i odróżnia szminkę od pomadki. Powiedzcie szczerze, czy sprawiałoby Wam frajdę, gdybyście mieli rozmawiać o mechanice, albo jakimś meczu? Nawet kiedy facet z uśmiechem próbuje się zaangażować w rozmowę, tak naprawdę w głowie ma co innego.

Po trzecie, kiedy wychodzicie gdzieś wspólnie, nie narzekaj, że ta sukienka leży na tobie źle, w tej czujesz się nieswojo, albo, że nie masz się w co ubrać. Dla swojego mężczyzny zawsze będziesz tą najpiękniejszą, a w szafie na pewno masz jakieś uniwersalne ubrania, które pasują na daną okazję i w których wyglądasz świetnie. Kiedy pytasz faceta o to, w której sukience wyglądasz lepiej, on da ci zdawkową odpowiedź, bo wg niego sukienka, to sukienka.
I co najważniejsze, ubierz się wygodnie! Po to, abyś w czasie spotkania nie musiała myśleć o tym, że jest ci cholernie niewygodnie. Korzystaj z chwili. I jeśli mężczyzna mówi ci, że jesteś śliczna i mu się podobasz, to zaufaj mu.

Po czwarte, nie pytaj swojej drugiej połówki każdego dnia o to, czy on cię kocha,  a jeśli tak, to za co. Mężczyźni nie są zbyt wylewni i nie lubią rozmawiać każdego dnia o uczuciach. Jeśli ten uzna, że ma potrzebę powiedzenia ci tego, zrobi to. Sama zresztą możesz mu to powiedzieć, ale też bez przesady. Słowa "kocham cię" tracą na wartości, jeśli używamy ich jak słów "dzień dobry".

Po piąte, kiedy on chce wyjść z kolegami, nie ograniczaj mu tego. On też jest człowiekiem i ma potrzebę wyjścia, bez ciebie. Tak samo jest na pewno z tobą - chyba też lubisz spotkać się z koleżankami, wyjść wspólnie na imprezę, czy na plotki? Nie pytaj go co pięć minut o to, co robi i gdzie jest. Wierz mi, że jeśli on cię kocha, żadna inna dla niego nie istnieje, a jeśli istnieje, to znaczy, że on tak naprawdę cię nie darzy wyjątkowym uczuciem i taki facet jest do niczego.

Po szóste nie wysyłaj mu ciągle wiadomości informujących o tym, co robisz, gdzie jesteś w tej chwili, a gdzie będziesz za pięć minut. Znam pary, które gdy tylko na chwilę się rozłączą, bez przerwy piszą do siebie wiadomości. Oczywiście poinformuj swojego lubego, ze np. dzisiaj spotykasz się ze swoimi przyjaciółkami, będziecie u Kasi i odłóż telefon. Niech on też wie, że masz swoje życie. Daj mu trochę potęsknić i zająć się sobą.

Po siódme, nie rozpoczynaj dnia ze stwierdzeniem "boli mnie głowa", a potem do tego dochodzi ból brzucha, zęba. Kiedy facet pyta się, czy coś porobicie razem, ty odpowiadasz, że jesteś zmęczona i nie masz sił. Kiedy on chce cię przytulić, mówisz, że nie masz teraz na to ochoty, bo boli cię... Nic nie wkurza bardziej mężczyzny, niż ciągłe wymówki. A czy naprawdę tak często was coś boli? Jeśli tak, to maszerujcie do lekarza. Tym sposobem nie staracie się budować szczęśliwego związku.

Po ósme, nie wmawiaj swojemu kochanemu, że jesteś do dupy i do niczego. Zwierz się przyjaciółce, lub opowiedz swojej drugiej połówce o danym problemie bez pogrążania siebie. On na pewno nie ma cię za kogoś, kto nie nadaje się do niczego, a siłą "perswazji" może zacząć w to wierzyć.

Po dziewiąte nie mów, że jesteś za gruba, masz za duży nos, za małe cycki etc. Facet też ma oczy i widzi, kogo pokochał. Jeśli zaakceptował cię taką jaką jesteś, to w czym problem? Każdy z nas ma kompleksy, ale nie warto dość często o tym powtarzać. Bo przecież wygląd wyglądem, ale kocha się za charakter, a nie za wielkość brzucha.

Po dziesiąte, jeśli jakimś sposobem w wasz dobry dzień wdała się sprzeczka lub on zrobił coś, co sprawiło ci przykrość, powiedz mu o tym. Nie siadaj obrażona w kącie lub nie odpowiadaj, że nic się nie stało, jeśli coś cię gnębi. Mężczyźni nie żyją w naszych głowach i stawianie sprawy jasno zapobiegnie niejednej kłótni. A gdy do niej dojdzie, wymieńcie swoje zdania, wyjaśnijcie sobie wszystko, zastanówcie się co możecie zrobić, aby nie zdarzyło się to po raz kolejny i przed zaśnięciem miejcie czyste serca. Nie duśmy w sobie czegoś, co nie jest tego warte.

Po jedenaste, chociaż raz w tygodniu znajdźcie czas tylko dla siebie. Bez telefonów i znajomych. Pora tylko dla was. Może jakiś wspólny spacer, wyjazd za miasto, albo wypad do ulubionej restauracji, czy do kina?

Po dwunaste, po prostu się kochajcie i doceńcie to, że macie siebie.

Post nieco długi, jednak mam nadzieję, że dotarliście do końca i być może dałam Wam trochę do myślenia. Te rady, to tak niewiele, a potrafią zdziałać cuda. Zaufajcie mi. Przyjaźnię się głównie z facetami i wiem, co w trawie piszczy. Zbudowanie idealnego związku wymaga aż i jednocześnie tak niewiele, a może dać wam dużo szczęścia i radości. Spróbujcie i zobaczcie, jakie będą efekty. Doceńcie, to co macie, bo w ułamku sekundy wszystko może się zmienić. Kochaj i pozwól być kochaną.

EDIT: Nie zrozumcie mojego tekstu źle. Nie miałam na myśli, że mężczyźni powinni leżeć i pachnieć i wszystko samo się zrobi. Co to, to nie. Nie ma też idealnego przepisu na związek. To, o czym napisałam w poście, to tylko jedna tysięczna tego, co może wpłynąć pozytywnie na Wasze związki. To są aspekty, które pojawiają się najczęściej. Przynajmniej tak twierdzą mężczyźni, z którymi rozmawiałam.

59 komentarzy

  1. A powiedz mi szczerze czy wierzysz w przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Mam przyjaciół tylko płci męskiej :) no i może w tym 3 kobiety

      Usuń
    2. Jest taka przyjaźń możliwa i to na lata :) Przynajmniej tak jest u mnie, ale kilku mężczyzn niestety w ciągu dobrych kilku lat chciało czegoś więcej i niestety nasze drogi się rozchodziły.

      Usuń
    3. No właśnie, często faceci chcą coś więcej, ale trzeba przyznać, że zdarzają się perełki :)

      Usuń
  2. Mi jakoś nie idzie budowanie związków na dłużej , może to kwestia wieku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że wiek nie ma z tym nie wspólnego. Nie warto też szukać na siłę. Miłość sama przyjdzie w odpowiednim momencie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam sie że nie ma jednego przepisu na szczęśliwą relacje bo każda jest inna unikalna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niepowtarzalna. Ale jak wspominałam, pewne podobne zachowania niemalże w każdym związku mają miejsce. Sama miałam problem z wymienionymi powyżej punktami :)

      Usuń
    2. :) brawo że potrafisz sie przyznać

      Usuń
  5. Super post, na prawdę :)
    Ja dopiero zaczynam tworzyć mój pierwszy poważny związek i jak narazie jestem zaskoczona, że nie popełniam tych błędów, nie lubię chodzić na zakupy (choc jestem kobietą, ale przerażają mnie centra handlowe), pierwsza nigdy nie piszę, bo lubię być zaskakiwana i lubię czekać na wiadomość, ale wiadomo to dopiero początki naszej znajomości więc wszystko przed nami.

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się z tym że facet powinien kobietę zdobywać. jak się dosłownie rzucamy na chłopa odbierając mu całą przyjemność ze zdobywania to jaka to frajda dla niego;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba do wszystkich rad się stosuję. No może poza spędzabiem razem czasu chociaż raz w tygodniu. U mnie to jest zdecydowanie rzadziej, bo raz na dwa tygodnie, no ale co zrobić. Takie są wlaśnie związki na odległość

    OdpowiedzUsuń
  8. 9 sobie wezmę do serca :D

    Pozdrawiam i życzę cudownych Świąt :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  9. zwyczaj zasypiania z czystym sercem praktykuję. Nie tylko w związku, ale i w każdej relacji jest to bardzo ważne :)
    pozdrawiam
    http://zyciejakpomarancze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. ja swojemu facetowi lubię czasem zdradzić jakieś triki dotyczące podkreślania brwi, a on mi opowiada o pracy silnika, takie eksperymenty są ciekawe, ale przeprowadzamy je rzadko. :D
    punkt ósmy i dziewiąty są niesamowicie ważne, mam wrażenie, że KAŻDA dziewczyna czasem popełnia błędy w tej kwestii. po prostu jesteśmy babami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post. Zgadzam się z nim w 100%, jak go czytałam to zobaczyłam mój związek fakt nie jest idealny i nie zawsze jest tak jak piszesz ale to naprawdę działa i przede wszystkim rozmowa o wszystkim co nas w danej chwili boli a nie czekanie jak to kobiety mają w zwyczaju a potem w nas narasta i z malych głupot wybucha bomba a niepotrzebnie bi wystarczy od razu porozmawiać co się się komu nie podoba i od razu jest lepiej. Pozdrawiam Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie! Ja ze swoim mężem jestem ponad 10 lat, a od prawie 2 po ślubie i trochę już przeszliśmy razem. Docieraliśmy się też wiele razy, ale po tym zawsze przychodzi zgoda :) Na moje szczęście na zakupy też nie lubię chodzić i jak mam coś sobie kupić, to strasznie się denerwuję, bo przeważnie i tak nic nie mogę znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój mąż nie cierpi chodzić ze mną po sklepach dlatego go nie zmuszam do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wpis, punkt 10 jest bardzo ważny. Zwyczajna rozmowa może zapowiedz wielu nieporozumieniom. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo z tego, co napisałaś, ma prawo denerwować facetów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sporo z tego, co napisałaś, ma prawo denerwować facetów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczywiście są to świetne rady, na pewno zadziałają, z mojego wieloletniego związku też wysnułam bardzo podobne wnioski. Jest jeszcze coś, wg mnie wisieńka na torcie: w związku każdy musi cieszyć się taką samą wolnością, autonomią. Jesteśmy razem, ale jednak jesteśmy odrębnymi osobami i mamy prawo do wyrażania siebie bez obawy, że nie zostaniemy w pełni zaakceptowani.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobry post - wielu osobom podpowie, co jest nie tak. :) Ważne jest także, aby obie osoby tworzące związek były sobie równe - a nie, że jedno ciągle chce dużych wyrzeczeń od drugiej strony.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawy i przydatny post ;) Ja jestem w związku od 4 lat ponad z małymi przerwami,ale z moją drugą połówką dogadujemy się dobrze i mieszkamy razem od 3 lat :D Lubimy razem chodzić na zakupy szczerze powiedziawszy, ale wiadomo że inaczej z chłopakiem a koleżankami. Ważne jest też, żeby się nawzajem rozumieć lub starać zrozumieć i nie kłocić co chwilę albo obrażać. Facetów bardzo denerwuje takie ciągłe obrażanie się albo wytykanie jakiś pierdół.

    Pozdrawiam i Wesołych Świąt, obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem Wam tak: te wszystkie punkty to w ogóle prawda. Ale jest jeszcze coś. Nawet wypełnienie tych wszystkich punktów tudzież wypełnienie zaleceń z innych poradników czy nawet specjalistyczne terapie i psycholodzy nie pomogą, jeśli w codzienności kochający się ludzie nie będą chcieli odszukiwać głębi. Prawda o człowieku tkwi głęboko w jego sercu: tam gdzie tkwią zranienia, gdzie jest takie małe płaczące dziecko i gdzie widać różne słabości. Trzeba ukochać te słabości. Wszystko inne, choćby nie wiem jak było ułożone i poprawne, nie da trwałego domu budowanego na skale, jeśli nie odda się drugiej osobie całej prawdy o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Post jest genialny! Myślę, że wielu osobom otworzy on nieco oczy na pewne sytuacje, które do tej pory wydawały się oczywiste :)

    OdpowiedzUsuń
  22. jak dla mnie nie ma zasad idealnego związku :) Wszystko się w praniu okazuje :D ale post bardzo ciekawy :) Przeczytałam od deski do deski :)

    OdpowiedzUsuń
  23. niby oczywiste sprawy, a zapominamy o nich..wpadamy jak śliwki w kompot i trzymamy się faceta kurczowo, robiąc wszystko, by wyszło...można chcieć za bardzo

    OdpowiedzUsuń
  24. Popieram to w 100%. Sama od niedawna mieszkam ze swoją drugą połówką i wiem co nie co o codziennym przebywaniu ze sobą. To już nie spotkania parę razy w tygodniu, decydując się na taki poważny krok trzeba nauczyć się żyć z tą drugą osobą, poznać ją dokładnie w każdej dziedzinie. Nie ma przepisu jednego na zbudowanie idealnego związku, ale wszystko co napisałaś to są priorytety, które pomogą i dadzą szansę na udane życie.

    OdpowiedzUsuń
  25. ja byłam 2.5 roku w związki na odległość i potem nagle z dnia na dzień ze sobą zamieszkaliśmy ;) Niedawno stukło nam 2 lata po ślubie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo podoba mi się Twój wpis i zgadzam się że kobiety częściej powodują zawirowania w swoich związkach i to z byle powodu. Faktycznie jesteśmy bardziej emocjonalne i histeryczne więc z drobiazgu robimy dramat na cztery fajerki. Mnie też zdarza się robić niektóre błędy które opisałaś i no i zaczyna się dochodzenie o co właściwie poszło;))))

    OdpowiedzUsuń
  27. A wierz, że mój narzeczony lubi zakupy;p I czasami to ja mam dosyć chodzenia za nim;p
    I znowu mój facet jest chyba jakiś inny, bo On częściej mówi mi że mnie kocha;p
    Z resztą się zgadzam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kilka trafnych uwag, ale wiadomo, że każdy związek jest inny i ciężko o złoty środek.

    No i jaka jest różnica między szminką, a pomadką? Poważnie pytam, bo nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka działa bardziej jako ochrona dla ust. Szminka przede wszystkim ma nadać ustom kolor. ;)

      Usuń
    2. Właśnie to chciałam napisać :) jednak Dawid mnie nieco wyprzedził. Dzięki! :)

      Usuń
  29. Haha, z zakupami to chyba mam tak jak faceci - nie znoszę ich! Jak muszę coś kupić i nie znajdę tego w pierwszych 3 sklepach, to szlag mnie trafia :P Może dlatego mój mąż nigdy nie narzekał na zakupy ze mną...

    A reszta - fakt. Powiem Ci, że nawet na logikę. Patrząc na siebie i swoje potrzeby trzeba brać pod uwagę, że druga strona ma takie same :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Uważam, że związek musi być oparty na przyjaźni. A to że facet wie co Ci się w sobie nie podoba to żaden skandal. Nie mówię tu o ciągłym powtarzaniu mu tego, ale o tym żeby miał tego świadomość.

    OdpowiedzUsuń
  31. Rady dość banalne, ale może faktycznie wiele kobiet je popełnia. Jednego, czego nie mogę sobie wyobrazić, to że ktoś naprawdę wlecze faceta na zakupy. Przecież to nie jest przyjemne dla żadnej ze stron. Ja po sklepach zawsze wolałam buszować sama. Wtedy mogę spędzić tam długie godziny i nikt mi nie wzdycha.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo ciekawy wpis, zwłaszcza dla osoby spoglądającej na "problem" z drugiej strony! :)
    Mi powtarzanie "kocham Cię" raczej nie przeszkadza. W 100% zgadzam się jednak, że ciągłe narzekanie na ból jest baaardzo irytujące. Jeśli taka sytuacja powtarza się niemal codziennie przestajemy wręcz zwracać na to uwagę, a to może być niebezpieczne, gdy faktycznie drugiej połówce zacznie dolegać coś poważnego...

    OdpowiedzUsuń
  33. A mój lubi mi doradzać w czym mam iść (zwykle są to dla niego jeansy i czarny top, bo to według niego zestaw idealny), więc tylko chyba czeka aż powiem, że nie mam się w co ubrać :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Myślę, że każda z nas ma czasami gorszy dzień, kiedy zdarzy nam się wypłakiwać się swojemu chłopakowi na ramieniu lub narzekać na za grube nogi. :) Ale w nadmiarze to naprawdę może działać niekorzystnie na związek i z wieloma wypisanymi przez Ciebie punktami zgadzam się w 100%. Może jedynie punkt o rozmowach o modzie i urodzie jest dla mnie nieco ambiwalentny - bo mnie na przykład ciekawi, czym interesuje się mój chłopak i nie mam nic przeciwko "męskim" konwersacjom raz na jakiś czas. To pewnie zależy od konkretnej pary. :)
    Urocze zdjęcie w tym poście, tak poza tym. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. A Ty jak długo jesteś już szczęśliwa w swoim związku? :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Każdy związek jest inny. Nie ma idealnego środku jak stworzyć szczęśliwy związek :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Najgorsza rzecz to maniak SMS-owy , przerabiałam już takiego faceta i nigdy więcej. Co 5 minut sms, a przy braku odpowiedzi z mojej strony (człowiek w końcu w pracy, pracuje) kolejne 3...mega irytujące

    OdpowiedzUsuń
  38. Mój mąż nie narzeka jak chodzi na zakupy :) Jest moim najlepszym doradcą przy wyborze ubrań :)
    Niestety zdarza mi się narzekać, że źle wyglądam, psują tym samym nam obojgu zabawę.
    No cóż, jak coś boli lub się nie ma siły, to facet powinien to zrozumieć, a nie naciskać. To działa w dwie strony.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja chyba bardziej nie lubię chodzić na zakupy niż on - dla mnie to katorga...
    I zawsze mu mówię o co jestem zła - kiedy jestem zła i co ma zrobić żebym nie była ( przytulić i dać czekoladę )

    OdpowiedzUsuń
  40. Ciekawy post. Ja nie lubię włóczyć się po centrach handlowych i nie raz mojego chłopaka to zdziwiło. Jeśli chodzi o piłkę nożną, motoryzację, kosmetyki czy modę to my lubimy o tym rozmawiać. Mój chłopak może powiedzieć mi coś ze "swojego świata", a ja mu "z mojego". Myślę, że tak powinno być. W związku powinno się być przyjaciółmi. Pozdrawiam! przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Interesujący temat. Długo można mówić o recepcie na szczęśliwy związek. Myślę, że warto pamiętać o różnych wskazówkach i budować na nich swój związek :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Fajne rady, z pewnością się przydadzą ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Dużo w tym prawdy, naprawdę dużo. Ale jako, że ja nie lubię trzymać strony mężczyzn powiem tylko tyle, że facet też potrafi denerwować dziewczynę i to on niech się trochę ogarnie, bo zazwyczaj wina leży pośrodku. Czy korona mu z głowy spadnie jak tą godzinę czy dwie na pół roku pójdzie z nami do centrum handlowego i doradzi nam w kwestii ubioru? Każdy facet chce mieć super laskę, zawsze nienagannie ubraną i umalowaną, ale nie chce mieć nic wspólnego z "procesem tworzenia". Troszkę to pójście na łatwiznę i spijanie śmietanki. Gdzie punkty o tym, żeby facet przystopował z oglądaniem samochodów na każdym kroku, z oglądaniem beznadziejnych filmików na YT czy żeby czasem pomógł w domu, a nie tylko oczekiwał, że to kobieta ma mu uprać, ugotować no i nigdy nie może boleć ją głowa ? ;) Więcej otwartości, rozmowy i kompromisu i będzie naprawdę dobrze. Bo jeśli to tylko kobieta ma się zmieniać, a facet jest przecież super i nic nie musi robić, to taki związek też z czasem się rozpadnie ;) Nawet jeśli nie prawno-fizycznie, to psychicznie, uczuciowo...

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo ciekawy post i fajne porady ;) Myślę że mogą pomóc w budowaniu trwałej relacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja jestem sama juz 5 lat, bo tak ciezko mi dogodzic (wynika to z mojego charakteru - szukam kogos kto albo pasuje mi w 100%, albo wole byc sama), dlatego jest jak jest, jednak nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. chciałam wyzłośliwić się na receptę na związek ale, jeśli komuś jakieś placebo pomaga to po co mu mówić ,że to tylko glukoza.

    OdpowiedzUsuń
  47. Trochę płytkie jest sprowadzanie budowania szczęśliwego związku do gadania o kosmetykach, chodzeniu na zakupy i zwierzania się przyjaciółce. Mniej więcej taki poziom zaangażowania wyciągnęłam z tych punktów. Myślę, że znacznie lepiej wyglądałby wpis, gdybyś się oparła na opiniach osób, które ze sobą wytrzymały lat kilkanaście lub 30, bo być może problem nieodróżniania sukienki od spódnicy czy wspólnych zakupów jest istotny na początku relacji, ale po 10 czy 15 latach są to raczej wesołe anegdotki niż realne problemy w związku.

    Co do punktu o nie zawracaniu mu głowy o kosmetykami czy modą - ciężko mi sobie wyobrazić powód z jakiego mogłabym mojemu mężowi o tym gadać, bo dla mnie to rzeczy praktyczne. Potrzebuję krem - kupuję krem. Potrzebuję sukienkę - wybieram sukienkę. Ale jeśli dla kogoś takie tematy są ważne to może oczekiwać od drugiej strony przynajmniej wysłuchania. Jesteśmy różni, interesują nas różne rzeczy, chcemy się nimi dzielić z bliską osobą - jeśli ktoś zupełnie olewa to, co dla nas ważne to warto się zastanowić czy to właściwa osoba. Czasem chodzi o kwestię wysłuchania - nawet jeśli on nawija o mechanice albo meczach.

    Punkt siódmy - każdy ma różne potrzeby i każdy ma prawo nie mieć ochoty. Druga strona powinna to uszanować. Jeśli z jakiegoś powodu kobietę ciągle coś boli to warto się zastanowić nad powodem tego bólu - może jest coś, co między dwojgiem ludzi nie gra? Może akurat ta strefa życia nie wychodzi, może coś przeszkadza? Czasem warto pogadać, powiedzieć o co chodzi.
    Ostatecznie - bywają różne temperamenty i czasem ludzie bywają niedopasowani, ale zamiast to zamiatać pod dywan warto nad tym pracować, jednak wymaga to zaangażowania obu stron!

    Dalej, punkt ósmy - jeśli nie mogę rozmawiać z moim mężem o tym, że z jakiegoś powodu czuję się w czymś słaba albo coś mnie podłamało i chwilowo straciłam wiarę w siebie, to w jaki sposób mogę na nim polegać w życiu? Jestem tylko człowiekiem, jesteśmy ze sobą "na dobre i złe". Pewnie, że mogę się wypłakać przyjaciółce, ale to z nim mieszkam i żyję i nie wyobrażam sobie nie podzielić się z nim moimi obawami, lękami, porażkami. To mój najlepszy przyjaciel, zna mnie najlepiej, zna moje dobre i słabe strony, wie jak wesprzeć.
    I to samo od drugiej strony - jeśli on nie wie, że mam gorszy dzień, jestem załamana to jak może na mnie polegać, skoro mu nie mówię o problemach, z którymi aktualnie się borykam? Szczerze mówiąc - jeśli facet nie jest w stanie zareagować na Twoją chwilę słabości to ponownie, warto się zastanowić czy jest właściwym wyborem.

    Warto pamiętać, że ludzie i związki są różne. Mój mąż ma kilka ulubionych sukienek lub spódnic w mojej szafie ;) Jest także bardziej otwarty emocjonalnie i nie ma problemu z mówieniem o swoich uczuciach. Piszemy ze sobą sporo, razem pracujemy, a i tak w wolnych chwilach lubimy być tuż obok siebie.

    I na koniec, jeśli ktoś szuka nieco głębszego rozważania problemu to polecam np. ten artykuł https://markmanson.net/relationship-advice?utm_campaign=mmnet-newsletter-2016-12-09&utm_medium=email&utm_source=mmnet-newsletter&utm_content=Read-1500-People

    OdpowiedzUsuń
  48. Budowanie stabilnego związku to sztuka,która wymaga pracy i często poświęcenia. Wszystko co mocne i piękne wymaga starań,takie rzeczy nie powstają i nie trwają same. Najpierw zbudować a potem jeszcze to podtrzymać,bez tego upadnie. Najlepszym sposobem na dobry związek jest znalezienie własnego sposobu. Bo związek to nie jest uniwersalny twór,to połączenie dwojga ludzi - a ludzie są różni,więc wymaga to indywidualnego podejścia. To teraz jeszcze zajmę się niektórymi punktami,łatwiej mi będzie ;)

    1. Ja np. naprawdę lubię zakupy i mogę spędzać godziny w centrach handlowych. Oczywiście najbardziej lubię sklepy,które sam wybiorę (ale nie typowo męskie). Nie robię tego co tydzień czy co dwa,ale lubię to. Doradcą też mogę być,o ile w danej sprawie czuję się na siłach. Odróżniam bez problemu spódniczkę od sukienki. Ba,wydaje mi się to dość łatwe. Piszę o tym dlatego,że nie jestem jedyny taki,znam wiele podobnych męskich przypadków.
    2. Odróżnienie szminki od pomadki też mi się wydaje dość oczywiste :D Ale i wiem co to zalotka :D O modzie,kosmetykach i urodzie może niewielkie mam pojęcie,ale pogadać mogę,dowiedzieć się czegoś ciekawego,może coś wtrącić od siebie i temat jak każdy inny. Nie warto traktować go jako gorszy,bo nie jest typowo męski. Różnorodność tematów jest zaletą w związku (podobnie jak i w innych relacjach). Można się uzupełniać,poszerzać wiedzę. Oczywiście nie chodzi o to,żeby tylko na ten temat gadać,bo skrajności nie są dobre.
    3,7,8,9 - może wynikać z gorszego dnia,chwili słabości. I stanowczo nie zgadzam się,że do pocieszenia nadaje się tylko przyjaciółka. Bo partner powinien być przede wszystkim PRZYJACIELEM. Dlatego właśnie i on może pocieszyć, zapewnić o uczuciach, powiedzieć,że Ukochana wcale nie jest do dupy,że ślicznie wygląda w tej sukience itd. Nie tylko może,ale i powinien,to rozwija związek.
    12 - a tu się w pełni zgodzę. Trzeba doceniać drugą osobę,nie tylko na początku związku. Związek jako relację też warto cały czas zauważać i doceniać. Warto też czasem na głos wyrazić swoje zadowolenie.
    Ale,żeby nie było,jak najbardziej rozumiem Twoje zdanie i oczywiście wierzę,że dla wielu osób Twoje porady mogą pomóc. Bo są bardzo fajnie przedstawione,mają sens i wartość. Kwestia tylko tego,kto jakie ma podejścia do tego tematu i konkretnych spraw przedstawionych w temacie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie ma chyba w pełni szczęśliwego związku, zawsze prędzej czy później znajdzie się jakieś ziarno grochu które uwiera... Ważne żeby jednak umieć żyć obok i razem

    OdpowiedzUsuń
  50. Związki to temat rzeka. Nie ma na nie jednego i sprawdzonego przepisu, ale zgadzam się z wieloma Twoimi spostrzeżeniami na temat budowania szczęśliwego związku :) Dla mnie chyba takie fundamenty tworzą obustronne zainteresowanie, zmiany i praca nad tym co nie do końca jest dobre, miłość i oczywiście wierność. No i to, że jeśli coś się psuję to nie poddawać się, ale dążyć by razem żyło się lepiej.

    OdpowiedzUsuń

TOP